To zostało jednak później zdementowane przez Iran, co pokazuje jednak, że tego typu "wrzutki" mogą pojawiać się częściej będąc elementem "wpływu" na nastroje na rynkach. Te w poniedziałek pozostały pozytywne, choć wtorek przyniósł już podbicie cen ropy po doniesieniach o ataku Irańczyków na jeden z tankowców w cieśninie Ormuz. Tymczasem proces "kompletowania" międzynarodowej misji przez prezydenta Donalda Trumpa nie idzie łatwo - szereg krajów odmówiło współpracy, na obecną chwilę duże prawdopodobieństwo zaangażowania się w patrolowanie cieśniny zgłaszała Francja (co wpisuje się w ambicje prezydenta Macrona, co do wzrostu jego politycznej pozycji w Europie). Wydaje się jednak, że nieformalnie kluczowy pozostaje aspekt "zamrożenia" konfliktu, tak aby zminimalizować ryzyko wciągnięcia kolejnych krajów do wojny na Bliskim Wschodzie. Tymczasem prezydent USA zdaje się nie mieć pomysłu na to, jak wybrnąć z sytuacji w którą sam się wpakował - narracja o zakończeniu konfliktu "wkrótce" ustępuje zdaniu "to się skończy, ale nie w tym tygodniu". Znamienne jest to, że administracja Białego Domu miała poprosić stronę chińską o przełożenie o miesiąc planowanego na początek kwietnia szczytu Trump-Xi, ze względu na "zaangażowanie" się w sprawy Bliskiego Wschodu. No to kiedy skończy się ta wojna?
We wtorek rano rynki reagują jednak powściągliwie na powyższe doniesienia sugerujące, że USA nadal nie mają pomysłu jak zakończyć wojnę z Iranem. Lekko odbija ropa, a także dolar (choć nie na szerokim rynku), cofają się kontrakty na amerykańskie indeksy (chociaż handel w Azji wypadł umiarkowanie optymistycznie). W depeszach agencyjnych uwagę zwracają informacje z Australii, ale i też Japonii. RBA dowiózł kolejną podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów baz. do 4,10 proc., ale na zasadzie close-call (stosunkiem głosów 5-4), co ujawniło podziały w tym gremium (poza ryzykiem wyższej inflacji pojawia się też temat spowolnienia wzrostu gospodarczego przez bliskowschodni kryzys). Prezeska Bullock utrzymała swój przekaz w "jastrzębim" tonie, co pozwoliło ograniczyć spadki AUD po decyzji RBA odebranej jako tzw. gołębia podwyżka. W temacie Japonii uwagę przykuły słowa szefa BOJ, który dał do zrozumienia, że inflacja w najbliższych miesiącach będzie stopniowo zmierzać do celu 2,0 proc., co nieco zgasiło oczekiwania na rychłe podwyżki stóp. Zmienność na rynkach walut jest dzisiaj niewielka, jedynie NZD traci mocniej, gdyż wcześniej chętnie spekulowano tą walutą w oparciu o nieco życzeniowe założenia, że "jastrzębi" RBA sprowokuje RBNZ do wcześniejszych podwyżek stóp.
EURUSD - kontynuacja odbicia
Para EURUSD jeszcze wczoraj wieczorem wróciła ponad poziom 1,15 zaliczając jeden z większych jednodniowych ruchów w górę w ostatnim czasie. Dzisiaj popyt nadal próbuje kontrolować sytuację, chociaż wczorajsze maksima przy 1,1524 nie zostały pobite. W kalendarzu makro mamy dzisiaj interesujące, bo marcowe dane ZEW z Niemiec. Indeks nastrojów wśród analityków może pokazać jaki jest sentyment w kontekście skutków cały czas trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Dane dostaniemy o godz. 11:00, a oczekiwania mówią o spadku aż o 20 punktów z 58,3 pkt. do 38,8 pkt. Pytanie na ile jest to uwzględnione w wycenach, a na ile zaważy dzisiaj na sentymencie wokół euro. W przypadku korekty EURUSD wsparcia mamy w rejonie porannych dołków przy 1,1465.
Wykres dzienny EURUSD
Wygląda jednak na to, że rynek próbuje uparcie odliczać dni do końca wojny z Iranem, co mogłoby dać argumenty za cofnięciem się dolara (choć raczej krótkoterminowym). Najbliższy istotny opór to okolice 1,1577 na bazie minimum ze stycznia b.r.