– Chcemy opracować tzw. kodeks cyfrowy. To robocza nazwa ustawy, która będzie takie kwestie regulowała. Dziś w wielu kwestiach prawo jest znaczącą barierą w cyfryzacji kraju. Trzeba więc zapisać prymat rozwiązań cyfrowych nad papierowymi – mówi w rozmowie z „Parkietem" Marek Zagórski, minister cyfryzacji. Dodaje, że funkcjonuje anegdota, że polskie prawo jest neutralne technologicznie, bo tej technologii po prostu nie zauważa...

– A tak nie powinno być. Tym bardziej że obywatele jednoznacznie wskazują – tam, gdzie tylko jest taka możliwość, wszystkie sprawy chcą załatwiać elektronicznie. Widać to choćby po liczbie wniosków online o 500+ i 300+. 4,2 mln, czyli grubo ponad połowa, elektronicznie, i to w miesiąc – wskazuje minister. Zapytany o największe wyzwania dla cyfryzacji wymienia m.in. upowszechnienie środków identyfikacji elektronicznej oraz edukację. O tym, że w tym ostatnim obszarze jest jeszcze dużo do zrobienia, świadczą chociażby obawy związane z wpływem technologii 5G na zdrowie ludzi.

– Mimo że staramy się wyjaśniać i rozwiewać te obawy, nadal jest niewielka grupa osób, która je podsyca. Tak jak z ruchem antyszczepionkowym. Zresztą historia pokazuje, że ludzie od zawsze bali się nowych zjawisk i wynalazków – kolei, elektryczności, a nawet... kanalizacji – wymienia minister. W białej księdze na temat wpływu pola elektromagnetycznego na człowieka, którą resort opublikował, znajduje się przykład broszury z 1900 roku pt. „Kanalizacja miasta Warszawy jako narzędzie judaizmu i szarlatanerii w celu zniszczenia rolnictwa polskiego oraz wytępienia ludności słowiańskiej nad Wisłą". – Nic dodać, nic ująć... Przy czym proszę pamiętać, że 5G nie bazuje na żadnych nowych zjawiskach fizycznych – podsumowuje minister.

W zakresie cyfryzacji państwa wzorem może być Estonia. – Często wzdychamy do Estonii, a tak naprawdę niewiele się od niej różnimy. Z jednym zastrzeżeniem, że u nas profil zaufany ma kilkanaście procent społeczeństwa, a tam analogiczny status mają niemal wszyscy – mówi Zagórski. kmk