Reklama

Jak wyglądała droga od „spadającego noża” do hossy

USA › Chociaż każda bessa czy krach na Wall Street wyglądały inaczej pod względem dynamiki, przebiegu, zasięgu i czasu trwania, to jednak miały jedną cechę wspólną – nigdy nie zamieniały się z dnia na dzień w hossę. Do tego potrzeba było okresu przejściowego. Ale ta wiadomość ma w sobie także pozytywny aspekt.

Rys. 2. Lata 2000–2002, czyli bessa po pęknięciu bańki internetowej.

Foto: GG Parkiet

Ostatnie gwałtowne wydarzenia rynkowe zawierają w sobie mnóstwo niewiadomych i niepewności, ale jedna kwestia wydaje się absolutnie pewna – z formalnego punktu widzenia mamy do czynienia z recesyjną bessą. Bessą, bo amerykański S&P 500 runął o niemal 30 proc. ze szczytu, a na wielu innych rynkach – w tym na GPW – głębokość przeceny jest jeszcze większa, 40–50-procentowa. Recesyjną, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że antywirusowe działania rządów zamroziły niemałą część gospodarki w Europie i USA i całkowicie pogrzebały wcześniejsze oznaki ożywienia, na które i my liczyliśmy.

Pozostało jeszcze 89% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama