Nadzwyczajne walne zgromadzenie na wniosek głównego akcjonariusza – wehikułu Bithell, kontrolowanego przesz Zygmunta Solorza – zwołał na 6 listopada zarząd Elektrimu.

Niegdysiejsza centrala handlu zagranicznego, a dziś grupa posiadająca głównie akcje Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin, Cyfrowego Polsatu i udziały w deweloperskich projektach Portu Praskiego ponownie przymierzy się do powrotu na warszawską giełdę.

W porządku obrad umieszczono „podjęcie uchwały w sprawie dopuszczenia i wprowadzenia dotychczasowych akcji Elektrimu do obrotu na rynku regulowanym prowadzonym przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie SA". NWZ ma również zdecydować o rozpoczęciu sporządzania sprawozdań Elektrimu i jego grupy według międzynarodowych standardów rachunkowości.

Elektrim opuścił GPW w 2008 r., ale miał na nią wrócić. Mniejszościowi akcjonariusze uważają przy tym, że zanim to się stanie, powinny zostać wyjaśnione transakcje, takie jak rozliczenia sprzedaży udziałów w sieci Era, przeniesienie akcji ZE PAK i przewłaszczenia udziałów w Porcie Praskim.

W tym roku mniejszościowi akcjonariusze zdołali uchwalić warunkowy powrót spółki na giełdę, ale na kolejnym uchwała ta – głosami miliardera została anulowana.

– Nie wiemy jaki jest cel obecnego powrotu. Na pewno nie spełnia on warunków uczciwego rozwiązania spraw Elektrimu. Co więcej, doświadczenie z ostatnich 12 lat „współpracy" nauczyło nas nieufności i spodziewamy się, że ów powrót może być skierowany przeciwko interesom mniejszościowych akcjonariuszy. Będziemy uważnie obserwować cały proces i reagować, gdyby okazało się, że jest realizowany z pokrzywdzeniem mniejszościowych akcjonariuszy zrzeszonych w Porozumieniu – napisał Daniel Olechnowicz, przewodniczący Porozumienia Akcjonariuszy Elektrimu. ziu