[mail=justyna.piszczatowska@parkiet.com]justyna.piszczatowska@parkiet.com[/mail]
W związku ze zbliżającą się prywatyzacją poznańskiej Enei jej pracownicy boją się o miejsca pracy. To staje?się przyczynkiem do dyskusji?o nadmiernym zatrudnieniu w państwowej energetyce.
[srodtytul]Przerost jest gigantyczny[/srodtytul]
Wśród osób zbliżonych do branży panuje przekonanie, że przerost zatrudnienia w państwowych spółkach z sektora wynosi co najmniej 30 proc., czyli 30 tys. osób. Jednak o precyzyjne szacunki trudno.
– Tego nie da się precyzyjnie wyliczyć, bo każda grupa ma wiele spółek zależnych, zajmujących się różnymi rodzajami działalności, od wydobycia węgla po dystrybucję – mówi Paweł Puchalski, szef analityków DM BZ WBK.
Wyjaśnia, że choć zwolnienia na większą skalę są nieuchronne, to prawdopodobnie nie dojdzie do nich prędko, bo wiązałyby się z wysokimi kosztami. – Zwolnienie w 2011 r. jednej osoby mającej gwarancję zatrudnienia do 2017 r. wymagałoby wypłacania jej kilkuletnich?zarobków. Być może wyjściem okaże się zaproponowanie pracownikom jednorazowych wypłat stanowiących jakąś część tych potencjalnych wynagrodzeń – dodaje Puchalski.
– Przerost zatrudnienia w energetyce jest ewidentny. Zarządy państwowych grup powinny się zastanowić, czy bardziej opłaca się utrzymywać tak duże załogi czy wypłacić określone w umowach społecznych odprawy – mówi jeden z analityków. Porównuje Elektrownię Bełchatów z grupy PGE z Elektrownią Brax w Wielkiej Brytanii. Pierwsza ma moc 4400 MW i zatrudnia 4,2 tys. osób. Ta działająca w W. Brytanii ma moc ok. 4000 MW i zatrudnia 670 osób. – Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę odmienności technologiczne, to różnica jest przytłaczająca – mówi nasz rozmówca.
[srodtytul]Obawy związkowców i gwarancje zatrudnienia[/srodtytul]
– Obawiamy się zwolnień. Liczymy, że ustalenia dotyczące uprawnień pracowniczych staną się tematem rozmów z Ministerstwem Skarbu – mówi Piotr Adamski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Enei. Zaznacza, że związkowcy mają wciąż nadzieję, że do prywatyzacji nie dojdzie.
Ministerstwo Skarbu o sprzedaży 51 proc. akcji Enei rozmawia z Electricite de France. W związku z publicznymi protestami związkowców głos w tej sprawie postanowił niedawno zabrać szef EDF Polska Philippe Castanet.
Wyjaśnił, że EDF optymalizuje zatrudnienie dzięki przejściom na emeryturę oraz programom dobrowolnych odejść. – Osiągamy to bez żadnych zwolnień pracowniczych – zaznaczył.
Jednak niezależnie od deklaracji inwestora radykalne zwolnienia grupowe w Enei trudno sobie wyobrazić przynajmniej do końca 2017 r. Około 50–60 proc. zatrudnionych w grupie ma do tego czasu gwarancję zatrudnienia. Natomiast pracownicy nieobjęci tą ochroną to osoby z mniejszym stażem. – Dla spółki byłoby najgorsze, gdyby zwalniane były właśnie osoby bez gwarancji zatrudnienia, bo są to ludzie młodzi, których spółka najbardziej potrzebuje – podsumowuje Piotr Adamski.
Wyjaśnia, że w grupie jest klimat sprzyjający zwolnieniom. Niedawno spółka zależna Enea Operator wprowadziła program dobrowolnych odejść dla osób bliskich emerytury. Skorzystało z niego około stu osób.
Podobne programy stosują Tauron i gdańska Energa. Jednak jeśli wziąć pod uwagę, że cztery grupy energetyczne zatrudniają prawie 90 tys. osób, to likwidacja kilkuset etatów nie rozwiązuje problemu.