REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jakie dywidendy wypłacą nasze banki w przyszłym roku

Wymogi dywidendowe niemal w całości są już znane i jeśli nie dojdzie do niespodziewanych wydarzeń, polscy kredytodawcy powinni być całkiem hojni w dzieleniu się zyskiem z akcjonariuszami. Kto da największą stopę dywidendy?
Foto: Adobestock

Kończący się rok dla akcjonariuszy banków był pod względem dywidend najlepszy od lat (więcej w ramce), w czym pomogły rosnące zyski i wskaźniki wypłaty oraz stabilizacja wymogów kapitałowych. Przyszły rok zapowiada się jeszcze lepiej. Które banki hojnie sypną groszem?

Duży postęp w PKO BP

Zacznijmy od największego gracza na polskim rynku, czyli PKO BP, który w tym roku wypłacił pierwszą od 2014 r. dywidendę (od tego momentu wypłata była wstrzymana ze względu na restrykcyjną politykę Komisji Nadzoru Finansowego wobec banków mających wysoki udział hipotek walutowych).

W tym roku do podziału trafiło 25 proc. zysku PKO BP, czyli 690 mln zł (na akcję dało to 0,55 zł i skromną stopę dywidendy w wysokości 1,3 proc.). W przyszłym powinna być jednak znacznie większa z dwóch powodów: wzrostu wskaźnika wypłaty (zarząd wskazywał, że będzie próbował osiągnąć zdolność do wypłaty 50 proc. zysku) oraz wzrostu zarobku (w tym roku może wzrosnąć do 3,7 mld zł z 3,1 mld zł w 2017 r.). Ankietowani przez nas analitycy potwierdzają, że to możliwe – przede wszystkim dzięki wysokim współczynnikom wypłacalności banku i zmniejszenia udziału hipotek walutowych poniżej 10 proc. (tzw. kryterium K1 w polityce dywidendowej KNF wobec banków, które mówi obniża wskaźniki wypłaty dla instytucji mających sporo tych kredytów). Jeśli oczekiwania rynku zostaną zrealizowane, to PKO BP wypłaci w przyszłym roku połowę zysku, czyli blisko 1,85 mld zł, co na akcję da 1,48 zł i przy obecnym kursie dałoby to niezłą stopę dywidendy 3,6 proc.

Pekao przez lata rozpieszczał inwestorów wypłatą całego zysku. Tak było też w tym roku – trafiło do nich łącznie prawie 2,1 mld zł, czyli 7,90 zł na akcję (dało to wysoką stopę dywidendy rzędu 6,9 proc.). Czas tak wysokich dywidend dobiegł końca – bank obwieścił niedawno, że z zysku za 2018 r. do podziału trafi co najmniej 90 proc. tej kwoty, a w kolejnym roku na dywidendę trafić ma 60–80 proc. zysku za rok 2019, w następnym zaś 50–75 proc. zysku za 2020 r. Obniżenie wskaźnika wypłaty było konieczne, bo przez lata rentowność banku nie była dostatecznie wysoka i konsumował on nadwyżkę kapitałową. Teraz, aby zwiększać bilans, musi przeznaczyć część zysków na kapitały. Jeśli Pekao wypracuje w tym roku 2,15 mld zł zysku netto i wypłaci 90 proc. tej kwoty, do akcjonariuszy trafi prawie 1,94 mld zł, czyli 7,37 zł na akcję (6,9 proc. stopy dywidendy). Niektórzy analitycy wskazują jednak, że bank wypłaci mniej, bo 80 proc. zysku. Wtedy byłoby to 1,72 mld zł i 6,55 zł na akcję (stopa dywidendy 6,1 proc.).

Bardziej skomplikowana jest sprawa w Santander Banku Polskim. Ten trzeci co do wielkości aktywów bank w naszym kraju wprawdzie nie dostał zgody w tym roku na wypłatę „regularnej" dywidendy z zysku za 2017 r., ale wypłacił część niepodzielonego zysku z lat ubiegłych. Do podziału trafiło 310 mln zł (odpowiednik 14 proc. zysku za 2017 r.), czyli 3,2 zł na akcję (stopa dywidendy 0,9 proc.). Teraz dodatkowo zysk banku może być podbity o tzw. badwill, czyli okazyjne przejęcie części detalicznej Deutsche Banku Polska, co może wpłynąć na wysokość dywidendy.

– Zakładam, że główny akcjonariusz Santander BP będzie chciał podtrzymać wypłatę przez ten bank około połowy rocznego zysku. Dlatego po przejęciu części DBP i zaksięgowaniu badwillu będzie w stanie wypłacić 50 proc. zysku, który według mojej prognozy wyniesie w całym roku 2,76 mld zł netto, co uwzględnia 713 mln zł zysku z badwillu przed opodatkowaniem – mówi Kamil Stolarski, analityk Pekao IB.

Oznaczałoby to wypłatę 830 mln zł, co dałoby 8,11 zł na walor i 2,2-proc. stopę dywidendy. W takim scenariuszu Stolarski nie zakłada, aby bank walczył o wypłatę dużej – o ile jakiejkolwiek – kwoty z zysku niepodzielonego z lat ubiegłych. – Jeśli jednak byłby problem z wypłatą z „regularnego" zysku, wtedy bank pewnie sięgnąłby po niepodzielony zysk. Trudno przewidzieć, jaka dokładnie będzie wypłata, bo zależy od wielu zmiennych – nie tylko od planów samego banku i jego właściciela, ale od ostatecznych zaleceń KNF, w którym też zaszły zmiany – mówi analityk.

Foto: GG Parkiet

Sprawa jasna jest w mBanku, który wypłacił w tym roku 220 mln zł (pierwsza dywidenda od 2014 r.), czyli 20 proc. zysku, co dało 5,15 zł na akcję i 1,2 proc. stopy dywidendy. W przyszłym roku taka sama część zarobku trafi do wypłaty (więcej uniemożliwia kryterium K2, czyli udział hipotek walutowych udzielonych w latach 2007–2008, czego już nie da się zmienić). Jednak sam zysk mBanku będzie nieco większy (uwzględniamy jednorazową transakcję sprzedaży biznesu ubezpieczeniowego). W efekcie do inwestorów może trafić 250 mln zł, czyli 6 zł na akcję.

Foto: GG Parkiet

Przewidywalny jest też ING BSK, który wypłacił w tym roku 30 proc. zysku, co na akcję dało 3,2 zł i 1,6 proc. stopy dywidendy. – Wprawdzie bank spełnia wymóg, by wypłacić 50 proc. zysku, ale zakładam, że wypłaci jednak 30 proc., czyli powtórzy się historia z tego roku. Zarząd sugerował, że głównym celem jest wzrost bilansu – dodaje Stolarski. Jeśli tak się stanie, do podziału trafi 430 mln zł, co da 3,35 zł na akcję (1,8-proc. stopa dywidendy).

Citi Handlowy był jedynym obok Pekao bankiem będącym w stanie wypłacać całość zysków, ale i on zapowiedział ścięcie wskaźnika wypłaty. Nowa strategia zakłada, że w latach 2018–2021 będzie wypłacać co najmniej 75 proc. zysku. – W przypadku Handlowego najprawdopodobniej wypłata z zysku za ten rok będzie ostatnia, gdy wskaźnik wypłaty sięgnie 100 proc., z zysku za 2019 r. będzie to już 75 proc. – mówi Stolarski. Jeśli tak się stanie, to w tym roku do inwestorów trafi 640 mln zł, czyli 4,94 zł na walor, co dałoby 7,2 proc. stopy dywidendy (w tym roku było 540 mln zł, 4,11 zł i 5,3 proc.).

Kto zysku nie wypłaci

Wiadomo na pewno, że seria bez dywidend przedłuży się w Millennium (ostatni raz zyskiem podzielił się w 2014 r., później wypłatę blokowały restrykcje KNF dla banków frankowych). Wszystko wskazywało na to, że powrót do wypłat nastąpi w przyszłym roku (20 proc. zysku), bo Millennium zbudował sporą nadwyżkę kapitałową, ale w listopadzie postanowił wykorzystać ją w inny sposób – na przejęcie Euro Banku za 1,83 mld zł. Dlatego w przyszłym roku dywidendy na pewno nie będzie, ale w kolejnym – czyli 2020 r. – bank chce wrócić do podziału z akcjonariuszami (pomoże malejący udział hipotek walutowych).

Dywidend nie wypłaca też BGŻ BNP Paribas, który dopiero w połowie roku dzięki emisji akcji uporał się ze zbyt niskimi współczynnikami wypłacalności, a jego rentowność wciąż jest zbyt niska, aby wypłacać dywidendę. Nie robi jej także Alior, który jako młody i szybko rosnący bank potrzebował kapitału. Nowy zarząd podtrzymał przyjętą dwa lata temu strategię zakładającą, że w 2020 r. bank osiągnie zdolność do wypłaty dywidendy (czyli z zysku z 2019 r.). Zdaniem analityków to ambitny plan i będzie trudno go zrealizować, biorąc pod uwagę wskaźniki wypłacalności.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA