Reklama

Tarcza antykryzysowa jest uboga w realną pomoc

Od 23 do ponad 27 mld zł ma trafić przez trzy miesiące do firm w postaci zwolnień ze składek ZUS, dopłat do wynagrodzeń pracowników i świadczeń postojowych – wynika z szacunków przedstawionych w projekcie tarczy antykryzysowej. To za mało – odpowiada biznes.

Publikacja: 27.03.2020 18:59

Tarcza antykryzysowa jest uboga w realną pomoc

Foto: Fotorzepa, Jakub Mikulski

W Sejmie trwają prace nad tzw. tarczą antykryzysową, czyli pakietem ustaw, które mają pomóc firmom, dotkniętych skutkami walki z pandemią koronawirusa.

W ocenie skutków regulacji wyliczono, że w sumie wdrożenie tarczy antykryzysowej będzie obciążać finanse publiczne (czyli budżet państwa i różne fundusze celowe) na ok. 67 mld zł. Jednak tylko około 1/3 tej kwoty może trafić do firm w formie bezpośredniego wsparcia. Z naszych szacunków wynika, że będzie to od 23 mld zł do ok. 27,3 mld zł.

W tej kwocie mieszczą się zwolnienie ze składek ZUS i zdrowotnych dla samozatrudnionych i mikrofirm zatrudniających do 9 osób. Rząd szacuje, że gdyby z tego rozwiązania skorzystało 100 proc. uprawnionych (do pomocy nie są uprawnieni samozatrudnieni o przychodach powyżej 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia, czyli ok. 15,7 tys. zł na miesiąc), to w ich kieszeniach zostanie ok. 9,5 mld zł w ciągu trzech miesięcy.

Z kolei dopłaty do wynagrodzeń pracowników tych firm, które odnotują spadek obrotów o co najmniej 30 proc., mają sięgnąć w sumie 7,89 mld zł. Przy tym rodzaju wsparcia dopłaty na jednego pracownika mają sięgać od 4599 zł przez trzy miesiące (50 proc. minimalnego wynagrodzenia) w przypadku przedsiębiorstw, u których spadek obrotów był najniższy, do ok. 8279 zł przez trzy miesiące (90 proc. minimalnego wynagrodzenia) w przypadku firm, u których spadek obrotów przekroczył 80 proc. Szacuje się, że z tego rozwiązania skorzysta ok. 20 proc. firm z sektora mikro, małych i średnich firm, a dopłaty dotyczyć będą 1,342 mln pracowników.

Z kolei firmy, które ogłoszą przestój ekonomiczny lub ograniczają czas pracy, mają do dyspozycji jeszcze inne instrumenty dopłat do pracowników z FGŚP. Rząd szacuje, że po taką pomoc sięgnie 30 proc. firm w Polsce i obejmą one w sumie 626,5 tys. pracowników. Kosztować to ma 2,69 mld zł. Kolejnych kilka miliardów to wsparcie w formie bezzwrotnych świadczeń dla osób pracujących na umowach zlecenie, dla osób prowadzących działalność gospodarczą oraz samozatrudnionych.

Reklama
Reklama

Pozostałe kwoty z 67 mld zł zapisanych w tarczy, to m.in. wydatki na służbę zdrowie, wydatki na zasiłki opiekuńcze dla osób, które zajmują się dziećmi i fundusz inwestycyjny.

Zdaniem biznesu, bezpośrednia pomoc dla firm i ich pracowników w zaproponowanej skali jest zdecydowanie za mała. - Konieczne jest zwolnienie wszystkich firm ze składek ZUS, a nie tylko mikrofirm – ocenia Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC, wiceprzewodniczący Rady Dialogu Społecznego. – I to przez 6 miesięcy, powszechnie i bez dodatkowych warunków – dodaje. – Firma, która zatrudnia 11 pracowników natychmiast zwolni dwóch, by zmieścić się w kryteriach pomocy – uważa też Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.– Zaproponowane kwoty to nie jest tarcza, którą możemy powstrzymać kryzys – dodaje.

Eksperci postulują też, by radykalnie uprościć pomoc oferowaną firmom, ponieważ wedle obecnych propozycji rządu są one ogromnie skomplikowane i wykluczające dla wielu podmiotów.

Gospodarka krajowa
Donald Tusk: To będzie rok turboprzyspieszenia. Za 5-6 lat dogonimy Wielką Brytanię
Gospodarka krajowa
Rynek LPG ma duże znaczenie dla polskiej gospodarki
Gospodarka krajowa
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Gospodarka krajowa
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka krajowa
Główny ekonomista BNP Paribas BP: Polskę w tym roku czeka boom inwestycyjny
Gospodarka krajowa
GUS pokazał pierwszy odczyt. Inflacja przebiła oczekiwania rynku
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama