Na zamknięciu papiery Betacomu kosztowały 8,29 zł.

Inwestorzy kupowali akcje Betacomu w reakcji na informacje zawarte w raporcie za IV kwartał 2009 r., który dla firmy był trzecim kwartałem roku obrotowego 2009/2010. Do kupowania zachęcała wzmianka zamieszczona na końcu materiału, że firma przy wsparciu głównego udziałowca (jest nim grupa Tomtes) negocjuje umowę inwestycyjną, której celem jest „znaczący rozwój emitenta oraz wzrost skali działalności”.

Temat nie został rozwinięty. Prezes firmy był wczoraj nieosiągalny.

Czynnikiem, który mógł pchać inwestorów do gromadzenia papierów Betacomu, były również wyniki finansowe, Okazały się one miłą niespodzianką. Spółce udało się zatrzymać spadek sprzedaży. Znacząco wzrosła rentowność.

W ostatnim kwartale 2009 r. Betacom miał 30,3 mln zł obrotów, czyli o 9,5 proc. więcej niż rok wcześniej. Przychody z usług wyniosły 8,5 mln zł, wobec 7,3 mln zł w IV kw. 2008 r., czyli powiększyły się aż o 16,4 proc. Przychody ze sprzedaży towarów sięgnęły 21,8 mln zł. Były wyższe o 7,4 proc.

Rosnący udział w sprzedaży wysokomarżowych usług nie pozostał bez wpływu na zarobki Betacomu. Zysk operacyjny wyniósł 1,42 mln zł (0,36 mln zł rok wcześniej), a netto 1,3 mln zł (0,3 mln zł). Pozytywnie na rentowność wpłynęła też restrukturyzacja spółki. Betacom wydaje mniej na pensje, bo część programistów zamiast w Warszawie pracuje w Lublinie, Gdańsku i Gdyni. Dzięki renegocjacji umów z dostawcami spadły koszty zarządu.