REKLAMA
REKLAMA

Gra giełdowa

Psychologia w inwestowaniu? To ważniejsze, niż myślisz

Analiza fundamentalna i techniczna to nie wszystko. Aby odnieść sukces w inwestycjach na rynku akcji eksperci wskazują także na aspekt psychologiczny i liczne pułapki, które czyhają na inwestorów giełdowych.
Foto: Adobestock

Na ostatniej prostej pierwszego etapu Giełdowej Gry Parkiet Challenge uczestnicy najprawdopodobniej zaczną podejmować bardziej ryzykowne decyzje. Tego typu zachowanie i utrata kontroli nad racjonalnymi decyzjami często otwierają drogę do wielu pułapek psychologicznych, w które zapewne wpadnie część inwestorów.

O ile utrata czujności przed pułapkami psychologicznymi w przypadku uczestników Giełdowej Gry Parkiet Challenge może zostać usprawiedliwiona (akceptują oni większe ryzyko z uwagi na chęć zakwalifikowania się do grona finalistów), to już w realnych inwestycjach trzeba być ich bardziej świadomym.

– Psychologia inwestowania, obok strategii i zarządzania pozycją, to kluczowy element w procesie inwestycyjnym. Niektórzy uważają, że odpowiada on za 60 proc. sukcesu – mówi Paweł Śliwa, analityk DM mBanku.

I zwraca uwagę, że zdecydowanie za małą wagę przykłada się do aspektów psychologicznych w procesie inwestowania. – To jest duży błąd, który może nas wiele kosztować – zaznacza.

Zasadzki na każdym kroku

Pułapki psychologiczne pojawiają się już na starcie. – Związane jest to w dużej mierze z oczekiwaniami, z którymi inwestorzy wkraczają w świat inwestycji. Zwykle są one wygórowane (np. stopy zwrotu) i nieadekwatne do poziomu wiedzy i kompetencji. Kolejna pułapka, na którą każdy z nas powinien zwrócić uwagę, to emocjonalne reagowanie na ruchy rynkowe. Szybkie zwyżki to wcale nie jest najlepsza okazja do zawierania pozycji długich, podobnie jak i duże spadki do sprzedawania. Doświadczony inwestor czeka na ruch korekcyjny, który pozwoli mu na otworzenie pozycji po „lepszej" cenie – podkreśla ekspert DM mBanku.

– Nadzieja, o ile w życiu codziennym ta emocja może być pożyteczna, w tradingu wieszczy tylko katastrofę. Jeżeli inwestor utrzymuje pozycje, opierając się tylko na nadziei, oznacza to, że racjonalność już dawno została zamieniona na emocjonalny osąd – dodaje.

To nic innego jak inwestowanie życzeniowe. Wraz z zakupem akcji, początkujący inwestor wierzy, że ich cena teraz zacznie dynamicznie rosnąć, nie mając istotnego potwierdzenia, ani w analizie fundamentalnej, ani analizie technicznej.

– Taka sytuacja łatwo może wpędzić daną osobę w kolejną pułapkę, czyli selektywny dobór informacji. Dla przykładu, osoba, która posiada otwartą pozycję kupna indeksu WIG20 po cenie 2500 punktów przy bieżących wartościach posiada znaczną stratę. Tym samym, z serwisów informacyjnych będzie wybierać i analizować tylko te informacje, które wspierają dalszy sens „wiary" we wzrost. Można mieć tylko nadzieję, że nie wpadnie ona na pomysł, aby uśrednić stratną pozycję – wskazuje na kolejne niebezpieczeństwa Paweł Śliwa.

W finansach behawioralnych (dziedzinie nauki o finansach, która do rozważań nad rynkami finansowymi włącza zagadnienia m.in. psychologiczne) mamy dobrze opisane to zjawisko – tzw. pułapki potwierdzenia. To poszukiwanie lub interpretowanie napływających informacji w taki sposób, by uzyskać potwierdzenie dla przyjętych wcześniej opinii bądź reprezentowanej postawy.

A to z kolei wiąże się z następną zasadzką – efektem posiadania. Ludzie wyżej cenią dobra (akcje), które posiadają, niż dobra, które nie są ich własnością.

Stop loss i take profit na ratunek

Na co jeszcze należy uważać? – Często nie uświadamiamy sobie, że czas, kiedy jesteśmy „w stracie" i oczekujemy na lepsze kursy, co w przypadku akcji może trwać latami, to okres tzw. pilnowania straty. W tym czasie, nasz umysł koncentruje się na tej pozycji zamiast na szukaniu kolejnej, lepszej okazji do odrobienia pozycji zamkniętej z małą stratą i pomnożenia swoich oszczędności – podkreśla Paweł Śliwa. Naukowcy zajmujący się finansami behawioralnymi nazwali to też efektem utopionych kosztów. Im większe środki (pieniądze, energię, zaangażowanie) włożono w jakiś projekt inwestycyjny, tym większa niechęć decydowania do rezygnacji z tego projektu, bez względu na szansę jego powodzenia.

– Większość inwestorów uważa także, że jak pojawi się zysk, to będą wiedzieli, kiedy zamknąć pozycje. Czyli wiedzą, kiedy przestaną być chciwym? Doświadczony inwestor, zanim otworzy pozycję, ma zaplanowane zarówno miejsce jej zamknięcia w przypadku osiągania zysku, jak i ponoszenia straty – mówi specjalista.

Aby kontrolować potencjalne straty należy korzystać ze zlecenia stop loss (gdy cena akcji spadnie poniżej określonego poziomu, akcje są automatycznie sprzedawane). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku zysków – tu zadziała zlecenie take profit.

Kolejne zagrożenia

Warto również wspomnieć o pułapce zakotwiczenia, czyli gdy inwestor np. zakupi akcje po konkretnej cenie to ta cena stanowi dla niego punkt odniesienia. Wtedy często wydaje się giełdowym graczom, że nawet jak cena akcji spadnie to, prędzej czy później, „musi" wrócić do danego poziomu z dnia zakupu.

Ciekawym zjawiskiem jest także heurystyka reprezentatywności. W tym przypadku występuje formułowanie sądów na temat prawdopodobieństwa występowania zdarzeń na podstawie niewielkiej próby, z pominięciem procedur statystycznych. Opierając się na heurystyce reprezentatywności inwestorzy, często błędnie uważają, że „będzie tak jak było ostatnio".

Jak widzimy, inwestując na rynku akcji jesteśmy narażeni na bardzo dużą liczbę pułapek psychologicznych. SAŁ

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA