Planowana od lat budowa drugiej nitki rurociągu pomorskiego to projekt strategiczny dla poprawy bezpieczeństwa energetycznego kraju, zwłaszcza teraz w okresie wstrzymania dostaw ropy rosyjskiej oraz szukania alternatywnych źródeł dostaw i szlaków. Znaczenie tej inwestycji dla rozprowadzenia po kraju i regionie dodatkowych ilości ropy z Naftoportu rośnie. Jednak operator Naftoportu oraz całej infrastruktury paliwowej i naftowej PERN nadal bada rynek pod kątem wielkości zabezpieczenia w dostawy ropy polskie i rosyjskie rafinerie. Kluczowa w tej układance jest rola Orlenu.
Cel
Celem inwestycji jest stworzenie dodatkowej infrastruktury zabezpieczającej transport ropy naftowej. Planowana trasa rurociągu ma biec wzdłuż istniejącej pierwszej nitki. Będzie ona przebiegać przez trzy województwa: mazowieckie, kujawsko-pomorskie i pomorskie, w tym dziewięć powiatów. Rurociąg ma pracować dwukierunkowo, niezależnie od funkcjonowania istniejącej magistrali. Według wstępnych szacunków parametry techniczne rurociągu pozwolą na przesył na trasie baza Miszewko Strzałkowskie. Co ważne, na początku roku wojewoda pomorski wydał już pozwolenie na budowę ropociągu rurociągu naftowego łączącego Gdańsk i Pelplin, czyli Ropociągu Pomorskiego. Są też decyzje na pozostałe podobne odcinki aż do bazy Miszewko Strzałkowskie pod Płockiem. Potrzeby pilnej inwestycji rosną.
Przygotowania
Obecnie w Naftoporcie w ruchu ciągłym pracują trzy stanowiska przeładunków ropy naftowej, dwa stanowiska produktowe są wykorzystywane przez PKN Orlen dla Rafinerii Gdańskiej. Więcej o planach mówi sam PERN. – Potrzeby naszych klientów rosną, więc rozpoczął się proces inwestycyjny budowy kolejnego stanowiska surowcowego. Zaczęły się prace projektowe wraz z fazą uzyskiwania pozwoleń, potem nastąpi etap wykonawczy. Pozwoli to przyjmować największe zbiornikowce z ropą naftową, jakie mogą wpłynąć na Bałtyk – statki o długości ponad 300 metrów. Taka budowa w środowisku morskim, charakteryzującym się dużymi rygorami środowiskowymi oraz wymagającymi warunkami hydrometeorologicznymi to złożona operacja hydrotechniczna. Harmonogram przedsięwzięcia zakłada, że do końca I kwartału 2029 r. stanowisko trafi do eksploatacji. Podejmowane są jednak wszelkie możliwe działania, by ten termin maksymalnie skrócić – mówi „Parkietowi” wiceprezes PERN Rafał Miland.
PERN zakończył już przygotowania od strony administracyjnej do budowy drugiej nitki ropociągu pomorskiego, co pozwoli na podwojenie tłoczenia ropy i paliw z Naftoportu w głąb lądu. – Czekamy jeszcze na jasną deklarację naszych klientów co do ich potrzeb. Chcemy skorelować tego typu inwestycje względem potrzeb. Niezależnie od tego jednak wszelkie prace przygotowawcze są po naszej stronie ukończone – powiedział wiceprezes. Wskazał, że przedłużający się czas związany z badaniem przepustowości, na którą chętny byłby rynek, wynika w naturalny sposób z wojny w Ukrainie i embarga na dostawy ropy z Rosji.
– Inna sytuacja na rynku wpływa na decyzje naszych klientów. Jeśli jednak chcą skorzystać z naszej oferty, to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba składać takie zainteresowanie. Rozmowy trwają. Zależy nam na jasnej deklaracji w miarę szybko – wskazuje Miland.
PERN pracuje także nad zwiększeniem możliwości tłoczenia ropy niezależnie od inwestycji infrastrukturalnych.
Partnerzy czekają
Zapytaliśmy potencjalnych chętnych na tę przepustowość. Niemiecka rafineria w Leuna, która korzysta już teraz z polskiego naftoportu, nie odpowiedziała na nasze pytania. Odpowiedział Orlen. – PKN Orlen nie udziela szczegółowych informacji na temat potencjalnej, byłej czy obecnej współpracy z kontrahentami. Zarówno poziom zapotrzebowania na usługi świadczone rurociągiem pomorskim, stan rozmów z PERN oraz wartość inwestycji należą do strategicznego obszaru działalności PKN Orlen i stanowią element bezpieczeństwa energetycznego państwa. O planowanych czy realizowanych projektach oraz inwestycjach informujemy za pomocą oficjalnych kanałów komunikacji w momencie podjęcia stosownych decyzji – przekazał Orlen. W grze jest także druga rafineria w Niemczech. Jednak nadal nie jest rozstrzygnięty los Rafinerii Schwedt (udział w akcjonariacie Rosjan).
Zapytaliśmy ekspertów, skąd to czekanie na określenie stanowiska wobec przepustowości. Dr Paweł Poprawa z AGH wyjaśnia, że trwa procedura konsultacji z klientami, partnerami, sama inicjatywa jest gotowa od strony prawnej i lokalizacji. – Te konsultacje jednak zależą od wielu czynników handlowych, logistycznych wolumenowych. Doskonale jednak wiemy, że dopiero zakończył się proces przejęcia Lotosu przez Orlen, a proces integracji obu spółek jeszcze się w pełni nie zakończył. To zmienia optykę na zaopatrzenie w ropę i gatunki. Dodatkowo jest embargo na dostawy ropy drogą morską, a sama Rosja zakręciła kilka tygodni temu kurek z ropą do Polski. To wszystko ma wpływ na takie deklaracje handlowe i być może to efekt trwających nadal rozmów. Niewątpliwie jest jednak potrzeba zwiększenia przepustowości i elastyczności. Patrzymy na ten rurociąg także z punktu widzenia możliwych dostaw do Ukrainy, która przecież nadal jest w stanie wojny z Rosją. Dodatkowo niewiadomą jest zaopatrzenie w ropę rafinerii w Schwedt, która jeszcze niedawno była pod kontrolą Rosnieftu – wyjaśnia.
Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych, wskazuje na pilną potrzebę budowy. – Biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną oraz możliwości drastycznych zmian kierunku dostaw ropy do Europy Środkowej (chodzi o możliwość powstania ropociągu Odessa – Brody – Adamów – red.), PERN będący państwowym przedsiębiorstwem infrastrukturalnym niekoniecznie musi brać pod uwagę wyłącznie warunki rynkowe. Warto mieć także na uwadze inne rafinerie w regionie. PERN z tego punktu widzenia w mojej opinii powinien podjąć decyzję inwestycyjną dotyczącą drugiej nitki ropociągu pomorskiego nawet bez zamówień z Orlenu na obecnym etapie – mówi.
PERN ma patent
Niezależnie od rozbudowy drugiej nitki, PERN pracuje nad zwiększeniem możliwości tłoczenia ropy niezależnie od inwestycji infrastrukturalnych. – Przeprowadziliśmy testy ze środkiem chemicznym DRA, który pozwala na szybsze upłynnienie ropy, która transportowana jest ropociągami. Testy wypadły bardzo pozytywnie i jesteśmy na etapie przetargu, zamówień i dostaw tego środka, który usprawnia przesył i w rezultacie pozwala nam przesłać więcej ropy bez konieczności rozbudowy infrastruktury – wyjaśnia wiceprezes PERN.
Za kilka miesięcy, prawdopodobnie na jesieni, PERN rozpocznie trwałe zastosowanie tego środka, co ma dać w skali roku możliwość przesyłu ropy dodatkowo o maksymalnie do 30 proc. względem tego, co jest przesyłane obecnie.
– Testy wykazały przedział między 25–30 proc., a wielkości różnią się od gatunku ropy. Trzeba się jednak liczyć się z kosztami, co może przełożyć się na koszty użytkowania i korzystania usług – przyznał wiceprezes Miland.