REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Spółki, które zwróciły uwagę zarządzających

Duzi inwestorzy, jak TFI czy OFE, pozostają aktywni na warszawskim parkiecie. Które spółki znalazły się na ich celowniku?
Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek

Wzrost zaangażowania inwestorów instytucjonalnych w spółce z reguły jest pozytywnym sygnałem dla pozostałych uczestników rynku. Dotyczy to zwłaszcza firm o mniejszej kapitalizacji, niebędących obiektem zainteresowania działów analitycznych biur maklerskich. Taka informacja staje się wówczas często pozytywną rekomendacją dla innych inwestorów. – Ze względu na fakt, że ujawnienie dużych podmiotów następuje po przekroczeniu progu 5 proc., zwiększenie zaangażowania przez OFE bądź TFI traktowałbym pozytywnie, z uwagi na większą obecność w akcjonariacie inwestorów nastawionych na dłuższy horyzont czasu, od pół roku do kilku lat. Z punktu widzenia mniejszościowego inwestora jest to również pozytywny sygnał w kwestii ewentualnego lobbowania nad wysokością dywidendy – podkreśla Kamil Hajdamowicz, zarządzający w Vienna Life TUŻ. – Warto jednak pamiętać, że takie ujawnienie zaangażowania następuje często po dynamicznym wzroście notowań spółki, spowodowanym wcześniejszymi zakupami przez inwestora finansowego, stąd nie musi być to jednoznaczna okazja do zakupu walorów. I odwrotnie, zmniejszenie zaangażowania przez podmioty z branży finansowej może oznaczać, że zdaniem zarządzających perspektywy spółki uległy pogorszeniu, co jest negatywnym sygnałem dla mniejszościowych inwestorów. Warto każdorazowo obserwować wolumeny transakcji posiadanych spółek. Wzrost lub spadek przy wysokim wolumenie oznacza najczęściej ruchy dużych podmiotów z sektora finansowego, jak właśnie OFE i TFI – wskazuje ekspert.

Czasami decyzje zarządzających są podyktowane napływami i odpływami środków z funduszy, które wymuszają zwiększanie lub zmniejszanie pozycji w poszczególnych akcjach. – Dlatego nie zawsze zmniejszenie zaangażowania jednoznacznie oznacza pogorszenie długoterminowych perspektyw spółki. Czasem, z uwagi na spadek ceny, może być to okazja do zakupu, ale każdorazowo należy traktować taki ruch ze strony TFI jako sygnał ostrzegawczy – zwraca uwagę Hajdamowicz.

Ograniczone zakupy

W ostatnich tygodniach OFE nie były zbyt aktywne po stronie kupujących na warszawskiej giełdzie. Jak szacuje Trigon DM, tylko w maju sprzedały polskie akcje za około 181 mln zł i był to szósty z rzędu miesiąc negatywnego nastawienia do krajowych walorów.

Nie dotyczyło to wszystkich funduszy. OFE PZU przekroczyło próg 10 proc. w Forte, a Nationale-Nederlanden zrobił to samo w Famurze. Generali nabył pakiet Mabionu i po ostatnich zakupach ma już 11,88 proc. akcji dających prawo do 10,66 proc. głosów na walnym. Tym samym umocnił się na pozycji drugiego największego akcjonariusza biotechnologicznej spółki. W akcjonariacie Wawelu ujawniła się Aviva, zwiększając stan posiadania do 5,61 proc. akcji, stanowiących tyle samo głosów na walnym zgromadzeniu.

Wśród krajowych funduszy inwestycyjnych po stronie kupujących największą aktywnością wykazał się NN Investment Partners TFI, przekraczając 5-proc. próg w Polenergii i Synektiku.

Jeden fundusz Opoka TFI pojawił się jako zupełnie nowy akcjonariusz w Vindeksusie, nabywając pakiet 6,01 proc. akcji. W akcjonariacie IzoBloku ujawnił się Copernicus Capital TFI, przekraczając próg 5 proc. głosów na walnym zgromadzeniu spółki.

Fundusze zmniejszają udziały

W ostatnich tygodniach spółką, która znalazła się na celowniku sprzedających, była Elektrobudowa. Negatywna reakcja inwestorów ma związek z pogarszającą się sytuacją finansową i dość niepewnymi perspektywami, co zmusiło budowlaną spółkę do ratunkowej emisji akcji w celu poprawienia płynności. Zanim jednak o tym zdecydowano, z kilkunastu inwestorów instytucjonalnych obecnych w akcjonariacie co najmniej kilka funduszy zmniejszyło swój stan posiadania. W wyniku ostatnich transakcji sprzedaży poniżej progu 5 proc. zeszły Aegon, Allianz, Generali Nationale-Nederlanden, z 12,6 do 9,6 proc. zaangażowanie zmniejszyła Aviva.

W wyniku problemów finansowych kapitalizacja Elektrobudowy skurczyła się do zaledwie ok. 40 mln zł przy portfelu zleceń o wartości 2,7 mld zł, choć kilka lat wcześniej rynek wyceniał tę firmę nawet na ok. 600 mln zł. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy jej akcje straciły na wartości ponad 85 proc. Warto przy tym zaznaczyć, że przez wiele lat była ulubieńcem funduszy OFE i TFI, których udział w akcjonariacie był jednym z najwyższych wśród spółek z warszawskiego parkietu. Na koniec 2018 r. w ich rękach było ponad 86 proc. akcji spółki.

Skala wyprzedaży innych spółek była już dużo mniejsza i dotyczyła jednostkowych transakcji. Fundusze inwestycyjne zarządzane przez Lartiq TFI zeszły poniżej progu 5 proc. w Dekpolu, zostawiając 4,76 proc. udziału w ogólnej liczbie głosów w spółce. Ten sam inwestor zmniejszył też swój stan posiadania w Vindeksusie z 13,65 proc. do 7,64 proc. akcji i głosów na walnym. MetLife OFE zmniejszył zaangażowanie w akcjonariacie PKP Cargo, schodząc poniżej 5 proc. Natomiast Nationale-Nederlanden pozbył się części akcji EuCO i ma ich obecnie tylko 4,81 proc.

Krótkotrwały efekt

Część transakcji funduszy została zauważona przez rynek. Wpływ komunikatów o zwiększeniu zaangażowania często okazuje się jednak krótkotrwały, w dłuższej perspektywie i tak główną rolę odgrywają fundamenty. – Zwiększanie zaangażowania w małą spółkę to sygnał, że została ona uznana za atrakcyjną inwestycyjnie i pomimo niskiej płynności fundusz zdecydował się zainwestować. Takie informacje są zdecydowanie pozytywne, często przekładają się na dalsze wzrosty. Analogicznie – zmniejszanie zaangażowania w akcjonariacie przez fundusz, za którym nie idzie zwiększenie przez inny fundusz, powinno być odbierane negatywnie – wyjaśnia Marcin Materna, szef analityków Millennium DM. – Reguły te sprawdzają się częściej w małych firmach niż w większych, na których rynek jest bardziej efektywny i trudniej znaleźć okazję. Należy pamiętać także, że progi, o których fundusze informują, są sztywne, fundusz dalej może sprzedawać czy kupować, nie informując o tym do momentu przekroczenia kolejnego progu. Z kolei informacja o zejściu poniżej 5 proc. może sugerować, że fundusz chce się pozbyć całego pakietu i nad rynkiem wisi podaż. Podobnie działa to w drugą stronę – wyjaśnia ekspert. – Informację o spadku zaangażowania można też ewentualnie powiązać np. ze zmianą zarządzającego – w tym przypadku sprzedaż walorów może być podyktowana dostosowaniem portfela do nowej strategii czy stylu zarządzania i paradoksalnie może być okazją do zakupów – dodaje Marcin Materna.

Opinie

Tomasz Wyłuda, dyrektor biura doradztwa inwestycyjnego Credit Agricole

Z moich obserwacji wynika, że w ostatnich latach spółki, które były kontrolowane przez dużych inwestorów finansowych (TFI i OFE), pozwalały na osiąganie wyższych wyników inwestycyjnych niż średnia rynkowa. Zarządzający aktywami TFI i OFE potrafią skutecznie wywierać wpływ na zarządy w taki sposób, aby maksymalizowały wartość dla akcjonariuszy. Z tego powodu zwiększenie udziału inwestorów finansowych należy rozpatrywać pozytywnie.

W przypadku spółek które nie były kontrolowane przez inwestorów finansowych, takie przetasowania w akcjonariacie również mogą być dobrym sygnałem. Teoretycznie TFI i PTE zatrudniają profesjonalistów (analityków i zarządzających), którzy powinni oceniać sytuację rynkową lepiej niż pozostali gracze giełdowi.

Nie wszystkie zwiększenia zaangażowania inwestorów finansowych należy oceniać pozytywnie. Musimy pamiętać, że zarządzający aktywami są pod nieustanną presją ze strony uczestników funduszy na osiąganie ponadprzeciętnych wyników. Często decyzje podejmowane przez TFI i OFE mogą nie być racjonalne, np. w pewnych okresach roku zarządzający mogą składać zlecenia na spółkach o niskiej płynności, podnosząc ich wyceny (manipulacja rynkowa). Wyższe wyceny aktywów sztucznie podwyższają wyniki pokazywane przez te fundusze. JIM

Łukasz Rozbicki analityk, MM Prime TFI

Analiza ruchów inwestorów instytucjonalnych w akcjonariacie spółek może być traktowana jako jedna z metod oceny atrakcyjności danej spółki, jednak warto pamiętać o kilku kwestiach. Przede wszystkim kupowanie lub sprzedawanie akcji danej spółki przez TFI czy OFE nie zawsze wynika tylko z oceny perspektyw spółki, ale też jest pochodną kwestii płynnościowych. W ostatnich kwartałach fundusze borykały się z umorzeniami, stąd wychodzenie z akcjonariatów niektórych spółek było związane tylko z koniecznością obsługi umorzeń, a nie z oceną spółki. W przypadku spółek z dobrymi perspektywami spowodowało to tylko chwilowy spadek kursu i stanowiło okazję inwestycyjną. Inną sprawą jest to, że instytucja finansowa też nie zawsze „trafia", dlatego ślepe podążanie za decyzjami instytucjonalnych nie zawsze jest dobre. Można jednak przyjąć, że jeżeli dana spółka jest widocznym obiektem zainteresowania funduszy, najlepiej więcej niż jednego, to jej akcje mogą być dobrą inwestycją. Wynika to też z zasad psychologii inwestowania i tzw. zachowań stadnych – im większa część rynku przekonuje się do spółki, tym więcej podmiotów chce posiadać jej akcje, a to generuje popyt. JIM

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA