Reklama
Rozwiń
Reklama

Berlin dobrze wychodzi na kryzysie. Do czasu...

Niemcy oraz inne kraje z serca eurolandu zdołały zaoszczędzić miliardy euro dzięki spadkowi rentowności obligacji. Odniosły też inne korzyści z kryzysu. Ale ich sukces to polityczna klęska.
O ile wiosną 2011 r. rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich zbliżała się do 3,4 proc., t

O ile wiosną 2011 r. rentowność niemieckich obligacji dziesięcioletnich zbliżała się do 3,4 proc., to obecnie wynosi zaledwie 1,3 proc.

Foto: Bloomberg

Wsparcie finansowe udzielane Grecji oraz innym krajom strefy euro nigdy nie było popularne. Przy każdej eskalacji kryzysu słychać było w krajach takich jak Niemcy, Holandia czy Finlandia narzekania o tym, że kolejne miliardy są marnowane na podtrzymywanie patologicznych mechanizmów w gospodarkach południa eurolandu. Podatnicy z państw północy strefy euro rzadko zwracają uwagę na to, że ich rządy mocno skorzystały finansowo z kryzysu w unii walutowej. Rentowność niemieckich, fińskich, holenderskich, austriackich, a nawet francuskich obligacji mocno spadła, bo w czasie kryzysowych zawirowań były traktowane przez inwestorów jako „bezpieczna przystań". Również obecnie, mimo że kryzys nieco ucichł, ich rentowność jest bardzo niska. To pozwoliło państwom z serca strefy euro zaoszczędzić wiele miliardów euro. – Jedną z nieprzewidywalnych konsekwencji kryzysu jest to, że Finlandia niesłychanie z niego skorzystała. Jak dotąd nie straciliśmy ani jednego eurocenta. Dotyczy to również Niemiec – otwarcie przyznaje Martti Salmi, szef działu międzynarodowego w fińskim Ministerstwie Finansów.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama