REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Złoty lipiec

Lipiec przeszedł do historii jako okres umacniania się zarówno polskich, jak i jankeskich obligacji. Wczoraj rentowność dziesięciolatek osiągnęła jeden z najniższych poziomów w historii i chociaż PL10Y do majowych ekstremów ma jeszcze sporo miejsca, to jednak piątkowe notowania pokazały dalsze zainteresowanie polskim długiem.

Piotr Neidek ekspert, DM mBanku

Foto: Archiwum

Na uwagę zasługują ceny bondów, które dotarły do kilkumiesięcznych szczytów, a wciąż obowiązujące sygnały kupna US30Y sprawiają, że obligacyjne byki nadal mają zielone światło dla hossy. Apetyt na bezpieczne aktywa widoczny jest także na rynkach towarowych, gdzie ceny złota są świeżo po zdobyciu historycznych szczytów. Jak pokazuje historia, pompowanie wycen dłużnych papierów oraz aprecjacja ww. kruszcu stanowią wyznacznik procesu risk-off, w ramach którego DJIA, DAX czy WIG20 powinny oddawać punkty ze swoich wycen. Patrząc na wykresy ww. indeksów, trudno odnieść wrażenie, że akcyjne byki są w odwrocie – wręcz przeciwnie. W USA przez większość miesiąca trwały zwyżki, a technologiczny Nasdaq zdobył kolejny szczyt. W Niemczech DAX zdołał podejść w okolicę lutowych szczytów, zaś nad Wisłą rozpędzone maluchy dotarły z indeksem sWIG80 do poziomów ostatni raz notowanych w październiku 2017 r. Lipiec to także złoty okres dla złotego – wczoraj cross USDPLN naruszył minimum z 2019 r. i nadal jest mocny. Pytanie tylko, jak długo będzie trwała ta sielanka, gdyż dywergencja US30Y vs S&P 500 sprawia, że po takich tąpnięciach jak w czwartek akcyjne ursusy mogą w sierpniu wyjść na żer...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA