Parkiet PLUS

Janusz Palikot: Giełda ułatwi realizację nowych projektów

Janusz Palikot - z prezesem Manufaktury Piwa Wódki i Wina oraz Tenczyńskiej Okovity rozmawia Gabriel Uryniuk

Janusz Palikot

Foto: palikot.pl

Niedługo rynek crowdfundingu udziałowego zostanie poddany sporym zmianom. Zwiększony zostanie limit zbiórki, wprowadzona będzie również tablica ogłoszeń, która zaoferuje możliwość upłynnienia akcji. Jak zapatruje się pan na te nowości?

Janusz Palikot: Uważam, że zmiany będą rewolucyjne dla rynku crowdfundingu. Przykładem może być nasza niedawna zbiórka Tenczyńskiej Okovity, kiedy całą kwotę zebraliśmy w jeden dzień. Podczas emisji akcji szybko okazało się, że chętnych jest znacznie więcej. Gdybyśmy dysponowali większymi limitami, to spokojnie podwoilibyśmy wartość emisji. Myślę, że jest wiele projektów, dla których kwota około 10 mln zł jest wystarczająca, aby zakupić odpowiedni sprzęt bądź udziały w konkretnej marce, jednak obecny limit jest dla takich podmiotów zbyt mały. Największą bolączką jest kwestia płynności. Spółki decydujące się na crowdfunding często są zbyt małe, by mogły znaleźć się na giełdzie w niedalekim horyzoncie czasowym, a inwestorzy nie są pewni, czy i na jakich warunkach będą mogli wyjść z inwestycji. Akcjonariusze m.in. Tenczyńskiej Okovity na razie radzą sobie, kontaktując się bezpośrednio na dedykowanej dla nich grupie, gdzie mają możliwość zaoferowania swoich akcji. Zdecydowanie wprowadzenie narzędzia przypominającego małą giełdę bardzo pozytywnie wpłynie na rynek.

Pańskie spółki cieszą się dużą popularnością, zebrały maksymalne kwoty, o które wnioskowały. Skoro ta metoda finansowania tak dobrze się sprawdza, to w świetle nadchodzących zmian na rynku crowdfundingu, jaki cel ma debiut na giełdzie?

Głównym powodem jest dokonanie bardziej obiektywnej wyceny spółki. W crowdfundingu przedstawiamy prognozy dotyczące firmy, najczęściej podając wielokrotność zysku EBITDA. Nie chcemy przewartościowywać spółki, dlatego uważam, że pojawienie się na giełdzie pozwoli właśnie zobiektywizować tę wycenę. To nie będzie już prognoza poparta marketingiem, tylko realna wycena naszych akcji. Kapitalizacja okaże się potrzebna m.in. wtedy, gdybyśmy w przyszłości chcieli dokonać dużej transakcji, np. na kwotę 100 czy 200 mln zł. Oczywiste jest, że posiadając dokładną wycenę spółki, łatwiej takie przedsięwzięcie zrealizować. Takie przeświadczenie wynika również z mojego doświadczenia m.in. w Polmosie Lublin. Zakładam, że po zakończeniu pandemii i powrocie gospodarki na normalne tory w II półroczu 2021 r., będziemy mieli dużo ciekawych projektów, jak m.in. rozwój Alembika na zagranicznych rynkach i obecność na giełdzie na pewno ułatwi ich realizację. Dodatkowo, w tym momencie znajdujemy się w sytuacji dynamicznego wzrostu, sprzedaż bardzo się poprawia i potrzebujemy dużych środków obrotowych na finansowanie bieżącej działalności, co również ułatwi nam obecność na giełdzie.

W tym roku Manufaktura Piwa Wódki i Wina planuje zadebiutować na giełdzie. Można już coś więcej powiedzieć na ten temat? Podczas ostatniej konferencji koncepcja debiutu nie była jeszcze klarowna.

Jesteśmy na etapie prowadzenia rozmów z domem maklerskim. Możemy bezpiecznie powiedzieć, że do debiutu dojdzie w tym roku. Konkretniejsze informacje dotyczące daty, samej emisji oraz koncepcji podamy za parę tygodni.

Nie obawia się pan, że debiut giełdowy spowoduje, że ucierpią na tym relacje z inwestorami?

W tym momencie dysponujemy społecznością 7 tys. inwestorów, i już teraz nie jest łatwo utrzymać indywidualny kontakt z każdym. Spodziewamy się, że w wyniku debiutu grono to może powiększyć się nawet o kolejny 1 tys. osób, ponieważ szacujemy, że to właśnie mniejsi inwestorzy obejmą większość akcji. Oczywiście debiut spowoduje, że będziemy musieli bardziej uschematyzować komunikację, wymaganych ustawą obowiązków relacji inwestorskich przestrzegamy już teraz. Komunikacja z inwestorami nie jest mi obca, miałem z tym do czynienia zarówno w Ambrze, jak i Polmosie. Uważam, że to jest bardzo ważne, by jak najwięcej komunikować inwestorom, oczywiście nie zdradzając przy tym planów, które mogłaby przechwycić konkurencja.

Na jakim etapie jest proces połączenia z browarem Dr. Brew? Może spółka planuje kolejne akwizycje?

Złożyliśmy już wniosek o zgodę na fuzję do sądu. Akcjonariusze wyrazili zgodę, by pominąć proces badania spółki, więc zakładam, że do końca maja uda się zakończyć proces połączenia. Raczej nie planujemy przejęć, bardziej jesteśmy nastawieni na realizację własnych projektów dotyczących innych segmentów alkoholu, m.in. wina czy zaoferowania tokenów whisky na rynku azjatyckim. Obecnie jesteśmy w trakcie m.in. negocjacji zakupu winnic, przygotowujemy też odpowiednie założenia biznesowe, jednak więcej szczegółów dotyczących trzeciej gałęzi działalności grupy będzie można ujawnić w przyszłości.

Jak wygląda współpraca w zakresie sprzedaży alkoholu online? Obecnie możliwe jest złożenie zamówienia z dostawą kurierską. Kupujący zleca odbiór przesyłki kurierowi, a w celu weryfikacji wieku sklep może poprosić klienta m.in. o przesłanie skanu dowodu osobistego. Formalnie transakcja sprzedaży zawierana jest w punkcie sprzedaży.

W kwietniu szykujemy się do otwarcia pierwszych punktów sprzedaży świeżego piwa w Krakowie. Większa oferta produktów dostępna jest na stronie browar-tenczynek.pl, na razie ten kanał sprzedaży rozwija się bardzo dobrze. Ważnym wydarzeniem będzie otwarcie wspomnianych punktów. Obiekty te będą czymś na wzór magazynu w surowym stanie, do którego ludzie będą przychodzili po trunki. Niestety, obecnie nie będą mogli go spożyć na miejscu. Aktualne przepisy, które bardzo utrudniają sprzedaż alkoholu w internecie (chodzi o ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi) w zasadzie blokują cały rynek. W wielu krajach, m.in. w Czechach, Francji czy we Włoszech można handlować online wszystkimi alkoholami. Oczywiście mamy pewne filtry, które zwiększają bezpieczeństwo, bo przecież nie jest niczyją intencją sprzedawać alkohol nieletnim. Jednak nadmiar przepisów pod tym względem jest nieuzasadniony.

Na czym konkretnie polega model tokenizacji whisky? Skoro odniósł tak duży sukces, może w planach jest wprowadzenie go w odniesieniu m.in. do piwa?

Na dziś projekt tokenizacji whisky rozwija się bardzo dobrze, dotychczas zgromadziliśmy w ten sposób 1,8 mln zł (pierwsze tokeny inwestorzy mogli kupić jeszcze w grudniu 2020 r.). Token jest rezerwacją pojemności w beczce whisky, którą następnie zalewamy okowitą. Po trzech latach inwestor może zadecydować, czy chce odebrać swoją inwestycję w formie butelki alkoholu, czy spółka ma sprzedać trunek, a on nadal zostaje ze swoją pojemnością w beczce na kolejne trzy lata. Jest to jeden z pierwszych tego typu projektów na świecie, który pokazuje ciekawą koncepcję tokenizacji. Dzięki temu, że klient ma możliwość wyjścia z inwestycji, i nie zostaje z pustymi rękami, forma ta znacznie różni się od innych tokenów czy kryptowalut, które nie mają swojego odpowiednika w realnym świecie. Uważam, że przez brak realnego odpowiednika na rynku kryptowalut jest znacznie więcej spekulacji, a projekt Tenczyńskiej Okovity dzięki niemu odniósł taki sukces. Planujemy wdrożyć tokenizację także z innymi rodzajami alkoholu. Jesteśmy w ostatniej fazie przygotowań tego projektu dla branży win, który może ruszyć jeszcze w maju.

Czy rzeczywiście panuje teraz bardzo dobry czas dla browarów rzemieślniczych oraz alkoholi premium? Od czego ten trend może zależeć?

Na obecny obraz rynku składa się kilka czynników. W tym momencie następuje intensywny proces personalizacji marek. Klienci chcą, aby spółka wiązała się z jakąś osobowością, czego przykładem jest m.in. Robert De Niro i jego wina. Ten świeży silny trend spowodował, że pojawiają się nowe spółki, a rynek przestaje być podzielony na kilka marek, które istnieją od dawna. Rodzi się również trend degustowania alkoholu, a nie picia go w formie drinków, który zapoczątkowany został w branży win, a jego rozwojowi pomogły popularne obecnie piwa kraftowe. W tym momencie trend ten rozlewa się na cały rynek alkoholu, a klienci, decydując się na spożycie whisky czy ginu, często próbują kilku jego rodzajów, a nie poprzestają na jednej butelce. Personalizacja, inny charakter produktów oraz fakt, że pracują przy tym mniejsi producenci pcha do wyższych cen, które klienci są gotowi zapłacić za niszowy trunek. Ponadto dzięki pandemii pewna grupa ludzi, która była przyzwyczajona do kupowania alkoholu w lokalach, postanowiła zaspokajać swoje potrzeby, kupując droższe trunki online. Dopóki będzie trwać pandemia, trend ten będzie się tylko umacniał.

CV

Janusz Palikot obecnie jest m.in. prezesem Manufaktury Piwa Wódki i Wina. W przeszłości założył notowaną dziś na GPW spółkę specjalizującą się w produkcji win musujących Ambrę, przez wiele lat związany był też z Polmosem Lublin, wytwórcą m.in. wódki Żołądkowa Gorzka. Przedsiębiorca miał swój epizod w polityce – był posłem na Sejm V, VI i VII kadencji, stworzył również własną partię Ruch Palikota. W 2018 r. odkupił od Grupy BRJ Marka Jakubiaka Browar Tenczynek i utworzył spółkę Tenczyńska Okovita, której jest też prezesem. gsu

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.