Parkiet TV

ZEWE to rewolucja na rynku utylizacji odpadów

Potencjał spółki jest ogromny. Nasze wejście na rynek utylizacji odpadów zrewolucjonizuje tę branżę – zapowiada w „Parkiet” TV Krzysztof Nieć, prezes firmy WTT.
Foto: parkiet.com

Inżynierowie WTT opracowali technologię ZEWE (Zero Emission Waste Elimination) do utylizacji odpadów. Zakończył się rozruch techniczny waszej instalacji. Jak przebiegł?

Zakończył się pełnym sukcesem, instalacja pracowała przez kilkadziesiąt godzin, uzyskała wszystkie parametry. Teraz przygotowujemy się do przeniesienia jej do miejsca docelowego, czyli do naszego pierwszego klienta: PWiK Brzeg koło Opola.

Określacie technologię ZEWE mianem przełomowej. Dlaczego?

Ona jest rewolucyjna: dokonujemy de facto eliminacji odpadu. Na końcu zostaje czysty gaz syntezowy, energia w kogeneracji, a w przypadku występowania odpadów nieorganicznych następuje też wypływ materiału nieorganicznego w postaci sztucznego bazaltu. Technologia może być zastosowana do wszystkich rodzajów odpadów. Jej przełomowość polega zatem na tym, że nie zostaje nic, co byłoby odpadem. Na końcu otrzymujemy tylko pozostałe, nieszkodliwe produkty. Nieszkodliwe, a wręcz pożądane. Z gazu syntezowego jesteśmy przecież w stanie wyseparować wodór. Teraz na rynku nie ma takiej technologii, która nie zostawiłaby jakiegokolwiek innego rodzaju odpadu.

ZEWE nie jest technologią spalania, ale wysokotemperaturowego, plazmowego przetwarzania odpadów. Cała instalacja jest autoenergetyczna. Podsumowując: wychodzimy na rynek z czymś całkiem nowym.

Wspomniał pan o autoenergetyczności. Czy gaz, który powstaje po utylizacji odpadów, mniej więcej odpowiada takiej wielkości energii, którą potrzeba do zasilenia instalacji?

Tak, jak najbardziej. Dużo też zależy od rodzaju odpadów. W przypadku odpadów „słabszych" (np. osady ściekowe) wychodzimy 1:1, czyli udaje nam się odzyskać energię. Natomiast w przypadku odpadów przemysłowych czy medycznych uzyskujemy duże nadwyżki. Czyli instalacja wytwarza więcej energii, niż dostarczamy do jej zasilenia.

Możecie wyseparować wodór, czyli paliwo przyszłości. Ile go może powstać z przetworzenia np. 1 tony odpadów?

Jednostką przeliczeniową jest tu megawat. Z 1 megawata energii zawartej w odpadach jesteśmy w stanie pozyskać ponad 50 kg wodoru. Ta ilość zależy oczywiście od rodzaju odpadów. Np. dla farb czy lakierów jest to dużo więcej. Gdyby to porównać z innymi metodami pozyskiwania wodoru, np. z elektrolizą (rozdziałem cząstek wody na wodór i tlen – red.) w OZE, to tam z 1 megawata uzyskuje się poniżej 20 kg wodoru. Czyli nasza technologia daje znacznie większe możliwości. A koszt pozyskania wodoru w naszym przypadku jest niski, bo ten, kto chce się pozbyć odpadów, de facto płaci za wodór.

Jaka jest średnia cena waszej instalacji? Czy np. przeciętna jednostka samorządowa lub średnia firma może sobie na nią pozwolić? Po jakim czasie instalacja ZEWE by się zwróciła?

Koszt zależy od kilku kwestii, m.in. od tego, jaki będzie rodzaj odpadów, jaka skala itp. Gdy mamy możliwość swobodnego dysponowania skalą, można multiplikować linie, wówczas mówimy o cenie od 20 mln zł do nawet 100 mln zł. A jeśli chodzi o zwrot: teraz 1 tona najtańszego odpadu kosztuje grube kilkaset złotych i rośnie, a w przypadku odpadów przemysłowych czy niebezpiecznych mówimy nawet o kilkunastu tysiącach złotych za 1 tonę. Załóżmy, że mamy 5 tys. ton odpadów rocznie, przy cenie 5 tys. zł za 1 tonę. Czyli mamy 25 tys. mln zł rocznie za odbiór odpadów. Jeśli dla danej firmy atrakcyjny były trzyletni zwrot, to otrzymujemy kwotę w okolicach 70 mln zł. Tak to kalkulujemy. My mamy bardzo atrakcyjną marżę, a klient bardzo dobry zwrot.

Warto też odnotować, że obecnie wchodzi w życie tzw. rozszerzona odpowiedzialność producentów odpadów. W tej chwili każdy producent odpowiada za odpad aż do momentu jego całkowitej eliminacji. Nasza technologia rozwiązuje ten problem.

Czy macie na horyzoncie kolejnych klientów?

Oczywiście, prowadzimy rozmowy. Do tej pory – przed uruchomieniem instalacji – byliśmy w innej sytuacji. Teraz to się zmieniło. Rozmawiamy np. z jedną z firm ze Skandynawii. Tamtejsze podmioty mają dużą świadomość środowiskową i szukają takich rozwiązań jak nasze. Uczestniczymy też przy projekcie „Oczyszczalnia przyszłości" z NCBR. Przygotowujemy rozwiązanie, które będzie bardzo wygodne dla oczyszczalni ścieków, ponieważ wyeliminuje ich problemy związane z odpadami ściekowymi.

Generalnie rzecz biorąc, mamy już kolejkę kilkunastu firm i instytucji zainteresowanych naszą technologią. Chcemy dynamicznie się rozwinąć. Dlatego zwróciliśmy się do inwestorów po wsparcie i przeprowadzamy emisję akcji.

Jak duża jest ta oferta i jaki jest harmonogram?

Zapisy na akcje można składać już od tego tygodnia. Trwa budowa księgi popytu. Mamy duże zainteresowanie małych inwestorów, ale też kilku dużych. Prezentujemy im naszą instalację. To przełomowa technologia i chcemy tę wiedzę przekazać inwestorom. Potencjał spółki jest ogromny. Nasze wejście na rynek utylizacji odpadów zrewolucjonizuje tę branżę. Celujemy w rynek małych i średnich firm. Do tej pory tam dominował oligopol, a czasami nawet wręcz monopol. Teraz przy naszej technologii możliwe jest załatwienie problemu bez pośredników, co jest bardzo uzasadnione ekonomiczne. Nasza instalacja, umożliwiająca zwrot w ciągu dwóch–trzech lat, może być nawet częścią linii produkcyjnych.

Kiedy WTT zadebiutuje na NewConnect?

Chcemy, żeby doszło do debiutu jak najszybciej. Zakładamy I kwartał 2022 r. lub przełom I i II kwartału.

Jakie marże i wyniki może osiągać wasza spółka?

Jeśli chodzi o marże na tym rynku, to są one rzędu „50 proc. plus".

Partner programu:

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.