4,1% - tyle stopy procentowe wynoszą już w Australii, podczas gdy jeszcze na początku roku główna stopa wynosiła 3,6%. RBA przypomniał inwestorom, że polityka pieniężna nie jest jednokierunkowa i w przypadku inflacji odbiegającej od celu inflacyjnego należy liczyć się z podwyżkami. Pierwsza miała miejsce jeszcze przed wojną, druga oczekiwana była później, jednak ostatnie wydarzenia ją przyspieszyły.
Od globalnego kryzysu finansowego rynki przyzwyczajone były raczej do polityki niskich lub po prostu zerowych stóp procentowych, często wspartych dodatkowo programami skupu aktywów. Owszem mieliśmy epizod wyższych stóp z lat 2022-2023, ale postrzegany przez wiele osób bardziej jako „incydent”, cenę płaconą na potężny interwencjonizm z okresu pandemii. Teraz może okazać się jednak, że stopy będą wyższe na dłużej.
Dziś wieczorem poznamy decyzję Fed. Do niedawna mówilibyśmy jeszcze o sporej szansie na podwyżkę, bo choć faworyzowana miara inflacji przez Fed nadal pokazuje ją sporo powyżej celu (3,1%), to projekcje zakładały spadek, a rynek pracy nie jest przesadnie silny. Jednak ropa po 100 dolarów zmienia te kalkulacje. Fed na ten moment nie będzie rozważać podwyżek stóp, ale oczekiwane obniżki mocno się odsuwają. Silny wzrost cen surowców energetycznych nie jest jednoznaczny dla wzrostu w USA, bo z jednej strony uderza w popyt konsumpcyjny, ale z drugiej USA jest eksporterem energii netto. Natomiast wpływ na ceny jest oczywisty. Dlatego dla banku centralnego kierunek zmiany jest bezdyskusyjny – relatywnie wyższe stopy procentowe.
W tle mamy też zmianę na stanowisku przewodniczącego, gdyż Powellowi zostały dwa miesiące kadencji. Jednak proces ten może nie przebiegać gładko, gdyż republikanin Thom Tillis zapowiedział blokowanie jakiejkolwiek kandydatury do czasu wycofania przez administrację Trumpa zarzutów o niegospodarność wobec obecnego szefa banku centralnego. W tle jest także opcja pozostania Powella w FOMC w roli „zwykłego” governora. Natomiast są to kwestie, które będą rozstrzygać się w kolejnych tygodniach.
Na ten moment na rynki wraca umiarkowany optymizm wynikający z sygnałów, iż Iran będzie częściowo dopuszczać ruch w Cieśninie Ormuz. Z tego też tytułu dolar oddaje część wcześniejszego umocnienia. Sytuacja pozostaje jednak dynamiczna i naturalnie szybko może ulec zmianie. Z tym faktem dziś będzie musiał mierzyć się Fed, zaś jutro Bank Japonii, SNB, Bank Anglii i EBC. Na ten moment banki pozostaną pasywne i poczekają na rozwój sytuacji do kolejnych posiedzeń. Jednak za zamkniętymi drzwiami dyskusje zapewne będą znacznie bardziej burzliwe. O godzinie 7:40 euro kosztuje 4,26 złotego, dolar 3,69 złotego, funt 4,93 złotego, zaś frank 4,70 złotego.