Okiem eksperta

Wszystko płynie

Pod koniec lat 90. ulubieńcem inwestorów były spółki określane mianem „four horsemen".

Andrzej Miszczuk, zarządzający funduszem Caspar Globalny, główny strateg F-Trust

Foto: materiały prasowe

W latach 1999–2000 ceny akcji tworzących ten ekskluzywny klub Microsoftu, Intela, Cisco i Della miały wpływ na indeks Nasdaq w 55–60 pro. Ogromnym zaufaniem obdarzano zresztą akcje wielu innych spółek należących do trzech grup przemysłowych: technologii, mediów, telekomunikacji (TMT). Konferencje inwestorskie organizowane w tamtych latach gromadziły tłumy analityków na spotkaniach z prezesami uwielbianych spółek. Na spotkania z firmami sektora surowców i materiałów przychodzili tylko starzy wyjadacze, poszukujący spółek z tanią wyceną. Śmiano się z nich, że nie rozumieją nowej fali, która będzie trwała wiecznie. Znamy dalszą historię...

Wiele spółek przetrwało trudny okresy korekty, który nastąpił po okresie euforii i najbardziej dotknął najmocniej rosnących w latach 90. firm. Wiele tych spółek do dziś prowadzi zyskowną działalność. Przykładem General Electric. To jedyna firma, która istnieje w indeksie 30 spółek Dow Jones Industrials od jego powstania, ale nigdy nie osiągnęła takiej kapitalizacji giełdowej jak dzisiejsze giganty FAANG – Facebook, Amazon, Apple, Netflix i Google. Ich wycena jest na szczytach, a ruchy indeksu Nasdaq są odbiciem cen tych spółek.

Grono chętnych starających się wsiąść do pociągu FAANG nadal się powiększa. Dzięki temu rośnie indeks spółek amerykańskich i poziom gotówki u inwestorów indywidualnych jest na historycznie niskim poziomie, porównywalnym z 1998 r., gdy mieliśmy azjatycki kryzys walutowy, oraz z rokiem 2000, gdy zaczęła się korekta w sektorze TMT. Tymczasem znana firma inwestorska Warrena Buffetta Berkshire Hathaway zwiększyła udział gotówki do historycznych szczytów. Doświadczeni długoterminowi inwestorzy trzymają gotówkę i twierdzą, że nie znajdują okazji inwestycyjnych.

To nie znaczy, że indeksy giełdowe nie mogą nadal piąć się w górę. To oznacza, że mamy grupę spółek, które są bardzo wyeksponowane i stają się wrażliwe na większą korektę. Z dystansem wypada więc spojrzeć na wysiłki tych krótkoterminowych inwestorów, którzy starają się uchwycić ostatni trend i kupują spółki, które już bardzo wzrosły. Czy te zwyżki odzwierciedlają wycenę tych spółek? Nie możemy przewidzieć z dużą dokładnością, kiedy nastąpi korekta. Wiemy jednak, że część inwestorów coraz ostrożniej patrzy na wycenę dzisiejszych giełdowych lokomotyw. FAANG jest na celowniku, ale nadal na nich zarabiamy. Ktoś jednak zastąpi tę grupę. Pytanie, kiedy. I kto.

Warto zauważyć, że wśród tych spółek są takie, które posiadają olbrzymie rezerwy gotówki, np. Apple. Ale mamy także spółki, które pojawiają się na rynku z rewolucyjnymi technologiami i nowymi produktami, gotowe zastąpić swoich poprzedników, podobnie jak to stało się już z „nifty fifty", „four horsemen", BRICS, TMT...

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.