Po wygranej 8 lutego w wyborach do niższej izby parlamentu uczestnicy rynku zadają sobie pytanie, czy nowa „Żelazna Dama” doprowadzi do obudzenia potencjału wzrostowego w Japonii, czy nie będzie w stanie naprawić zardzewiałej destabilizacji fiskalnej.
Rynek z niepokojem wycenia plany premier Takaichi, które zakładają potężną ekspansję fiskalną. Program o wartości ponad 21 bilionów jenów (ok. 3,7% PKB), skupiony na obronności i technologiach strategicznych (AI, półprzewodniki), w połączeniu z zapowiedzią dwuletniego zawieszenia podatku konsumpcyjnego na żywność, budzi obawy o stan finansów państwa. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) już wystosował ostrzeżenie, nazywając te plany „niecelowanymi” i zagrażającymi stabilności długu, który i tak przekracza 230% PKB.
Przy tym wszystkim potencjalnym punktem zapalnym jest relacja rządu z Bankiem Japonii (BoJ). Choć szef BoJ zachował w ostatnim czasie dyplomatyczne milczenie po spotkaniu z premier Japonii, obserwatorzy wskazują na możliwe tarcia. Z jednej strony Bank Japonii chce dalej podnosić stopy procentowe, w szczególności w okresie ryzyka dalszego wzrostu inflacji, natomiast rząd przy planach ogromnej ekspansji fiskalnej może nie chcieć ich podwyższenia – zwłaszcza kiedy obserwujemy tak silny wzrost rentowności, który może zburzyć etykietę bezpiecznej przystani japońskiego długu. Najnowsze wieści wskazują na to, że Takaichi nie chce podwyżek przynajmniej do połowy obecnego roku. Na ten moment rynek wycenia nieco ponad 50% szans na podwyżkę z poziomu 0,75% do 1,00% w trakcie kwietniowego posiedzenia. Warto również wspomnieć, że w przeszłości Takaichi nazywała podwyżki stóp procentowych głupotą.
Co więcej, najnowsze doniesienia agencji Nikkei sugerują, że Japonia nie przejmuje się zbytnio słabością swojej waluty, a „kontrole kursu walutowego” zostały zainicjowane przez Scotta Bessenta, choć ten wyraźnie wskazał, że nie doszło do żadnych interwencji walutowych. Sam rząd miał chcieć pozwolić na to, aby kurs USDJPY znalazł się ponownie powyżej poziomu 160. Jenowi nie pomaga również ostatnia informacja, iż Chiny wpisały kolejne japońskie firmy na listy kontroli eksportu. Inwestorzy postrzegają tę sytuację jako kolejny etap sporu handlowego między dwiema azjatyckimi potęgami.
Patrząc na sytuację w handlu międzynarodowym, warto również wspomnieć o ostatniej decyzji Donalda Trumpa o nałożeniu szerokiego, 15-procentowego cła na wszelkie produkty na świecie po wyroku Sądu Najwyższego, który uznał cła nałożone według ustawy IEEPA za nielegalne. Japonia wzywa USA do traktowania jej zgodnie z osiągniętym porozumieniem handlowym, w którym wiele sektorów uzyskało lepsze warunki niż stała stawka 15%.