REKLAMA
REKLAMA

Surowce i paliwa

To nie koniec wojny o władzę w JSW

Związki zawodowe prowadzą rozmowy z premierem w sprawie objęcia przez niego nadzoru nad węglową spółką – ustalił „Parkiet".

Stanowisko prezesa JSW Daniela Ozona będzie dalej zagrożone, dopóki węglowa spółka znajduje się pod nadzorem ministra energii.

Foto: materiały prasowe

Czwartkowe posiedzenie rady nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej, na którym odwołano dwóch członków zarządu i które zostało przerwane przez związki zawodowe, nie kończy konfliktu między prezesem spółki a ministrem energii. Według naszych nieoficjalnych informacji w piątek toczyły się kuluarowe rozmowy między przedstawicielami górniczych związkowców a premierem Morawieckim w sprawie przejęcia przez niego bezpośredniego nadzoru nad JSW. Od efektów tych rozmów związkowcy uzależniają decyzje o dalszych krokach w obronie zarządu węglowej spółki.

Utrata zaufania

Czwartkowa rada miała zająć się przede wszystkim odwołaniem prezesa JSW Daniela Ozona. Posiedzenie rozpoczęła jednak od dymisji członków zarządu – zastępcy prezesa ds. strategii i rozwoju Artura Dyczko, a następnie zastępcy prezesa ds. handlu Jolanty Gruszki. Następny na celowniku był wiceprezes ds. technicznych Tomasz Śledź, ale rada nie zdążyła zagłosować w tej sprawie, bo na salę wdarły się górnicze związki zawodowe. Przewodnicząca rady Halina Buk była zmuszona zakończyć obrady, a w opuszczeniu budynku musiała pomóc jej policja.

Rada nie podała przyczyn odwołania członków zarządu. O powody zapytaliśmy więc resort energii, który z ramienia głównego akcjonariusza JSW – Skarbu Państwa – sprawuje nadzór nad spółką. Służby prasowe ministerstwa odesłały nas jednak do komunikatu szefowej rady nadzorczej JSW, udostępnionego przez PAP. Halina Buk tłumaczy w nim, że głównym powodem decyzji o odwołaniu wiceprezesów była „utrata zaufania do zarządu w związku z naruszaniem zasad ładu korporacyjnego, utrudnianiem wykonywania kodeksowych uprawnień radzie nadzorczej i brakiem właściwej komunikacji pomiędzy organem nadzorczym a zarządem".

Stanowczy sprzeciw wyraziły działające w JSW związki zawodowe, które zapowiedziały powołanie sztabu protestacyjno-strajkowego. Poinformowały też o utracie zaufania do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. W ich ocenie działania resortu energii oraz rady nadzorczej są szkodliwe dla spółki, a ich celem jest umożliwienie wyprowadzenia z niej pieniędzy.

W poszukiwaniu wsparcia

Dlatego związkowcy zabiegają o to, by nadzór nad spółką przejął sam Morawiecki. Zapytaliśmy jego kancelarię, czy premier zamierza interweniować w sprawie konfliktu w JSW i czy bierze pod uwagę objęcie jej nadzorem. Do zamknięcia tego wydania gazety nie otrzymaliśmy jednak w tej sprawie odpowiedzi.

Jeśli premier nie odpowie na apel związkowców, pozycja prezesa Ozona w spółce wciąż będzie zagrożona. Nie jest wykluczone, że rada nadzorcza będzie podejmować kolejne próby jego odwołania. Obecnie w zarządzie JSW poza Ozonem zasiada także Tomasz Śledź, reprezentant załogi Artur Wojtków, a także skonfliktowany z resztą zarządu Robert Ostrowski. Ten ostatni w spółce pozostanie tylko do 28 lutego, bo od 1 marca zasiądzie w fotelu prezesa PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA