[b]W 2010 r. spółki finansowe nie rozczarowały. Czy taki może być także rok 2011?[/b]
Spodziewam się dalszej poprawy wyników, przede wszystkim ze względu na tworzenie mniejszych rezerw. Bardziej obawiam się o przychody – dla wielu instytucji będzie to rok wytężonych starań o pozyskanie nowych klientów. Jeżeli, jak zakładam, popyt na kredyt nie będzie duży, zaowocuje to dużą konkurencją negatywnie wpływającą na wyniki, zwłaszcza małych graczy. Dlatego w dalszym ciągu stawiam na największe banki. Sporą niewiadomą jest to, co będzie dalej z konsolidacją sektora.
[b]Nadchodzący rok to także najprawdopodobniej czas podwyżek stóp procentowych. Zwykle droższy pieniądz poprawiał wyniki banków. Czy będzie tak i tym razem?[/b]
Wyższe stopy pomogą, ale w mniejszym stopniu niż to bywało. Środki na ROR, na których banki zarabiają najwięcej, grają coraz mniejszą rolę w bilansach.Zakładam, że marże odsetkowe pozostaną bez zmian. Nawet jeżeli zyski z depozytów wzrosną, dodatkowy przychód będzie konsumowany przez obniżki marż po stronie kredytów.
[b]Ani PKO?BP,?ani PZU?nie udało się w 2010 r. dokonać akwizycji. Czy to nie zniechęci inwestorów?[/b]
Mam wrażenie, że wśród inwestorów instytucjonalnych dominuje pogląd, że polskie spółki nie mają know-how i doświadczenia, aby przejmować inne firmy w regionie. Dlatego akwizycje postrzegane są jako czynnik ryzyka. Inwestorzy odetchnęliby pewnie z ulgą, gdyby zamiast zakupów zarządy wypłaciły wyższą dywidendę. Zresztą może tak będzie, zważywszy na potrzeby budżetu państwa.
[b]Czy możliwość sprzedaży przez Skarb Państwa kolejnych pakietów akcji PZU i PKO?BP?wpływa na ich wyceny??[/b]
Część inwestorów pyta, po co ma kupować te walory dziś, skoro prędzej czy później rząd zaoferuje je z dyskontem. Niewątpliwie notowaniom pomogłoby zmniejszenie niepewności związanej z podażą walorów na rynku.