Handel i konsumpcja

W biznesie dobrze jest uciekać

Rozwój handlu internetowego jest obecnie na bardzo wysokiej fali. To powoduje, że i Answear.com rośnie i radzi sobie bardzo dobrze - mówi w wywiadzie Krzysztof Bajołek, założyciel i prezes wybierającej się na giełdę odzieżowej platformy e-commerce Answear.com.
Foto: materiały prasowe

Jaka jest pozycja rynkowa Answear.com? Skoro mamy Zalando czy Allegro – również pośredniczące w handlu odzieżą – to pewnie zajmuje trzecie, czwarte miejsce?

Jeśli przyjrzeć się bliżej całemu rynkowi, to okaże się, że Allegro nie jest naszym bezpośrednim konkurentem. W naszym segmencie jest faktycznie Zalando i pewnie jesteśmy niedaleko za Zalando, biorąc pod uwagę, że nie działamy tylko w Polsce, ale w siedmiu krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

„Niedaleko" od Zalando? To kto jest między wami?

Myślę, że w Polsce to my jesteśmy bezpośrednio za Zalando.

Czy łatwo jest zdobyć pozycję rynkową wśród platform e-commerce z odzieżą i obuwiem. Jakie są pana zdaniem perspektywy Answear.com?

Zapewne jest o to trudno w każdym biznesie, ale zawsze jest łatwiej, gdy rynek rozwija się, zwłaszcza tak dynamicznie jak obecnie e-commerce. Proszę zwrócić uwagę, że rozwój handlu internetowego jest obecnie na bardzo wysokiej fali. To powoduje, że i Answear.com rośnie i radzi sobie bardzo dobrze.

Zwykle gdy firma wchodzi na giełdę, inwestorzy oczekują, że wykaże się umiejętnością zarabiania pieniędzy i to nie w perspektywie jednego roku, ale przynajmniej kilku lat. Jeszcze w 2018 r. spółka Wearco, poprzednik Answear.com, miała straty. Czy w 2019 r. wyniki były dodatnie?

Działalność w obszarze e-commerce charakteryzuje się w pierwszych latach dynamicznym wzrostem i zdobywaniem rynku kosztem wyników finansowych. Tak było też w przypadku Answear.com. Ten etap jednak jest za nami i obecnie spółka jest rentowna. W 2019 r. nasze przychody urosły do 311 mln zł, o prawie 40 proc., EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację – red.) wyniosła około 9,6 mln zł, a zysk netto 10,9 mln zł.

Dzięki czemu Answear.com wyszedł w ub.r. na plus? Miały miejsce jakieś nadzwyczajne zdarzenia?

Nic takiego się nie zmieniło oprócz tego, że zwiększyliśmy przychody o prawie 40 proc. Wiadomo, że większa skala biznesu pomaga wypracowywać lepsze wyniki. Ponadto wcześniej koncentrowaliśmy się na zdobywaniu nowych rynków. W tej chwili mamy na nich dużą liczbę stałych klientów i to także pomaga w wypracowywaniu coraz lepszych rezultatów. Ta tendencja będzie widoczna w tym roku i w latach przyszłych.

We wspomnianym sprawozdaniu były także prognozy na kolejne lata dla przychodów i wyniku brutto na sprzedaży. Są one aktualne? A może Covid-19 sprawił, że firma je przekroczyła?

Z przyczyn formalnych podane tam prognozy odwołaliśmy. Nie będziemy także podawali prognoz w prospekcie emisyjnym. Zostawiamy to analitykom. Na pewno pojawią się stosowne raporty biur maklerskich. Jednak w ubiegłym roku wykonaliśmy to, co sobie założyliśmy, i w tym roku też powinno to się udać.

Dlaczego Answear.com wybiera się na giełdę właśnie teraz?

Wydaje się, że sytuacja jest ze wszech miar sprzyjająca. Z jednej strony koniunktura na giełdach jest korzystna, pojawiają się duże publiczne oferty po okresie posuchy. Z drugiej strony to także dobry moment dla spółki: skala biznesu jest istotna, rentowność poprawia się, a mamy jeszcze perspektywy dalszego wzrostu w kolejnych latach. Aby wzrost ten mógł się zrealizować, potrzebne są dodatkowe środki.

A jak duże?

To będzie zawarte w prospekcie. Pozyskane środki zamierzamy przeznaczyć na kilka strategicznych obszarów w perspektywie najbliższych dwóch lat, jak poszerzenie oferty produktowej, umocnienie pozycji marki na obecnych rynkach czy wejście na nowe rynki. Szczegółów nie mogę teraz ujawnić.

Czy dotychczasowi akcjonariusze będą sprzedawać akcje w IPO?

Ja nie. Jestem długoterminowym inwestorem i po transakcji pozostanę większościowym właścicielem Answear.com. Z tego co wiem, część posiadanych akcji będzie chciał sprzedać fundusz MCI. Ale tylko część.

Przy okazji IPO Allegro dużo mówi się o konkurencji ze strony mitycznego już Amazonu, który ma się osobiście pojawić w polskiej sieci. CCC uruchomiło platformę Modivo o podobnym do waszego biznesie. Czy za sprawą IPO Answear.com właśnie chce uciec konkurencji, czy patrzycie na te wydarzenia spokojnie, bo nie wierzycie, że was będą podgryzać?

W biznesie dobrze jest uciekać. To zawsze jest dobra strategia. Jeśli chodzi o Amazona, to nie postrzegamy go jako konkurencję, bo to również zupełnie inny segment, zbliżony raczej do Allegro. Poza tym my działamy nie tylko w Polsce, ale również w Czechach, Słowacji, Rumunii, Węgrzech, Bułgarii i Ukrainie, gdzie nie ma Amazona. Jeśli chodzi o tę lokalną konkurencję, to owszem, ale – tak jak wcześniej powiedziałem – to duży, rozwijający się rynek. Myślę, że jest tu miejsce dla kilku podmiotów. Modivo pokazuje na razie, że jest zainteresowane markami premium. Nasza oferta jest dużo szersza, mamy też własne marki, więc moim zdaniem nie powinniśmy się martwić.

Jakie są perspektywy rozwoju asortymentu Answear.com, biorąc pod uwagę, że duże firmy, np. takie jak LPP, nie chcą tracić bezpośredniej relacji z klientem, z konsumentem i nie korzystają z pośredników w sieci?

Sklepy monobrandowe w świecie e-commece to segment, gdzie klientom przyświecają inne motywy zakupowe. Naszą podstawową zaletą jest to, że skupiamy wiele marek, u nas klient może się zainspirować, zrobić przegląd wielu kolekcji, różnych brandów, również takich, które nie są dostępne w Polsce i na razie nie są zainteresowane otwieraniem tu sklepów stacjonarnych.

Jak epidemia wpłynęła na zachowania konsumentów platform takich jak wasza? Oszczędzamy, kupujemy rzadziej i częściej robimy zwroty? A może wybieramy towar lepszej jakości?

Myślę, że epidemia jest katalizatorem tego rynku. Osoby, które wcześniej z e-commerce nie korzystały, zostaną w sieci. Skoro zamknięto im sklepy, spróbowały i już na stałe zostaną klientami internetowymi. Oczywiście na początku pandemii ludzie troszczyli się o zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych i my także to zauważyliśmy. Jeśli będzie druga fala pandemii, może się to przełożyć na cały rynek dóbr konsumpcyjnych, ale myślę, że mimo wszystko trend przenoszenia się zakupów ze sklepów stacjonarnych do online będzie sprzyjał platformom takim jak nasza. Sprzyjać nam powinien również trend kupowania droższych produktów, o lepszej jakości. Nasza oferta jest sprofilowana pod właśnie takiego konsumenta.

We wspomnianym już sprawozdaniu zwracacie uwagę na trudności w pozyskaniu nowych dużych marek. Czy to ryzyko nadal jest aktualne i o jakie brandy chodziło?

Tutaj również Covid nam sprzyjał. Jeśli ktoś wcześniej myślał, że najpierw uruchomi sklepy stacjonarne, a dopiero potem biznes online, to dziś nikt nie ma wątpliwości, że lepiej wybrać internet. Widzimy to po wielu dostawcach, którzy pukają dziś do nas sami. To raz. Z drugiej strony nasze wyniki i wyższa rentowność poprawiają naszą pozycję w relacjach z markami.

Czy jest jakiś rynek zagraniczny, na który firma chciałaby wejść?

Jest. Wprawdzie przede wszystkim będziemy koncentrować się na eksploatacji rynków, na których już jesteśmy obecni, ale w kręgu naszych zainteresowań są także kraje bałtyckie i bałkańskie oraz dawne republiki b. ZSRR.

Zachód was nie kusi?

Wydaje nam się, że łatwiej nam będzie na razie zdobywać konsumentów na rynkach naszego regionu. Mamy ofertę pod nich sprofilowaną i jesteśmy do tego przygotowani. To także kwestia logistyki i geografii. Im dalsza droga dostawy do klienta, tym koszty są wyższe. Koncentrujemy się więc na klientach, do których możemy dotrzeć z naszego magazynu pod Krakowem.

Czy planujecie rozbudowę bazy magazynowej?

Oczywiście, że tak. Przy czym duże kroki poczyniliśmy pod tym kątem w ubiegłym roku. Mamy nowy magazyn zbudowany pod nas o wielkości 39 tys. m kw. Na razie wykorzystujemy go tylko w połowie, resztę wykorzystują podmioty zewnętrzne. Mamy więc zapewnione możliwości rozwoju.

Co z przejęciami?

Koncentrujemy się na rozwoju organicznym, ale jeśli pojawią się okazje, będziemy gotowi na fuzje i przejęcia. Każda nowa kategoria zaczyna swój rozwój horyzontalnie, ale potem tworzą się ciekawe nisze, które warto obserwować i wchodzić w nie głębiej.

Serwisy Eobuwie.pl, Modivo mają sklepy, reprezentację w świecie handlu offline. Answear.com też takowe miał. Czy planujecie może powrót do tego modelu?

Nie mamy na razie takich planów. Prezentowanie tak szerokiej oferty: ponad 350 marek i ponad 80 tys. różnych produktów w sklepie stacjonarnym jest bardzo trudne. Jest to też kosztowne. Rynek detaliczny jest w trakcie dynamicznych zmian i wydaje się, że budowa pozycji w obszarze e-commerce jest bardziej przyszłościowa, na czasie.

Czy emisja akcji, którą planujecie, będzie pierwszą i ostatnią w ciągu najbliższych dwóch–trzech lat, czy też będziecie sięgać do kieszeni inwestorów częściej?

Jeśli pojawią się okazje i nasze plany na kolejne lata wymagałyby modyfikacji, to niczego nie można wykluczyć, w tym nowych emisji.

Jak pan widzi Answear.com za pięć lat?

Myślę, że umocnimy się na pozycji jednego z liderów rynku w Europie Środkowo-Wschodniej, z bardzo dobrą ofertą produktową, świetnym serwisem, dużą ilością klientów i uwielbianymi przez nich markami, również własnymi.

Czy giełdowy Answear.com będzie firmą dywidendową?

W początkowym okresie pewnie nie, gdyż chcemy reinwestować zyski w dynamiczny rozwój biznesu, co powinno przynieść największe korzyści akcjonariuszom. Ale w przyszłości taka możliwość powinna się pojawić.

Jakie ma pan inne przedsięwzięcia biznesowe?

Jestem zaangażowany m.in. w markę Medicine, którą sprzedajemy zresztą za pośrednictwem Answear.com, i sieć sklepów stacjonarnych. Dzięki tej sieci cały czas wiem, co dzieje się na tym rynku, jesteśmy w stanie porównać, jak rozwija się e-commerce i sklepy tradycyjne. Stąd też decyzje, aby tego nie łączyć, bo te rynki mają różną specyfikę.

Pomyślałam, że za chwilę zobaczymy, jak wnosi pan Medicine do Answear.com.

Na razie nie mam takich planów.

A inwestor branżowy dla platformy?

Tu też nie mamy takich planów. Na razie rośliśmy w tempie 40 proc. rocznie. Teraz to tempo pewnie nie będzie już tak szybkie, ale możemy nadal rosnąć z korzyścią dla akcjonariuszy. W naszym modelu biznesowym, po przekroczeniu progu rentowności, każda dodatkowa sprzedaż powinna generować solidny wzrost rentowności EBITDA.

CV

Krzysztof Bajołek (l. 54), przedsiębiorca i inwestor specjalizujący się w handlu odzieżą. Współtworzył firmę Artman, do której należały marki House i Mohito, a którą w 2009 r. odkupiło LPP. Był akcjonariuszem i zasiadał w radzie nadzorczej producenta garniturów Bytom (obecnie VRG) oraz Gino Rossi (część obuwniczą grupy przejęło CCC). Jest udziałowcem w firmie deweloperskiej GD&K Group. Internetową platformę answear.com założył w 2011 r. Przez Forum X FIZ wraz z bratem Arkadiuszem Bajołkiem dysponuje 67 proc. akcji tej firmy. Jest absolwentem krakowskiej Akademii Rolniczej. Pochodzi z Muniakowic pod Słomnikami. ZIU

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.