piotr.zajac@parkiet.com

To, co większości wydaje się zbyt drogie i zbyt ryzykowne, zwykle daje zarobić najwięcej – uważa William O'Neil, jeden z najbardziej znanych inwestorów na Wall Street. Zwolennik inwestowania we wzrost, czyli kupowania akcji tych spółek, które notują ponadprzeciętne tempo rozwoju. Swoją giełdową karierę rozpoczął pod koniec lat 50. od zakupu papierów Procter & Gamble. Pierwsza transakcja zakończyła się wprawdzie porażką, ale potem było już tylko lepiej. W 26 miesięcy z 5 tys. dolarów zrobił prawie ćwierć miliona i w 1964 r. wykupił miejsce na New York Stock Exchange. Miał wówczas 30 lat i był najmłodszym inwestorem w historii giełdy, który tego dokonał. W latach 1979–1989 osiągnął na prywatnych rachunkach średnioroczną stopę zwrotu rzędu 40 proc. W 1988 r. napisał książkę „How to Make Money in Stocks" („Jak zarabiać na akcjach"), w której ujawnił tajniki swojej strategii inwestycyjnej CANSLIM. Nazwa ta jest w istocie skrótem pochodzącym od pierwszych liter słów określających cechy najlepszych spółek na rynku.

C jak Current Earnings

Pierwsza litera symbolizuje bieżące wy-niki?półki, którym należy bacznie się przy-glądać.?edług O'Neila trzeba szukać takich?irm, które zanotowały przynajmniej 20 proc. wzrostu zysku netto w ostatnim kwartale względem tego samego kwartału roku poprzedniego (przy założeniu, że zysk netto jest?iczbą dodatnią, czyli spółka nie notuje strat). Jednocześnie sugeruje, by w obliczeniach nie?względniać tej części zysków, która jest efektem jednorazowych, niepowtarzalnych zdarzeń.

A jak Annual Earnings

Drugie kryterium odnosi się do rocznych zysków spółki. O'Neil wybierał tylko takie firmy, w których zysk na akcję w każdym z ostatnich trzech lat rósł średnio o 25 proc. Spółki, które mogą pochwalić się takimi wynikami, mają większą szansę na utrzymanie dobrej kondycji w dłuższym terminie. Twórca strategii tworzył swój własny ranking firm bazujący na dynamice rocznego zysku.

N jak New

O'Neil uważał, że oprócz dobrych wyników spółka musi pokazać coś nowego, żeby rozbudzić apetyt inwestorów. Przysłowiową iskrą może być nowy zarząd lub nowy produkt. Kryterium to ma dość subiektywny charakter i pozostawia inwestorom szerokie pole do interpretacji.

Co ciekawe, O'Neil za nowość uważał również wejście kursu akcji na nowe szczyty. Inwestor zalecał wybicie ceny ponad 52-tygodniowe maksimum. Widać więc zapożyczenie z metod analizy technicznej, w której wybicia z kanałów cenowych stanowią jedną z najpopularniejszych strategii inwestowania zgodnie z kierunkiem trendu.

S jak Supply

Czwarte kryterium mówi, by inwestować ??półki o stosunkowo niewielkiej liczbie?kcji w obrocie. O'Neil wychodzi tu z?rostego założenia – jeśli podaż papierów jest mała, to nie potrzeba wielkich pieniędzy, by?odnieść?urs. Z jego badań wynikało, że 95?roc. najbardziej dochodowych spółek miało?niej niż 25 mln akcji. Dlatego inwestor preferował małe firmy zamiast giełdowych gigantów.

L jak Leader

O'Neil uważa, że należy kupować akcje tych spółek, których siła relatywna względem?ynku wynosi 80–90 pkt. Chodzi o to, by walor za-notował zwyżkę kursu większą niż?0–90 proc.?szystkich akcji. O'Neil przebadał 500?ajbardziej zyskownych spółek z ame-rykańskiego rynku w latach 1953–1985 i?kazało?ię, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających?łaściwy trend wzrostowy dały one?arobić więcej niż 87 proc. wszystkich notowanych firm.

I jak Institutional sponsorship

Szósta zasada odnosi się do obecności inwestorów instytucjonalnych w akcjonariacie danej spółki. Jeśli takowego nie ma, może to oznaczać, że profesjonaliści źle oceniają firmę i mają ku temu wiarygodne przesłanki. Z kolei zbyt duża liczba instytucji sugeruje, że jest już za późno na kupno akcji. O'Neil zaleca, by w akcjonariacie było od 3 do 10 dużych graczy.

M jak Market

Ostatni element układanki to rynek. Według O'Neila akcje 75 proc. spółek, niezależnie od kondycji ich fundamentów, będą ślepo podążały w tym samym kierunku co indeksy giełdowe. Nie należy więc ignorować ogólnej sytuacji panującej na szerokim rynku – w czasie bessy nie kupujemy akcji.

Na bazie tych siedmiu zasad William O'Neil inwestował na amerykańskiej giełdzie. Restrykcyjne kryteria spełniało podobno od 2 do 3 proc. spółek. Aż 2/3 z nich przynosiło zyski, a dwie lub trzy na dziesięć było prawdziwymi czarnymi końmi.

piotr.zajac@parkiet.com

Słowniczek inwestora

RESPECT Index

Indeks warszawskiej giełdy grupujący spółki spełniające najwyższe standardy społecznej odpowiedzialności biznesu. Jest indeksem dochodowym, uwzględniającym dochody z tytułu dywidend i praw poboru. Publikowany jest od 19 listopada 2009 r.

ROA

Z ang. Return On Assets, czyli wskaźnik rentowności aktywów. Określa stosunek wielkości zysku netto, wypracowanego przez jednostkę, do wartości zaangażowanego w firmie majątku. Pokazuje, jak efektywnie firma zarządza swoim majątkiem. Im wyższy poziom ROA, tym lepsza sytuacja finansowa firmy.

ROE

Z ang. Return On Equity, czyli wskaźnik stopy zwrotu z kapitału własnego spółki. Informuje o wielkości zysku netto przypadającego na jednostkę kapitału zainwestowanego. Im wartość ROE jest wyższa, tym korzystniejsza jest sytuacja finansowa firmy. Wyższa efektywność kapitału własnego wiąże się z możliwością uzyskania wyższej nadwyżki finansowej, a co za tym idzie – wyższych dywidend i lepszych perspektyw rozwoju.

RSI

Jeden z najpopularniejszych oscylatorów. Przyjmuje wartości z przedziału od 0 do 100. Jest miernikiem stanów wykupienia i wyprzedania rynku. W teorii wartości powyżej 70 pkt oznaczają wykupienie rynku, a poniżej 30 pkt – jego wyprzedanie. Często wykorzystywany do poszukiwania dywergencji względem wykresu kursu.    PZ