Wierzytelności

Konrad Kąkolewski, GetBack: Większa dywersyfikacja finansowania

#PROSTOzPARKIETU. Konrad Kąkolewski: fundamentalnie nasza wycena jest atrakcyjna

Konrad Kąkolewski, prezes GetBack

Foto: parkiet.com

9 lutego podpisaliście umowę z zagranicznym bankiem w sprawie finansowania. Czy naprawdę potrzebujecie dodatkowych pieniędzy?

Pozyskujemy w pierwszej transzy 300 mln zł oraz dodatkowe 150 mln zł w drugiej transzy. Chcemy dywersyfikować źródła finansowania. GetBack jest organizacją, która finansowała się głównie obligacjami korporacyjnymi. Postanowiliśmy jednak zwiększyć też nieco wagę finansowania bankowego. Uzyskany kredyt pozwoli nam na trzy rzeczy: refinansowanie niektórych drogich emisji obligacji, pozwoli znacznie uelastycznić też finansowanie bankowe, a po trzecie, należy się spodziewać też istotnej obniżki kosztów finansowania.

Jakie będą proporcje przy wydawaniu tych pieniędzy? Ile z nich zostanie przeznaczonych na refinansowanie zadłużenia, a ile na inwestycje?

Na chwilę obecną zakładamy, że dwie trzecie pozyskanych pieniędzy zostanie przeznaczonych na refinansowanie, jedna trzecia zaś ma być przeznaczona na rozwój.

W ostatnim czasie GetBack uzyskał też kolejną ocenę ratingową. Z perspektywy polskich spółek ratingi nie są raczej zbyt popularne...

Jesteśmy organizacją dla inwestorów. Pierwszą rzeczą, którą należy więc zrobić, to pokazać transparentność naszych działań. W tym celu poprosiliśmy wszystkie główne światowe agencje ratingowe, został nam jeszcze Moody's, z którym będziemy pracowali, o zweryfikowanie naszych postępowań. Jak widać efekty są bardzo dobre, ponieważ jesteśmy na poziomie światowych liderów naszej branży. Chcemy współpracować ze wszystkimi największymi agencjami ratingowymi.

Inwestorzy się zastanawiają, czy te ratingi nie są też przygotowaniem pod ewentualną emisję akcji. Bierzecie taką opcję pod uwagę?

Jest to pytanie do akcjonariuszy. My jako zarząd kreślimy różne scenariusze i na dzisiaj nie mogę powiedzieć, czy taka emisja będzie czy też nie. Ratingi pozyskujemy głównie dlatego, żeby pokazać naszą transparentność.

Skoro jesteśmy przy temacie akcji to musimy też wspomnieć o ostatniej przecenie. Wycena walorów spadła poniżej ceny emisyjnej. Czy ruch ten ma fundamentalne uzasadnienie?

Absolutnie nie. Widzę wręcz fundamentalne uzasadnienie, żeby kupować nasze akcje. Nasz współczynniki P/E jest na takim poziomie, że jest on jednym z najbardziej atrakcyjnych na rynku. Widzę bardzo mocne fundamenty tej spółki, duże zyski, wyższe nawet niż u konkurencji, jeśli definiować to jako ilość generowanej gotówki, a także duży potencjał wzrostu. GetBack stał się w ciągu czterech lat liderem branży i robi transakcje, gdzie wewnętrzne stopy zwrotu są powyżej 25 proc.

Na rynku nie brakuje opinii, że wyniki GetBack są zawyżane...

Proszę zwrócić uwagę na audyty oraz to, że GetBack jako jedyna firma w kraju zaimplementowała w całości nową ustawę o funduszach inwestycyjnych. Wyceny funduszy, gdzie może byłoby upatrywać pewnych przeszacowań, są dokonywane przez osoby niezależne wyznaczone przez KNF. My nie wyceniamy naszych aktywów.

Ostatnio uruchomiliście kolejną publiczną emisję obligacji. Patrząc na to co działo się ostatnio z innymi emisjami innych graczy z branży, nie obawia się pan, że będziecie mieli problem z uplasowaniem papierów?

Obserwujemy rynek i faktycznie widzimy, co się dzieje. Nasza emisja jest mała, bo jest to tylko 15 mln zł i wiąże się z tym, że niedługo kończy się nam prospekt emisyjny.

Oprocentowanie oparte jest na trzymiesięcznej stawce WIBOR powiększoną o marżę w wysokości 4,4 proc. Czy to nie jest odpowiedź na to, co dzieje się na rynku?

Chcemy z sukcesem zakończyć nasz program. Widzimy, że popyt na obligacje publiczne windykatorów nie jest taki, jak jeszcze pół roku temu, i to jest też nasza odpowiedź.

Dochodzi jeszcze kwestia obligacji dla inwestorów instytucjonalnych. Pojawiają się głosy, że ich oprocentowanie jest wyraźnie wyższe od tego, co oferujecie detalowi. Ile jest w tym prawdy?

Czasami mamy do czynienia z emisjami prywatnymi, kierowanymi bezpośrednio do wskazanych inwestorów instytucjonalnych, które kończą się w krótkim czasie. Wiąże się to też z tym, że nie trzeba płacić domom maklerskim prowizji za znajdowanie inwestorów. Wówczas możemy zaoferować nieco wyższe oprocentowanie inwestorom, którzy w 90 proc. rolują swoje inwestycje w kolejnych latach. Jest to z dużą korzyścią dla akcjonariuszy.

Obligacje to także temat z rynku rumuńskiego, gdzie planujecie tego typu operację. Czy to oznacza, że będziecie też zwiększać tam aktywność inwestycyjną?

Chcemy zwiększyć naszą aktywność na tamtym rynku. Wydaje nam się, że jest tam jeszcze miejsce dla nas i zamierzamy się dalej rozwijać. Chcemy to zrobić na nasz sposób, czyli dywersyfikując źródła finansowania, ograniczając tym samym ryzyko kursowe. Emisja na niecałe 100 mln zł nie jest może jakaś duża, natomiast jest wystarczająca do tego, aby istotnie zwiększyć skalę działalności na tamtejszym rynku.

W ubiegłym roku weszliście do Hiszpanii. Jak wygląda tam wasz biznes?

W bardzo krótkim czasie kupiliśmy przy dobrej wycenie długi o wartości nominalnej 900 mln euro. Zapłacone ceny pozwolą nam na wewnętrzne stopy zwrotu istotnie wyższe niż średnia rynkowa. Dokonaliśmy tego we współpracy z doświadczonymi lokalnymi serwiserami. Nasz model ekspansji jest nieco inny od tego, który prezentują inne polskie firmy. Poza tym nie oparliśmy się nie na jednej, ale na dwóch firmach, które walczą o to, kto lepiej będzie obsługiwał GetBack.

Kiedy rynek hiszpański będzie bardziej widoczny w wynikach publikowanych przez GetBack?

Myślę, że jest to kwestia najbliższych kwartałów.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły