– Interesującą rzeczą jest to, jak zmieniało się postrzeganie państw Grupy Wyszehradzkiej. Na początku Czechy były uznawane za bohatera transformacji ze względu na przeprowadzone u nas liberalne reformy gospodarcze. Później bohaterem były Węgry, bo zdołały przyciągnąć duże bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Potem liderem stała się Słowacja ze swoimi niskimi podatkami oraz reformami, a teraz palmę pierwszeństwa dzierży Polska. Jeśli ta logika się utrzyma, to następne w kolejności powinny być znowu Czechy – mówił „Parkietowi" w maju 2014 r. Tomas Sedlacek, czeski ekonomista, były doradca prezydenta Vaclava Havla. Ta przepowiednia zaczęła już się częściowo spełniać. Czechy może nie są traktowane jak lider regionu, ale na pewno stają się dla inwestorów bezpieczną przystanią.