Ministerstwo energii zaprezentowało założenia zmian w ustawie Prawo energetyczne. Spółki, które widzą dla siebie większą korzyść w sprzedaży np. energii na giełdzie, wskazują na możliwe obniżki cen hurtowych. Te same firmy w przypadku obliga na gaz nie dostrzegają takich korzyści.

Poprawić płynność

Konieczność zmiany ustawy resort motywuje tym, że w efekcie całkowitego zniesienia obliga zaobserwowano spadek obrotów instrumentami terminowymi na giełdzie. Szereg podmiotów zaczęło też zgłaszać trudności dotyczące możliwości zawarcia umowy zakupu energii elektrycznej oraz kształtowania się cen, które stały się podatne na działania spekulacyjne. Resort zaproponował przywrócenie obowiązkowej sprzedaży w wysokości 55 proc. energii elektrycznej przez jej wytwórców na Towarowej Giełdzie Energii lub platformie prowadzonej przez operatorów rynku energii. Projekt nowych przepisów przewiduje też zwiększenie obowiązku sprzedaży gazu ziemnego wysokometanowego z 55 proc. do 85 proc. na giełdzie.

Ceny energii spadną?

Zdaniem części spółek energetycznych przywrócenie obliga giełdowego to krok w stronę podniesienia transparentności. – Na krajowym rynku energii elektrycznej funkcjonuje szerokie grono różnych podmiotów, konkurencja jest efektywna, a wymiana transgraniczna w mechanizmie market coupling (tj. bez kosztów przesyłu) powoduje, że ceny często dążą do wyrównania na poziomie regionalnym, a nie tylko krajowym – informuje Polska Grupa Energetyczna.

Czytaj więcej

Tańsze energia i gaz? Ministerstwo Energii wraca z tzw. obligiem giełdowym

Jak wskazuje Orlen, sprzedaż energii elektrycznej na TGE wzmocniłaby transparentność rynku energii, ponieważ indeksy lepiej odzwierciedlałyby ceny. – Coraz większe znaczenie indeksy giełdowe mają także w kontekście realizacji umów PPA dla OZE oraz wszelkich mechanizmów pomocowych, które są ważne przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnej w przypadku każdego źródła. Z kolei przy spadku wolumenów obrotów energią elektryczną na głównym rynku – na skutek decyzji najczęściej samych uczestników – ustawowy poziom obliga dałby również gwarancję uzyskania transparentności. – podkreśla spółka. Orlen wskazuje, że samo obligo w przeszłości wpływało na obniżenie cen. – Jeżeli wytwórca był zobligowany do sprzedaży energii elektrycznej w określony sposób (szczególnie na poziomie 100 proc.), to stawał przed wyzwaniem, czy znajdzie nabywcę na całość wyprodukowanej energii – dodaje.

Bardziej sceptycznie na sprawę patrzy Enea. Ta spółka nie zakłada raczej spadku cen w efekcie wprowadzenia obliga. Zdaniem Enei na tym etapie transformacji, wprowadzenie obliga nie wpłynie istotnie na zwiększenie obrotów instrumentami o ograniczonej płynności, a ograniczy dostęp do rynku mniejszym uczestnikom, którzy budują swój portfel w oparciu o transakcje pozagiełdowe. Trudno ocenić wpływ obliga giełdowego na poziom cen na rynku krajowym. – Z samego faktu obowiązku sprzedaży energii na giełdzie nie można wysnuwać wniosku o potencjale do spadku cen, gdzie istotną rolę odgrywają czynniki fundamentalne, takie jak koszty paliwa, uprawnień do emisji CO2, czy nakłady inwestycyjne, jak w przypadku nowych projektów OZE – dodaje Enea.

Jak tłumaczy nam Łukasz Mordasiewicz, dyrektor w firmie Fortum, w ostatnich latach obserwujemy coraz większe zainteresowanie odbiorców biznesowych zakupem energii w produktach tzw. indeksowanych. Ceny w tych rozwiązaniach bazują właśnie na notowaniach z Towarowej Giełdy Energii. – Z tego też powodu absolutnie kluczowe jest zapewnienie zarówno transparentności tego rynku, ale również odpowiedniej płynności (liczby zawieranych transakcji), aby faktycznie był to wiarygodny benchmark. W tym kontekście z zadowoleniem przyjęlibyśmy wprowadzenie obliga w nadziei na wyższe obroty na rynku terminowym – mówi.

Realny poziom obliga może być mniejszy i będzie to zależeć od wyłączeń. Efektywny poziom obliga zależy przede wszystkim od sposobu ujęcia źródeł odnawialnych oraz kogeneracyjnych w obowiązku sprzedaży energii. Historycznie lista wyłączeń z obliga giełdowego powodowała, że efektywnie obowiązek sprzedaży giełdowej odbiegał od komunikowanych procentowych udziałów. – Ważne jest zachowanie elastyczności – tak, aby mechanizmy obliga nie ograniczały rozwoju OZE, kogeneracji i kontraktów PPA, które są fundamentem transformacji energetycznej, przy jednoczesnym respektowaniu zawartych już długoterminowych umów. W praktyce, w zależności od skali wyłączeń, obligo będzie wynosić od 30 do 55 proc. – podaje PGE. Większe obligo zmniejszy skalę sprzedaży na rynku pozagiełdowym. Ceny na tym rynku były wyższe od rynku giełdowego, choć w ostatnich miesiącach zaczynają się one zrównywać.

Co z cenami gazu?

Podniesienie obliga na gaz może służyć spółkom, które budują elektrownie gazowe. – Wspólnie z innymi elementami projektowanych zmian tego segmentu energetyki potencjał do spadku cen wynosi ok. 15 proc. W przeciwieństwie do rynku energii elektrycznej, na krajowym rynku gazu nie ma takiej konkurencji – uważa PGE. Orlen, jako grupa, która dostarcza gaz, na razie nie komentuje nowych zapisów.

W opinii Mordasiewicza pozytywnie na obniżenie cen gazu wpłynęłaby większa konkurencja. Rynek gazu w Polsce, zdominowany obecnie przez jeden podmiot, stracił część uczestników po nałożeniu na importerów gazu dodatkowego obowiązku, związanego z kosztem utrzymywania magazynów gazu. – Samo obligo, podobnie jak w energii, powinno mieć ograniczony wpływ. Jest istotne w procesie zapewnienia równego dostępu do surowca (na tak zmonopolizowanym rynku) i płynności na TGE – wskazuje.

Tauron nie chce na razie odnosić się do zapowiedzi powrotu obliga. Podkreśla, że znacząco zmieniła się sytuacja rynkowa w porównaniu z tą sprzed kilku lat.