W internecie pojawiły się informacje, że Libet zamierza przejąć zakłady produkcyjne w Czechach i na Słowacji. Czy można już powiedzieć coś więcej na ten temat?

To nasze marzenie. Na razie jednak ruszyliśmy z eksportem na Słowację. Gdybyśmy mieli tam 15 mln zł obrotu, wówczas zapewne rozważalibyśmy zakup zakładu produkcyjnego. Dopiero wtedy opłaca nam się szukać tam podmiotu do przejęcia. Dzięki temu skrócilibyśmy dystans do klienta i uzyskali lepsze marże na produktach. W tej chwili na Słowacji mamy przedstawicielstwo. Do końca roku do naszego zespołu dołączy dodatkowa osoba dedykowana rynkowi czesko-słowackiemu. Rynek ten jest dość specyficzny, ale bardzo rozwojowy.

A inne rynki?

Na razie ich nie rozważamy. Mamy kilka projektów w Berlinie. Chcemy się skupić na rynkach południowych i zrobić to dobrze. Dodatkowo wciąż mamy w Polsce wiele miejsc, do których nie docieramy. Postrzegamy to jako okazję. Jesteśmy liderem konsolidacji rynku kostki w Polsce. Mamy też wiele do zrobienia w kwestii nowych produktów i rozwoju sieci dystrybucji. Liczymy na zwiększenie marży i maksymalizację zysków.

Jak idzie sprzedaż na rynku polskim?

Za nami bardzo długa zima. Produkcję zaczęliśmy dopiero 15 kwietnia, a sprzedaż de facto po weekendzie majowym. Nie boimy się spadków obrotów i nie boimy się ograniczania sprzedaży do klientów, którzy nie płacą. Nie sądzimy, aby było jeszcze gorzej niż w 2012 r. W naszej ocenie 2015 r. będzie tym, kiedy nastąpi silne odbicie w naszej branży. Wcześniej będzie dość stabilnie.

Pełna wersja rozmowy jutro na www.parkiet.com