Dużo działo się w 2025 r. u największego polskiego ubezpieczyciela.
Prezesów trzech
Zaczęło się od tego, że pod koniec stycznia rada nadzorcza PZU odwołała ze składu zarządu prezesa Artura Olecha. Przyczyn tej niespodziewanej dymisji nie podano. Jednocześnie rada nadzorcza spółki delegowała do czasowego wykonywania czynności prezesa zarządu Andrzeja Klesyka, który wcześniej w dość tajemniczych okolicznościach dołączył do rady. Klesyk już wcześniej był prezesem PZU. Za sterami największego polskiego ubezpieczyciela zasiadał w latach 2007–15. Odszedł po tym, jak władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Wedle nieoficjalnych doniesień medialnych ubiegał się o stanowisko prezesa PZU, po tym, jak władzę przejęła Koalicja 15 października. Ostatecznie jednak w kwietniu 2024 roku za sterami największej polskiej firmy ubezpieczeniowej stanął Artur Olech.
Pod kierownictwem Olecha spółka przeprowadziła audyty otwarcia i zaczęła porządkować strukturę Grupy PZU. Rozstała się z poprzednim kierownictwem i w sumie z kilkudziesięcioma jego doradcami, w tym z kilkunastoma na poziomie menedżerskim. Pracę stracili m.in. Patrycja Kotecka, Małgorzata Sadurska czy Ernest Bejda. Jeszcze w grudniu 2024 r. PZU ogłosiło strategię na lata 2025–27. Znalazły się w niej m.in. sprzedaż Aliora do Pekao (oba banki należą do Grupy PZU), a także wzrost zysku do poziomu powyżej 6,2 mld zł na koniec 2027 r. To o niemal 2 mld zł więcej od celu zapisanego w strategii na lata 2021–23. Założony wzrost zysków ma przynieść przede wszystkim wyższa sprzedaż ubezpieczeń. Zebrana składka ma na koniec horyzontu nowej strategii wzrosnąć o co najmniej 7,5 mld zł, do 36 mld zł. Wskaźnik rentowności ma podskoczyć o 2 pkt. proc. do 19 proc. Spółka zapowiedziała też kontynuację polityki dywidendowej, przy czym w ramach dywidendy wypłacane ma być nie mniej niż 4,5 zł na akcję. Strategia została dobrze przyjęta przez analityków rynkowych i inwestorów. Wzrósł kurs akcji PZU na warszawskiej GPW. W czasie rządów Artura Olecha kapitalizacja PZU wzrosła o blisko 2,5 mld zł.
– Po pierwsze, kwestia doświadczenia i kompetencji. To, że ktoś może być dobrym menedżerem zarządzającym małą spółką, to nie znaczy, że sprawdzi się w dużej spółce. Po drugie, w PZU bardzo dużo zajmowano się kadrami, debatami „kto z kim i po co” – tak powody odwołania prezesa Olecha tłumaczył potem dziennikarzom Jakub Jaworowski, ówczesny szef resortu aktywów państwowych.