Surowce i paliwa

Stawiamy na zieloną energię

W Polsce zielone obligacje nie są jeszcze popularne, nie idą za tym wielkie benefity - mówi Tomasz Sęk z współzałożyciel i członek zarządu firmy R.Power

Tomasz Sęk z współzałożyciel i członek zarządu firmy R.Power

Foto: Archiwum

R.Power ruszył z programem emisji zielonych obligacji o wartości 1 mld zł. Dlaczego wybrał taki sposób pozyskania środków na rozwój?

To najkorzystniejsze narzędzie do pozyskania finansowania dla takiej firmy jak nasza, która koncentruje się na rozwoju farm fotowoltaicznych w Polsce i w innych krajach Europy. To instrument, który wysyła jasny sygnał do potencjalnych inwestorów, że stawiamy na zieloną energię, na inwestycje przyjazne dla środowiska. W Polsce zielone obligacje nie są jeszcze popularne, nie idą za tym wielkie benefity. Jednak za granicą mają ogromne znaczenie, bo są fundusze, których celem jest inwestowanie wyłącznie w tego typu instrumenty, a emitent może liczyć na lepsze warunki niż w przypadku zwykłych obligacji, np. na niższe oprocentowanie. W Polsce dopiero przecieramy szlaki, ale sukces naszej pierwszej emisji wskazuje na to, że chętnych do objęcia tego typu obligacji nie brakuje.

Wartość wyemitowanej pierwszej serii zielonych obligacji sięgnęła 150 mln zł. Na co konkretnie popłyną te środki?

Na rozbudowę własnego portfela farm fotowoltaicznych. Mamy plany rozwojowe na najbliższe pięć lat, które dotyczą budowy elektrowni słonecznych w Polsce i za granicą. Polska jest oczywiście naszym rynkiem pierwotnym, stąd się wywodzimy i tu mamy najmocniejszą pozycję. Stawiamy farmy w całym kraju, obecnie w trakcie budowy mamy blisko 200 obiektów. W czerwcu wygraliśmy aukcje na sprzedaż energii z odnawialnych źródeł dla projektów fotowoltaicznych o łącznej mocy 299 MW. To znacząco przybliża nas do naszego średnioterminowego celu 1 GW mocy w farmach słonecznych na terenie Unii Europejskiej. Bo chcemy rozwijać się nie tylko w kraju, ale też mocno zaakcentować swoją obecność na rynkach zagranicznych. Co istotne, nasza aktualna strategia opiera się nie tylko na nabywaniu i realizowaniu projektów PV, ale także na budowaniu własnego portfela farm słonecznych jako niezależny producent energii elektrycznej.

Które rynki są dla was najbardziej interesujące?

Mamy już spory portfel aktywów we Włoszech i Hiszpanii, ponadto planujemy zakup projektów w Portugalii. Mamy tam już zlokalizowaną inwestycję w farmę o mocy 10 MW na wschód od Lizbony. W sumie w Portugalii chcemy mieć około 50 MW mocy. Oprócz tego współpracujemy z mniejszymi deweloperami, którzy rozwijają dla nas projekty na rynkach zagranicznych, np. w Niemczech. Mamy swoje biuro w Holandii, przyglądamy się też kolejnym lokalizacjom, jak na przykład Rumunia. W najbliższych latach będziemy działać w pięciu–sześciu krajach poza Polską. Chcemy, żeby docelowo Polska stanowiła 50–60 proc. portfela projektów. Łatwiej jest nam robić biznes na rodzimym rynku niż za granicą, gdzie konkurencja jest dużo większa.

Rozważacie wejście w inne sektory zielonej energii?

Obecnie skupiamy się wyłącznie na fotowoltaice. Na tym się znamy, realizujemy słoneczne inwestycje już od dziewięciu lat. Nasza wiedza i doświadczenie dają nam przewagę nad konkurencją.

Spółka zapowiedziała, że jej obligacje trafią na rynek Catalyst. Kiedy to się stanie?

Chcemy upublicznić nasze obligacje, by zwiększyć transparentność dla inwestorów. Debiut na Catalyst to kwestia najbliższych tygodni.

A kiedy kolejne transze w ramach programu emisji?

Jeszcze nie mamy sprecyzowanych planów. Na razie dostaliśmy środki z pierwszej emisji i skupiamy się na tym, by wydać je w sposób jak najbardziej efektywny. Myślę, że za pół roku będziemy gotowi na to, by poinformować rynek o dalszych krokach. Wierzymy, że koniunktura wciąż będzie nam sprzyjać i nie będzie problemu ze znalezieniem inwestorów instytucjonalnych zainteresowanych zielonymi obligacjami.

Ostatnie lata to prawdziwy boom na polskim rynku fotowoltaiki. Jak ten rynek może się dalej rozwijać?

Obecnie w Polsce jest pozytywny klimat dla inwestycji w farmy słoneczne. Mamy stabilną sytuację regulacyjną w postaci systemu aukcyjnego, do tego zaczyna rozwijać się rynek umów PPA, a więc bezpośrednich kontraktów między odbiorcą a producentem energii. Rynek rośnie dynamicznie, jest duża konkurencja, a to jest korzystne dla odbiorców energii, bo jej produkcja jest coraz tańsza. Widzimy też, że tempo rozwoju farm fotowoltaicznych przyspiesza. Ta moc już za dwa–trzy lata zacznie mieć istotne znaczenie dla krajowego systemu energetycznego, ograniczając ryzyko pojawienia się wyłączeń mocy, zwłaszcza latem.

A jakie bariery stoją przed branżą?

Są to przede wszystkim ograniczenia krajowej sieci energetycznej, ale to problem, który dotyczy także innych krajów. Sieć niestety nie modernizuje się w takim tempie, jak byśmy chcieli. Tak więc im więcej instalacji chce przyłączyć się do systemu, tym trudniej znaleźć miejsca, gdzie jest to jeszcze możliwe. Konieczne są więc inwestycje w infrastrukturę sieciową. Z czasem narastać będzie też problem stabilizacji farm, które działają tylko przy sprzyjających warunkach pogodowych. Wsparciem mogą być magazyny energii, czekamy więc na to, jak rynek magazynów będzie się dalej rozwijał i kiedy będą mogły powstawać takie hybrydowe inwestycje – farmy słoneczne wraz z magazynami energii – na większą skalę.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.