Gospodarka - Kraj

Przemysł wciąż w świetnej formie

Produkcja sprzedana polskiego przemysłu wzrosła w lipcu o 9,8 proc. rok do roku. To najmniejsza zwyżka od lutego br., ale spowolnienie w sektorze przemysłowym jest pozorne.
Foto: Bloomberg

Jak podał w czwartek GUS, produkcja sprzedana polskiego przemysłu była w lipcu o 9,8 proc. wyższa (licząc w cenach stałych) niż rok temu. To wynik sporo niższy od szacunków większości ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet". Przeciętnie oczekiwali oni, że produkcja w lipcu zwiększyła się o 10,8 proc. rok do roku po wzroście o 18,4 proc. w czerwcu.

Jeszcze wiosną produkcja przemysłowa rosła w tempie nawet ponad 40 proc. rok do roku. Był to jednak efekt niskiej bazy odniesienia z 2020 r., związanej z załamaniem aktywności w tym sektorze w pierwszych miesiącach pandemii. W czerwcu i lipcu baza odniesienia była już istotnie wyższa, przyczyniając się do wyhamowania wzrostu produkcji w ujęciu rok do roku.

Dodatkowo, w minionym miesiącu na wyniki przemysłu negatywnie wpłynął niekorzystny układ kalendarza. Lipiec w 2021 r. liczył o jeden dzień roboczy mniej niż w 2020 r., podczas gdy czerwiec w obu latach był pod tym względem jednakowy. Po korekcie o tego rodzaju czynniki sezonowe wzrost produkcji wyniósł w lipcu 12,6 proc. rok do roku, po 18,6 proc. w czerwcu.

O tym, że sektor przemysłowy jest wciąż w dobrej kondycji pomimo pewnych problemów podażowych, świadczy to, że w porównaniu do poprzedniego miesiąca produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych wzrosła w lipcu o 0,7 proc., po zwyżce o 0,2 proc. w czerwcu. To wynik zbliżony do średniej z minionych 12 miesięcy, czyli okresu spektakularnego ożywienia w przemyśle.

Dzięki lipcowej zwyżce, produkcja (w cenach stałych) jest już o ponad 8 proc. wyższa niż w lutym 2020 r., ostatnim miesiącu przed pandemią. Jest też wyższa niż zapowiadał przedpandemiczny trend wzrostowy.

W lipcu najbardziej – o 15,7 proc. rok do roku, po 23,9 proc. w czerwcu – zwiększyła się produkcja dóbr zaopatrzeniowych. Produkcja dóbr inwestycyjnych wzrosła o 7,2 proc. rok do roku (po 18,8 proc. w czerwcu), a produkcja dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku o 6,4 proc. (po 24,7 proc.). Zmalała minimalnie produkcja dóbr konsumpcyjnych nietrwałych.

Od początku odbicia w polskim przemyśle, zapoczątkowanym już latem ub.r., jego kołem zamachowym jest silny popyt zagraniczny. Produkcja najszybciej rośnie w branżach, w których sprzedaż zagraniczna odgrywa istotną rolę. Podobnie było w lipcu. Najbardziej, o około 26 proc. rok do roku, zwiększyła się sprzedaż urządzeń elektrycznych, a także komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych. O 18,6 proc. wzrosła produkcja maszyn i urządzeń.

O około 22 proc. wzrosła produkcja metali i wyborów z metali, co może świadczyć o odbiciu aktywności w sektorze budowlanym, gdzie ożywienie po pandemii było jak dotąd niemrawe.

W przemyśle widać kilka niepokojących zjawisk. Jednym z nich są niedobory komponentów oraz rosnące koszty surowców i frachtu. Drugim coraz większe kłopoty firm ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników. Oba zjawiska, a także słaby złoty, który winduje ceny materiałów z importu, powodują presję na wzrost cen.

W lipcu wskaźnik cen produkcji sprzedanej (PPI) zwiększył się o 8,2 proc., najbardziej od grudnia 2011 r., po 7,2 proc. w czerwcu. Ankietowani przez „Parkiet" ekonomiści przeciętnie spodziewali się zwyżki PPI o 7,6 proc. rok do roku. W samym przetwórstwie przemysłowym PPI wzrósł o 8,3 proc. rok do roku, po 7,2 proc. w czerwcu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.