Prezes KGHM Polska Miedź, siódmego co do wielkości na świecie producent miedzi i lidera w produkcji srebra w 2014 r., podając w ubiegłym miesiącu nieco gorsze od oczekiwanych wyniki za I kwartał 2015 r. (zysk netto wyniósł 497 mln zł wobec 507 mln zł w takim samym okresie roku poprzedniego i był niższy od oczekiwań analityków), zapewniał, że w spółkę warto inwestować, bo jest ona na „nieustannej ścieżce wzrostu i dotrzymuje zobowiązań wobec akcjonariuszy". Herbert Wirth słabsze wyniki tłumaczył spadkiem cen miedzi na światowych rynkach – w ciągu roku cena surowca spadła o ponad 1000 dolarów za tonę, co spowodowało też około 10-proc. spadek cen akcji giganta warszawskiej giełdy. Jednak – jego zdaniem – spółka jest wciąż bardzo atrakcyjna dla inwestorów. Czy rzeczywiście optymizm prezesa jest uzasadniony? Czy po okresie spadku notowań miedzi na rynek wróci hossa? Czy światowy popyt na nią będzie rósł i polskie oraz chilijskie kopalnie KGHM będą mogły pracować pełną parą, czy też rynek czeka stagnacja, a może dalszy spadek zapotrzebowania?