Chodzi o to, że zdaniem Mariusza Skrzypczyka, współwłaściciela krakowskiej firmy, telekom w 2017 roku bez powodu wypowiedział Jamatelowi umowę. Niepowodzeniem zakończyły się też rozmowy w sprawie ugody, w czasie których Skrzypczyk starał się odzyskać kaucję wpłaconą na początku współpracy. Nie chodzi o duże kwoty. Kaucja wynosiła 1 mln zł. Sama sprawa może jednak nie być ostatnią tego typu. Do redakcji odezwał się bowiem także inny dystrybutor usług sieci Play – z Gdańska – i też skarżył się, iż operator wypowiedział firmie umowę. Winą obarczał osobę, która nie pracuje już dla telekomu, a która odpowiadała za kontakty z partnerami. Gdy rozmawialiśmy z tym przedsiębiorcą, mówił, że nie zdecydował się jeszcze na pozew, tłumacząc, iż nie ma na to środków.
Biuro prasowe sieci Play nie odpowiedziało nam na pytania dotyczące sporu z Jamatelem.
Historię tę na początku roku opisywały branżowe media. Według serwisu franchising.pl Jamatel w 2014 roku za 1 mln zł odkupił od sieci Play pięć punktów sprzedaży, które wcześniej prowadził jako partner. W tym samym roku zainwestować miał również około 0,4 mln zł w modernizację placówek. Z relacji Skrzypczyka wynikało, że salony prowadzone przez Jamatel miały dobre wyniki i były nagradzane.
Właściciel Jamatelu mówi, że zwrócił się do P4 z pytaniem o przyczyny wypowiedzenia.
– Na spotkaniu z przedstawicielem firmy usłyszałem, że chodzi o „brak chemii" – twierdził Skrzypczyk. – Później dostałem jeszcze informację, że w naszych punktach były braki w zatowarowaniu. Tymczasem tylko w 2017 roku miałem 160 wizyt kontrolnych i w blisko 90 proc. przypadków nie było ze strony P4 żadnych zastrzeżeń – opowiadał.