REKLAMA
REKLAMA

Inwestycje

W pomnażaniu pieniędzy nie ma niczego złego

Gościem Przemysława Tychmanowicza w Parkiet TV był ks. Jacek Gniadek, misjonarz werbista.
Foto: parkiet.com

Czy rynek kapitałowy i giełda nie są siedliskiem zła? Jakkolwiek by patrzeć, dominuje tam pieniądz.

Uważam, że nie. Gdyby nie było giełdy papierów wartościowych, nie byłoby wolnej wymiany handlowej, byłbym socjalizm. Gdyby więc nie było giełdy w Polsce, miałbym obawy, że żyję w kraju, który nie szanuje własności prywatnej.

Osoby, które inwestują na giełdzie, kierują się jednak przede wszystkim chęcią zysku. Czy to nie koliduje trochę z wiarą chrześcijańską?

Pytanie czym mają się kierować, jeśli nie zyskiem? Przeciwieństwem zysku jest strata. Zysk jest czymś naturalnym. Św. Paweł mówił, że dla niego Chrystus jest życiem, a śmierć zyskiem, jeśli bowiem by nie umarł to by nie zmartwychwstał. Zysk nie jest zarezerwowany tylko dla ekonomii. Pojęcie zysku używam również w teologii. Niebo i piekło. Niebo jest zyskiem, a piekło jest stratą.

W ewangelii św. Mateusz znajdujemy jednak zdanie, że łatwiej wielbłądowi będzie przejść przez ucho igielne niż bogatemu dostać się do królestwa niebieskiego.

Zgadza się. Od człowieka, któremu wiele dano będziemy wiele wymagać. Człowiek, który posiada wiele dóbr jest narażony na wiele pokus. Może się poczuć tak komfortowo i dobrze, że może przestać myśleć o życiu wiecznym. Natomiast ja nie patrzę na pismo święte wycinkowo. Trzeba patrzeć w szerszym kontekście. Mamy chociażby przypowieść o talentach. Jezus jednoznacznie wskazuje, że talenty trzeba pomnażać. Mowa tutaj jest o niczym innym, jak o pieniądzach. Talent przecież był pieniądzem. Życie nie polega tylko na konsumpcji, tylko na tym, żeby być twórczym.

Chęć zysku często natomiast przeradza się w chciwość. Ksiądz natomiast ostatnio w mediach społecznościowych przytoczył słowa z ewangelii św. Łukasza "uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości".

W języku polskim, podobnie jak w innych językach, nie ma słowa na opisanie, że chcę coś dobrego. Chciwość ma znaczenie pejoratywne. Chciwość jest zła, kiedy chcę więcej i więcej, ale zły jest cel. Bóg stworzył świat, jak mówi Księga Rodzaju, gdzie wszystko jest dobre. Problem jest z człowiekiem, który nie potrafi wykorzystać dóbr dla dobrego celu. Każdy ma oczywiście swoją drogę dochodzenia do prawdy. Trzeba walczyć każdego dnia, aby na skali wartości na pierwszym miejscu był Bóg, a nie mamona. Ta walka trwa cały czas. Chciwość to z kolei moje pożądania, z którymi też trzeba walczyć. W kościele ta walka przejawia się w poście. Dzięki temu też nabieramy dystansu do rzeczy materialnych. Rzeczy materialne nie mają wartości. To my im tę wartość nadajemy. To jest problem. W ekonomii nie myślimy zdrowo rozsądkowo, a posługujemy się modelami ekonomicznymi. Trzeba myśleć bowiem w kategoriach człowieka realnego, który podejmuje, często z mojego punktu widzenia nieracjonalne decyzje. Nie nam to jednak oceniać.

Przekładając to, co ksiądz powiedział...wygląda na to, że jeśli w inwestowaniu zaczyna zwyciężać chciwość najlepszym lekarstwem jest post czyli wstrzymanie się od handlu na giełdzie.

Nie. Kiedyś zapytano mnie, czy jeżeli miałem dwa talenty i już je pomnożyłem to czy oznacza to, że już mam wolne. Tak to nie działa. Talenty trzeba cały czas pomnażać. W pomnażaniu pieniędzy nie ma niczego złego ponieważ w ten sposób realizuje się zasada powszechnego przeznaczenia dóbr poprzez własność prywatną. Nie można się zamykać, bo wtedy przechodzimy do konsumpcji, która jest grzechem. Cały czas trzeba być aktywnym. Jeśli mam talent trzeba go pomnażać. Każdy jest twórcą. Bóg ma zaufanie do własności prywatnej. Nie rozkazuje nam co mamy robić. Daje nam talenty i wierzy w nas, że dobrze je wykorzystamy. Nawet jeśli wykorzystamy je źle, jak w przypowieści o synu marnotrawnym, który roztrwonił swój spadek. Zwróćmy jednak uwagę co robi w niej ojciec...patrzy i nie interweniuje. Dlatego też jestem przeciwny państwowemu interwencjonizmowi. Czasami człowiek po prostu musi dojść do dna.

Tylko czy inwestowanie na giełdzie nie jest stąpaniem po cienkim lodzie? Czy nie trzeba mieć mocnego kręgosłupa moralnego, bo też często pojawia się pokusa nadużyć, kiedy pojawia się okazja na zysk.

Oczywiście jest to stąpanie po lodzie. Z inwestowaniem nie ma problemu, jeśli opiera się to na poszanowaniu własności prywatnej. Giełda nie jest niczym złym, tak długo jak opiera się na tej podstawie.

Mówi ksiądz o własności prywatnej, a co z własnością państwową? Na blogu księdza znalazłem ciekawą tezę dotyczącą inwestowania w obligacje skarbowe.

Jestem przeciwnikiem tych inwestycji. Uważam, że jest to nieetyczne. Obligacje tak, szczególnie jeśli mówimy o obligacjach korporacyjnych, dzięki którym możemy zarabiać bądź tracić w zależności od sytuacji danej firmy. Obligacje Skarbu Państwa bardzo często idą natomiast na konsumpcję. Nie ma to nic wspólnego z przedsiębiorczością. Kupując obligacje Skarbu Państwa otrzymujemy procent, który tak naprawdę pochodzi z naszych podatków. Jest to zamknięte koło. Obligacje Skarbu Państwa, według mnie, nie powinny istnieć na rynku, gdyż istnieje bardzo duże pole do nadużyć.

Na rynku kapitałowym rozróżniamy dwa pojęcia: inwestowanie i spekulacja. Czy spekulacja nie jest niczym złym? Przykładowo na rynku kontraktów terminowych nasz zysk oznacza stratę innej osoby.

Gdybyśmy traktowali spekulację, jako grzech to Kowalski, który kupuje mieszkanie dzisiaj, zakładając, że za rok to mieszkanie będzie więcej warte byłby grzesznikiem. A nie jest. Spekulacja jako taka nie jest więc grzechem. Nie znam przyszłości, a wobec tej przyszłości też jakoś muszę się zachować. W pewnym sensie Józef Egipski też był spekulantem. Przewidział, że będzie głód i zbudował spichlerze i magazynował zboże. To pokazuje, jak działa człowiek i nie ma w tym nic złego. Natomiast wolę, jak spekuluje jednostka, a nie państwo. Własność prywatna daje nam poczucie wolności, a jednocześnie jest elementem kalkulacji ekonomicznej. Jan Paweł II mówił, że człowiek bez własności prywatnej nie potrafi odnaleźć swojej godności.

W ostatnich kilkunastu miesiącach na rynku kapitałowym uwypuklony został też problem nieuczciwych sprzedawców. Pytanie tylko, kto ma więcej na sumieniu. Ci sprzedawcy, czy właściciele firm, którzy opracowali takie, a nie inne plany sprzedażowe.

System bankowy, z którym mamy do czynienia już teraz budzi wątpliwości etyczne i moralne. W tym przypadku odpowiedzialność spada na dwie strony. Ryzyko ponoszą natomiast nabywcy. W samym ryzyku też nie ma jednak nic złego, to też jest element rozwoju. Wiara też oparta jest na ryzyku. Nie wiem, co jest w niebie, ale stawiam na nie.

Czyli trochę taka spekulacja.

Zgadza się. Nie dzielę człowieka na homo oeconomicus i homo religiosous. Jest tylko jeden człowiek, a zysk jest nie tylko w ekonomii.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA