Okiem eksperta

Ryzyko polityczne ma coraz większe znaczenie

Rynki akcji, a właściwie wszystkie rynki finansowe, już od pewnego czasu powoli przygotowywały się na wzrost ryzyka politycznego w związku z listopadowymi wyborami prezydenckimi w USA.

Marcin Kiepas analityk, Tickmill

Foto: materiały prasowe

Jednak chyba mało kto był przygotowany na to, co wydarzyło się w piątek. Zakażony koronawirusem prezydent USA to zupełnie nowa sytuacja. Również dlatego, że spowodowana zakażeniem izolacja Donalda Trumpa nastąpi w toku kampanii. Dodatkowo prezydent ma 74 lata, więc jest w grupie podwyższonego ryzyka. Co więcej, ten czynnik ryzyka nie zniknie za dzień czy dwa. Nie zniknie też po zakończeniu kwarantanny przez Trumpa. Będzie obecny aż do samych wyborów.

Światowe giełdy już teraz muszą mierzyć się z podwyższonym ryzykiem politycznym. I to ryzykiem podwójnym, bo wynik samych wyborów prezydenckich w USA stał się jeszcze trudniejszy do przewidzenia. Możliwe też, że pojawił się jeszcze jeden pretekst do kwestionowania wyników wyborów przez przegranego kandydata.

Nie ma też pewności, jak osobiste doświadczenia Trumpa z Covid-19 wpłyną na jego decyzje w końcówce prezydentury. To kolejny duży znak zapytania. I to właśnie ich nagromadzenie zniechęca do kupna akcji.

Jest jeszcze jeden aspekt związany z zakażeniem się Donalda Trumpa. Koronawirus w Białym Domu mocno zwraca uwagę na temat pandemii. Szczególnie teraz, gdy poszczególne kraje, jak Polska w piątek, notują nowe rekordy potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem, a łóżka w szpitalach się zapełniają. Obecnie już nie można mieć takiej pewności jak jeszcze przed dwoma, trzema miesiącami, że nie będzie nowych masowych lockdownów. Rządy mogą zostać przyparte do muru i po prostu zmuszone je wprowadzić. Szczególnie że okres jesienno-zimowych zachorowań dopiero przed nami. A stąd już tylko krok do pogorszenia nastrojów, spadku konsumpcji, zamrożenia inwestycji i mocnego hamowania gospodarki. Takiego rozwoju wypadków nie ma w cenach. Dlatego giełdy na to musiałyby zareagować w jeden sposób.

A jak ten niekorzystny dla giełd scenariusz wpisuje się w sytuację na poszczególnych indeksach? No właśnie w większości przypadków wpisuje się idealnie. Amerykańskie indeksy właśnie zakończyły wzrostowe odbicie w ramach korekcyjnego zygzaka i teraz powinny poszybować w dół, z impetem przełamując wrześniowe minima. Niemiecki DAX jest o krok od wybicia dołem z kilkumiesięcznej konsolidacji, a francuski CAC już to zrobił. Nikkei pozostaje w konsolidacji, ale słabnące momentum sugeruje, że podąży za paryskim indeksem. WIG20 natomiast już dawno otworzył sobie drogę poniżej 1600 pkt. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.