Można zgodzić się z jedną z tych tez – po ostatnich propozycjach większych transferów socjalnych szanse na dyskusję wokół obniżki stóp procentowych przez RPP w tym roku spadły do minimum. W długim okresie fakt braku konkretnej polityki fiskalnej i monetarnej nakierowanej na zbicie wysokiej inflacji może odbić się złotemu czkawką.

Polska waluta pozostaje jednak najbardziej podatna na zmiany na globalnych układach. A tu po kilku miesiącach słabości dolara sytuacja zaczyna się zmieniać. Jeszcze kilka tygodni temu rynki oczekiwały pierwszych obniżek stóp przez Fed od wakacji, teraz wyceny przesunęły się na grudzień. Dodatkowo inwestorzy zaczęli mieć wątpliwości, czy cykl podwyżek stóp został rzeczywiście zakończony – efekt to blisko 30-proc. wycena podwyżki o 25 pkt baz. na posiedzeniu Rezerwy w czerwcu.

Do tego nakładają się kiepskie doniesienia z Niemiec. Recesja w kluczowej gospodarce strefy euro może przyspieszyć dyskusję o zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych przez EBC. Na razie jednak nadal wyceniane są jeszcze dwa ruchy po 25 pkt baz., ale to może się zmienić, gdyby inflacja w strefie euro zaczęła spadać szybciej. W tle mamy też zamieszanie wokół limitu zadłużenia w USA. Wydaje się tym samym, że złoty wyczerpał swój potencjał wzrostowy i w kolejnych tygodniach należy raczej oczekiwać jego osłabienia w stronę kluczowych technicznie poziomów 4,60 zł za EUR i 4,26 zł za USD.