Parkiet PLUS

Rosnące ceny gazu na razie nie budzą obaw giełdowych spółek

Surowce › W ostatnich tygodniach giełdowa cena błękitnego paliwa się podwoiła. To przyczynia się do poprawy kondycji finansowej firm wydobywczych i pogorszenia sytuacji konsumentów gazu.
Foto: Adobe Stock

Od kilku tygodni ceny gazu ziemnego w Polsce i na świecie mocno rosną. Latem na europejskich platformach obrotu Gaspool, NCG czy TTF kosztowały w transakcjach spotowych nawet poniżej 4 euro za 1 MWh (megawatogodzina). Dziś na każdym z tych rynków za błękitne paliwo płaci się już po ok. 10 euro.

PGNiG, dominujący gracz na polskim rynku gazu, zauważa, że surowiec jeszcze wyżej jest notowany w dostawach na kolejne miesiące i kwartały. Kontrakty przypadające na sezon zimowy 2020/2021 wyceniane są już na Starym Kontynencie na ok. 13 euro. – W naszej ocenie taka cena ma uzasadnienie fundamentalne i spore szanse na realizację w cenach spotowych. Istnieje jednak szereg czynników, które mogą spowodować jej wzrost lub spadek – informuje biuro public relations PGNiG. Do kluczowych zalicza warunki pogodowe, podaż gazu wydobywanego w USA i ewentualne pogorszenie sytuacji epidemicznej.

Zyskują firmy wydobywcze

Co do zasady rosnące ceny gazu są korzystne dla PGNiG. Dotyczy to zwłaszcza biznesu wydobywczego. Z ostatnich danych wynika, że w I półroczu koncern pozyskał z własnych złóż 2,2 mld m sześc. błękitnego paliwa, co było ilością niemal identyczną do uzyskanej rok wcześniej. Jeśli grupa zrealizuje prognozy, to wydobycie w całym 2020 r. sięgnie 4,8 mld m sześc., z czego 3,9 mld m sześc. ma stanowić surowiec z polskich złóż, a pozostała część z norweskich i pakistańskich. Dla porównania w ubiegłym roku łączne wydobycie w koncernie wyniosło niespełna 4,5 mld m sześc.

Ceny gazu zdecydowanie bardziej złożony wpływ mają na wyniki PGNiG osiągane w biznesie obrotu i magazynowania. Generalnie wzrost kursu surowca na giełdach przekłada się na wyższe koszty jego zakupu. W efekcie spółka stara się je przerzucić na odbiorców, co powoduje wzrost przychodów ze sprzedaży. Czy i jakie zyski pojawią się z tego tytułu, decydują jednak w dużej mierze warunki, na jakich zostały podpisane kontrakty z odbiorcami, zwłaszcza tymi dużymi, i taryfy ustalane dla gospodarstw domowych. Te ostatnie na razie pozostają bez zmian. Warto jednak przypomnieć, że w czerwcu prezes URE obniżył taryfę na sprzedaż błękitnego paliwa do gospodarstw domowych o 10,6 proc. Nowe stawki obowiązują do końca roku. PGNiG nie ujawnia, czy planuje w tym roku zwiększyć zakupy i sprzedaż gazu. Przypomina jedynie, że w I półroczu sprzedano 16,9 mld m sześc. tego surowca, czyli o 6 proc. więcej niż rok wcześniej.

Dzięki rosnącym cenom błękitnego paliwa wyniki powinien poprawiać Serinus Energy. Zarząd spółki liczy na dalsze zwyżki w sezonie grzewczym. Dodatkowo rośnie ilość surowców pozyskiwanych z własnych złóż. – Nasze wydobycie gazu w Rumunii w I połowie 2020 roku wyniosło średnio 11,972 mln stóp sześc. dziennie w porównaniu z 2,188 mln stóp sześc. w 2019 roku. Był to wzrost o 412 proc. – informuje Jeffrey Auld, prezes Serinus Energy. Dodaje, że w Tunezji dzienna produkcja wzrosła z kolei z 0,494 mln stóp sześc. do 0,641 mln. Ile może wynieść w kolejnych miesiącach, nie podaje.

Biznes wydobywczy ma istotny wpływ na kondycję Lotosu. Wprawdzie w tym roku spółka nie spodziewa się istotnych zmian w poziomie produkcji gazu w porównaniu z 2019 r., ale za to liczy na wzrost jej opłacalności. – Wyższy poziom cen gazu zasadniczo przekłada się na wzrost wyników grupy kapitałowej Lotos. Należy jednak pamiętać, że na końcu wyniki będą pochodną również wysokości cracków (marż na paliwach – red.), marży rafineryjnej i kursów walut – twierdzi biuro prasowe Lotosu.

Wzrosną koszty produkcji

Wydobycie to jeden z pięciu podstawowych biznesów prowadzonych przez grupę PKN Orlen. Jego udział w zyskach koncernu jest jednak niewielki. Dużo większe znaczenie ma to, że firma jest największym odbiorcą gazu w Polsce. – Gaz jest surowcem do wyrobu produktów rafineryjnych, petrochemicznych oraz energetycznych i stanowi ważną pozycję kosztową. Co do zasady, wzrost cen surowca oznacza wzrost kosztów produkcji – przyznaje biuro prasowe Orlenu. Zapewnia, że konsumpcja gazu w grupie jest wypadkową obecnej sytuacji makroekonomicznej (w szczególności relacji cenowych na rynkach energetycznych) i uwarunkowań technologicznych. Według Orlenu obecne wzrosty notowań surowca to powrót do standardowych cen obserwowanych w tych samych okresach lat poprzednich. O tym, jak będą kształtować się w nadchodzącym sezonie grzewczym, ma z kolei zależeć głównie od warunków pogodowych w Europie, a także dalszego rozwoju sytuacji i oczekiwań związanych z pandemią koronawirusa.

Rosnący kurs gazu ma negatywny wpływ na wyniki Grupy Azoty, drugiego co do wielkości konsumenta tego surowca w kraju. Co więcej w opinii prezesa spółki Wojciecha Wardackiego niskie ceny to już historia. Spółka zauważa jednocześnie, że wzrost notowań dotyczy wszystkich producentów nawozów i produktów chemicznych, których wytwarzanie oparte jest na gazie, zwłaszcza w Europie i Azji. W związku z tym spodziewa się, że obecne zmiany wpłyną na wzrost cen ich finalnych produktów. Koncern gaz zużywa w sposób ciągły i na w miarę stałym poziomie przez cały rok. W tym roku nie planuje zwiększać zakupów ani zmieniać dostawców.

Dużym konsumentem gazu ziemnego, ale zaazotowanego (zawiera mniej metanu niż surowiec, którym się powszechnie handluje), jest KGHM. Dostarcza go PGNiG ze złóż zlokalizowanych w zachodniej Polsce. Miedziowy koncern zapewnia, że w dłuższej perspektywie przewidywane wzrosty cen gazu nie będą miały istotnego wpływu na sumę i strukturę kosztów energii zużywanej przez koncern. Tym samym nie wpłyną na kondycję operacyjną czy finansową spółki, która jednocześnie prowadzi liczne inwestycje mające wzmocnić jej bezpieczeństwo energetyczne. KGHM jest obecnie m.in. w trakcie budowy stacji wentylacyjnej pracującej w oparciu o silniki gazowe. Jednocześnie realizuje projekty, które częściowo mają zapewnić mu energię elektryczną z OZE.

Aktywny handel błękitnym paliwem

Wzrost cen gazu odnotowany w ostatnich tygodniach miał neutralny wpływ na kondycję grupy Unimot. Co więcej, portfel klientów firmy w tym segmencie jest zabezpieczony kontraktami długoterminowymi, dzięki czemu nie jest ona narażona na bieżące wahania cen. – Z roku na rok obserwujemy wzrost zużycia gazu ziemnego przez odbiorców, wiele podmiotów zmienia swoje źródło energii na ekologiczne, jakim bez wątpienia jest gaz. Grupa Unimot sukcesywnie rozszerza działalność w obszarze handlu gazem, a co za tym idzie, nasze wolumeny zakupu, jak i sprzedaży rosną – mówi Adam Sikorski, prezes spółki. Dodaje, że w latach 2018–2020 firma zanotowała wzrost wolumenu obrotu błękitnym paliwem o ok. 35 proc. W kolejnych latach, w związku z rosnącym zapotrzebowaniem, planuje powiększać portfel klientów.

Handel gazem to jeden z biznesów także w PGE i Tauronie. Pierwszy z tych koncernów informuje, że w przyszłym roku zakłada wzrost sprzedaży detalicznej błękitnego paliwa w stosunku do tego roku. PGE zwiększa również zakupy realizowane na własne potrzeby. Chodzi głównie o zapewnienie dostaw do gazowych bloków energetycznych. – Grupa kapitałowa PGE jest w stanie dokładnie oszacować zapotrzebowanie na paliwo gazowe, co pozwala na wykorzystanie produktów terminowych do zabezpieczenia jego ceny. Aktywne reagowanie na czynniki rynkowe, meteorologiczne, warunki techniczne, a także stosowana strategia zabezpieczania cen gazu w grupie pozwoliła zabezpieczyć się przed okresowymi zmianami notowań na rynku spot – twierdzi Małgorzata Babska, ekspert wydziału komunikacji zewnętrznej PGE.

Z kolei Tauron przekonuje, że pomimo ostatnich zmian koszty zakupu błękitnego paliwa nadal są względnie niskie. Koncern na rynku gazu obecny jest od 2014 r. i od tego czasu stale zwiększa w nim swój udział. Obecnie sprzedaż prowadzi do ponad 100 tys. gospodarstw domowych. – Ilość kupowanego przez nas paliwa jest też pochodną poziomu sprzedaży gazu do klientów końcowych. Zatem rosnąca liczba klientów powinna przełożyć się na wzrost poziomu zakupów gazu ziemnego – podaje Mirosława Karpińska, specjalistka ds. mediów w Tauronie. Dodaje, że koncern jest aktywnym uczestnikiem tego rynku i stara się przewidywać potencjalne ruchy cenowe, a ostatecznie na nich budować strategię sprzedażową. Z tego też powodu utrzymujące się trendy cenowe uważa za korzystne dla grupy i jej klientów.

Powiązane artykuły