REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Potencjał genetyki wciąż jest niewykorzystany

Gościem Grzegorza Siemionczyka w #PROSTOzPARKIETU był dr Michał Kaszuba, założyciel i prezes biotechnologicznej firmy genXone.
Foto: parkiet.com

Od tygodnia trwa kampania crowdfundingowa genXone na platformie CrowdConnect. Ile udało się dotąd zebrać?

Około 50–60 tys. złotych. Ale to dopiero początek, kampania będzie trwała do okresu świątecznego.

Jaki jest cel?

Maksymalnie chcielibyśmy zebrać 4 mln zł, minimalnie – 2 mln zł.

Na co zamierzacie przeznaczyć te pieniądze?

Chcemy zbudować nową markę w ramach genXone. Projekt ma roboczą nazwę Nanobiome. Skupia się zebraniu próbek, wykonaniu badań i zbudowaniu bazy danych mikrobiomu ludzkiego. Skupiamy się na mikrobiomie przewodu pokarmowego, ponieważ ma on ogromny wpływ na ludzkie zdrowie i samopoczucie, a wciąż mało o nim wiemy. Nie znamy go na tyle, żeby wyciągać wnioski, które mogłyby poprawiać jakość naszego życia.

Opisujecie Nanobiome jako „innowacyjny test do analizy mikrobiomu jelit człowieka". Czy to będzie innowacja na skalę światową czy raczej krajową?

Na świecie jest realizowanych kilka podobnych projektów. Częściowo są to projekty naukowe, jak na przykład American Gut czy British Gut. Do tego jest kilka firm, które podjęły podobne wyzwanie. Za przewagę naszego projektu uważam to, że wykorzystujemy najnowocześniejszą technologię, która przy stosunkowo niskich kosztach pozwala nam dużo głębiej zajrzeć w mikrobiom. Możemy opisać nie tylko to, jakie bakterie w nim występują, ale też to, jakie mają geny i właściwości, co produkują, w czym mogą nam pomóc, a w czym zaszkodzić. Dopiero taka wiedza pozwoli oceniać wpływ tych drobnoustrojów na nasz organizm.

Właścicielem tej nowoczesnej technologii, o której pan wspomniał, jest brytyjska spółka Oxford Nanopore Technologies. Czy genXone ma jakieś własne patenty? Czy to, że korzystacie z cudzej technologii, można traktować jako czynnik ryzyka w waszym modelu biznesowym?

Nie sądzę. Technologia jest technologią, ale kluczem do sukcesu są aplikacje, które umożliwiają jej wykorzystanie. Tak jak komputer z jakimś systemem operacyjnym byłby trudny do wykorzystania na co dzień bez programów w rodzaju arkusza kalkulacyjnego, tak technologia ONT jest obecnie użyteczna głównie dla naukowców. Naszym zadaniem jest umożliwienie korzystania z tej technologii także innym użytkownikom: branży diagnostycznej, przemysłowi spożywczemu itd.

Jako spółka innowacyjna genXone korzysta też z grantów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Dlaczego nie ograniczacie się do tego rodzaju finansowania, tylko zwracacie się dodatkowo do inwestorów?

Gdy widzimy możliwość uzyskania wsparcia od NCBR czy PARP, składamy odpowiednie wnioski. Ale nie wszystkie projekty są możliwe do zrealizowania w ten sposób. Przede wszystkim, aby uzyskać takie granty, trzeba mieć wkład własny. Ale też niektóre projekty chcemy realizować szybciej, nie czekając na decyzję o dofinansowaniu, która zawsze jest niepewna. Niekiedy trudno też dokładnie przewidzieć zyski, co jest wymagane we wnioskach o granty z NCBR.

W II kwartale w genXone zainwestowała firma Diagnostyka, największa w Polsce sieć laboratoriów medycznych. Z komunikatów w mediach wynikało, że zapłaciła 1,8 mln zł za 13,4 proc. akcji. Teraz chcą państwo sprzedać niemal 18 proc. akcji za 4 mln zł. Z czego wynika wzrost wyceny spółki?

Gdy udziały kupowała Diagnostyka, genXone była wyceniana na 13 mln zł. Teraz wycena jest wyższa, bo też spółka jest w zupełnie innej sytuacji.

GenXone generuje już przychody?

Ciągle jesteśmy jeszcze w pewnym sensie startupem, nie mamy zysku EBITDA. W tym sensie wejście Diagnostyki do akcjonariatu można uznać za wyraz zaufania do nas. Naszym celem nie jest jak najszybsze stworzenie produktów, które będzie można sprzedać, tylko rozwijanie produktu, który da nam na dłuższą metę przewagę konkurencyjną. Ale przychody już mamy. Sprzedajemy głównie usługi sekwencjonowania genomu dla celów naukowych. Przez platformę ONT sprzedajemy je na całym świecie. Mieliśmy już próbki nawet z Ameryki Południowej i z USA.

Jak chcecie komercjalizować bazę danych, którą stworzycie w ramach Nanobiome?

To jest projekt na lata. Im więcej będziemy mieli informacji, zarówno genetycznych, pochodzących z sekwencjonowania, jak i pochodzących z ankiet wśród dostawców próbek, tym więcej będzie zastosowań dla tej bazy. Gdy będziemy już mieli kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy takich próbek, sama ta baza danych będzie cenna. Ale będziemy też mogli wykorzystywać ją do diagnostyki. Wspólnie z Diagnostyką chcielibyśmy na tej podstawie rozwijać usługi kierowane do dietetyków i gastroenterologów oraz osób po prostu zainteresowanych własnym zdrowiem, stylem życia itd.

Czy istnieje jakiś związek między ofertą akcji na CrowdConnect a planowanym przez genXone debiutem na NewConnect?

Przy debiucie na NC nie planujemy emisji. Na rynek trafią istniejące akcje.

Czyli to będzie jedna z możliwości wyjścia z inwestycji dla osób, które kupią wasze akcje w ramach kampanii crowdfundingowej?

Tak. Inną opcją będzie wykup przez inwestora branżowego w przyszłości. Wejście na NC to ma być kolejny krok w rozwoju. Już mamy w tej sprawie uchwałę zgromadzenia akcjonariuszy. A dokument ofertowy, który przygotowaliśmy na potrzeby emisji crowdfundingowej, po niewielkich korektach będzie stanowił dokument informacyjny na potrzeby IPO.

Kiedy można spodziewać się debiutu na NC?

Najpóźniej do połowy przyszłego roku.

GenXone nie jest jedyną w Polsce spółką działającą w branży genetycznej. Jest między wami jakaś współpraca czy raczej konkurujecie?

Różnie. Lokalne spółki, jak Read-Gene czy Genomed, mają swoje specjalizacje, które różnią się nieco od naszej. W większości koncentrują się na diagnostyce. My widzimy znacznie większy potencjał technologii, którą dysponujemy. Mamy ku temu dobre podstawy. Już rozpoczęliśmy współpracę z firmami z przemysłu spożywczego.

Zapytałem o to, bo w przeszłości pracował pan w Inno-Gene, giełdowej grupie kilku spółek biotechnologicznych. Dlaczego projektu, który rozwija pan w ramach genXone, nie chciał pan zrealizować tam?

Główny powód jest taki, że pomysł na genXone pojawił się kilka lat po tym, jak odszedłem z Inno-Gene. Ale też tworzenie spółki od zera ma wiele plusów. Przy wsparciu inwestorów miałem możliwość zbudować spółkę pod konkretny projekt, odpowiednio dobrać kadry i zasoby. To będzie nasza cegiełka do nadchodzącej rewolucji w branży genetyki molekularnej. gs

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA