Gospodarka - Świat

The Economist: Ekonomia napadów na bank

Bo właśnie tam są pieniądze – tak na pytanie, dlaczego okrada banki, odpowiedzieć miał Willie Sutton, który w I połowie XX w. wzbogacił się dzięki temu o 2 mln dolarów.
Foto: Fotorzepa, Krzysztof Lokaj kl Krzysztof Lokaj

Legendarny amerykański rabuś kilkadziesiąt lat spędził w więzieniu, ale i tak był znacznie skuteczniejszy niż jego dzisiejsi naśladowcy.

W Wielkiej Brytanii zakończony sukcesem napad na bank przynosi średnio 20,3 tys. funtów zysku (107,8 tys. zł), ale w USA już tylko 10 tys. USD (34,2 tys. zł). Na Wyspach udaje się jednak tylko dwie trzecie skoków na bank, a po drugiej stronie Atlantyku aż 90 proc. – wyliczył na podstawie danych o 364 takich przestępstwach z lat 2005 – 2008 zespół ekonomistów z Uniwersytetu w Sussex.

Według nich, biorąc pod uwagę średnią wielkość łupu i ryzyko aresztu, brytyjskich rabusiów odstraszyć powinna groźba kary rzędu 34 tys. funtów. Kryje się tu jednak założenie, że złodzieje postępują racjonalnie. Tymczasem Sutton, który po wyjściu z więzienia doradzał bankom w sprawach bezpieczeństwa, nigdy nie wypowiedział przypisywanego mu zdania. Na banki napadał, bo sprawiało mu to frajdę.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.