Przy szalejącej pandemii i napiętej sytuacji za wschodnią granicą trudno twardo prognozować, co może wydarzyć się na rynku mieszkaniowym po niezwykłym 2021 r. – przyznali eksperci JLL. W scenariuszu zakładającym brak turbulencji można przypuszczać, że w ujęciu ilościowym sprzedaż mieszkań w sześciu największych aglomeracjach będzie niższa, ale nie należy się spodziewać korekty cen.
Ze względu na dużą niepewność I kwartał br. może wypaść sprzedażowo po prostu słabo.
W IV kwartale ub.r. deweloperzy w sześciu największych aglomeracjach sprzedali nabywcom indywidualnym około 15 tys. mieszkań – wynika z szacunków JLL. To tyle samo, co w III kwartale. Mieliśmy więc kontynuację spowolnienia po wcześniejszych dwóch kwartałach absolutnie rekordowej sprzedaży, kiedy Polacy kupili (uwzględniając płatne rezerwacje) po 19,5 tys. umów.
W całym 2021 r. sprzedaż sięgnęła 69 tys. lokali, co jest drugim w historii wynikiem po rekordzie w 2017 r. Bez precedensu była za to – napędzona wzrostem cen – wartość sprzedanych lokali, aż 38,5 mld zł.