Na Catalyst 97 proc. notowanych serii obligacji korporacyjnych ma oprocentowanie zmienne (wartościowo podział jest jednak inny, głównie ze względu na wysoką wartość emisji papierów BGK i PFR gwarantowanych przez Skarb Państwa). W naszym kraju upowszechnił się model, w którym obligacje firm mają z reguły oprocentowanie zmienne, oparte na WIBOR, co zdejmuje z inwestorów ryzyko stopy procentowej. Przez całe lata na tym modelu korzystali emitenci, którzy z każdym kolejnym spadkiem WIBOR płacili coraz mniejsze odsetki, a jednocześnie ich sytuacja finansowa poprawiała się, więc dodatkowo spadały też marże. W dodatku równolegle spadało też oprocentowanie lokat, więc posiadacze oszczędności tym chętniej stawiali na obligacje, również firm.
Październikowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp jest pierwszą taką decyzją od ponad dziewięciu lat. Nic zatem dziwnego, że rynek zdążył trochę zapomnieć o istnieniu możliwości wzrostu stóp. Jeśli nawet w ostatnich latach zdarzały się takie sugestie, kończyło się na spekulacjach. Dla inwestorów posiadających obligacje o zmiennym oprocentowaniu decyzja RPP jest korzystna, bo stopy nadal znajdują się na tak niskim poziomie, że wzrost kosztów odsetkowych nie zmieni w sposób istotny wypłacalności emitentów. Ale odsetki od obligacji wzrosną.
Spośród funduszy dłużnych naturalnym beneficjentem podwyżki (lub kolejnych, jeśli do nich dojdzie) są fundusze obligacji korporacyjnych. Ale w różnym stopniu. A czasem bilans zysków i strat będzie niekorzystny.
Kto zyska najwięcej?
Dobra wiadomość jest taka, że każdy z funduszy z tej kategorii (Millennium Obligacji Korporacyjnych zmienił nazwę na Obligacji Globalnych, pozostał w zestawieniu niejako prawem serii) posiadał w portfelu obligacje o oprocentowaniu opartym na WIBOR, więc każdy na podwyżce stóp skorzysta. Oprócz obligacji korporacyjnych zarządzający inwestowali także w listy zastawne (wszystkie są indeksowane do WIBOR), a niektórzy także w „wuzetki", czyli obligacje skarbowe indeksowane WIBOR-em jeden do jednego (oprocentowanie równe jest stopie WIBOR).
Wzrost WIBOR przyniesie wyższe odsetki, co przy niezmienionej opłacie za zarządzanie (nawet jeśli benchmarkiem dla premii za wynik jest WIBOR czy WIBID, to opłata nie zmieni się, a przez pewien czas będzie nawet niższa, bo WIBOR rośnie od razu, a oprocentowanie od kolejnych okresów odsetkowych) oznaczać będzie wyższe przychody funduszy z odsetek. Przy założeniu, że pozostałe elementy wyceny portfela nie zmienią się (nie zmienią też tendencji), stopy zwrotu funduszy mogą wzrosnąć w sposób zaprezentowany w tabelce.
Różne strategie
Jest ona zarazem przypomnieniem, że fundusze, choć zaliczane są do tej samej kategorii, realizują odmienne strategie. Korzystny wpływ wzrostu WIBOR będzie tym większy, im większy jest udział papierów indeksowanych WIBOR-em w portfelu (przeciętnie jest to 49,5 proc.). Średnio funduszom przybędzie po 0,2 pkt proc. stopy zwrotu, ale w siedmiu przypadkach będzie to bliżej 0,3 pkt proc., a w sześciu bliżej 0,1 pkt proc. Najmniej skorzystają fundusze zamknięte Benefit 3 i Rentier, ale ich stopy zwrotu już teraz przebijają konkurencję.
Warto też zdawać sobie sprawę z czynników, których w zestawieniu nie widać. Im niższy jest w aktywach udział papierów o zmiennym oprocentowaniu, tym wyższy jest tych o stałym kuponie. Zazwyczaj chodzi tu o papiery skarbowe i gwarantowane przez SP, względnie o znaczący udział papierów zagranicznych emitentów. Te fundusze nie tylko skorzystają mniej na wzroście WIBOR. One mogą wręcz stracić na wycenie obligacji o stałym oprocentowaniu, bo – co do zasady – wzrost stóp procentowych oznacza spadek atrakcyjności stałego oprocentowania.
Ten wpływ już jest widoczny, przede wszystkim w krótkoterminowych stopach zwrotu. W ostatnich 30 dniach średnia funduszy obligacji korporacyjnych (nie uwzględnia FIZ-ów, które zresztą nie mają ekspozycji na papiery skarbowe i „pokrewne") wynosi minus 0,3 proc. – to właśnie efekt przeceny obligacji, których rentowność jest zagrożona przez podwyżki stóp.