– Właściciele projektów farm wiatrowych mogliby się starać o rządowe wsparcie łącznie dla około 1 tys. MW nowych mocy. W przypadku małych instalacji słonecznych mówi się z kolei o 700 MW – ustalił „Parkiet" w kilku źródłach zbliżonych do resortu. Nasi rozmówcy twierdzą, że ta ilość byłaby zaoferowana w całości na tegorocznej aukcji, gdzie odnawialne źródła energii (OZE) walczą o rządowy kontrakt, a nie rozparcelowana na kolejne.

Przy czym plany cały czas są modyfikowane. Ostatnia wersja wskazuje już na 1,3 tys. MW w koszyku dla źródeł słonecznych i wiatrowych o mocach powyżej 1 MW.

Niekorzystne regulacje

Do zamknięcia tego wydania nie uzyskaliśmy z ministerstwa odpowiedzi na nasze pytania. Widać jednak, że rządowi zaczyna się spieszyć. Czas goni, bo w 2020 r. Polska ma się wykazać 15-proc. udziałem OZE w końcowym zużyciu (na co składają się cele cząstkowe sektorów ciepła, transportu i elektroenergetyki).

Tymczasem nie tylko nie prowadzimy wystarczających działań promujących rozwój zielonego ciepłownictwa i transportu, ale też coraz bardziej oddalany się od wyznaczonego celu dla produkcji ekoprądu w końcowym zużyciu (19,13 proc.). Tu głównych przyczyn należy upatrywać w zahamowaniu współspalania biomasy z węglem, ale też w zatrzymaniu potencjału dynamicznie rozwijających się wcześniej wiatraków. Ta branża dostała od rządzących czarną polewkę w postaci niekorzystnych regulacji (najpierw w postaci ustawy odległościowej, a potem poselskiej nowelizacji ustawy o OZE).

Na to nakłada się stały wzrost zapotrzebowania na energię w kraju, które rośnie w tempie około 2 proc. rocznie.

Ratowanie sytuacji

Najnowsze szacunki Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej wskazują na 1,3 TWh niedoboru ekoenergii w 2017 r. wobec założonego dla ubiegłego roku progu. Ostatecznie do systemu trafiło wtedy niespełna 24 TWh zielonego prądu, stanowiących 13,9 proc. końcowego zużycia (zamiast 14,7 proc.). Przy czym ten wynik osiągnięto tylko dzięki wzmożonej pracy hydroelektrowni i turbin wiatrowych.

W 2018 r. luka powiększy się do 5 TWh – wyprodukujemy 22,6 TWh zielonego prądu. Udział OZE w zaspokajaniu zużycia energii sięgnie 12,82 proc. wobec 15,64 proc. zakładanych na ten rok dla sektora.

– Jeszcze tylko aukcje odbywające się w latach 2018–2019 będą miały wpływ na realizację celu 2020 r., i to tylko dla farm wiatrowych i fotowoltaicznych, które można postawić w ciągu roku czy dwóch lat – zauważa Janusz Gajowiecki, prezes PSEW.

Grzegorz Wiśniewski, szef Instytutu Energetyki Odnawialnej, nie wierzy, by w obecnej sytuacji znalazł się oponent polityczny w rządzie sprzeciwiający się dużym aukcjom dla wiatraków. – Ta sprawa dotyczy już nie tylko niespełnienia celów OZE, ale też wysokich kosztów trwających postępowań arbitrażowych czy groźby utraty środków z funduszy unijnych – argumentuje.