Bitcoin, najpopularniejsza kryptowaluta (waluta elektroniczna, bazująca na kryptografii, nieistniejąca w postaci fizycznej i będąca tylko komputerowym szyfrem), początkowo był uznawany za ciekawostkę i kolejną zabawkę dla maniaków komputerowych. Z czasem stał się jednostką płatniczą akceptowaną przez coraz więcej uczestników rynku, przedmiotem spekulacji, a nawet promykiem nadziei na budowę nowego ładu w światowych finansach. Zainspirował on powstanie blisko 300 innych kryptowalut, a jego entuzjaści niejednokrotnie wskazywali, że to początek trendu, który może sprawić, że banki centralne staną się niepotrzebne. Bitcoinowa rewolucja może zostać jednak przejęta przez państwowych decydentów. Bank Anglii zlecił w zeszłym roku grupie naukowców związanych z University College London stworzenie bezpiecznej kryptowaluty, która byłaby dystrybuowana przez bank centralny. Zespół kierowany przez George'a Denezisa i Sarę Miklejohn zadanie zrealizował – opracował projekt elektronicznej waluty RSCoin. Pilotażowy program dystrybucji tej waluty ma zostać wdrożony w ciągu 18 miesięcy. Jeśli odniesie on sukces, RSCoin może doprowadzić do największej od XVIII w. rewolucji w bankowości.
Niepotrzebni pośrednicy
Denezis i Miklejohn wskazują w swoim opracowaniu poświęconym kryptowalutom tworzonym przez banki centralne, że waluty takie jak RSCoin pozytywnie wpłyną na szybkość przeprowadzania transakcji, zmniejszą ich koszty i podwyższą bezpieczeństwo. Ta waluta, w odróżnieniu od np. bitcoina, miałaby za sobą autorytet państwa. To samo w sobie sprawiłoby, że byłaby powszechniej akceptowana niż inne kryptowaluty i używana przy większej liczbie transakcji. (Transakcje z udziałem bitcoinów w USA wyniosły w 2015 r. około 5 mld USD, co jest wciąż słabym wynikiem w porównaniu z obrotem tradycyjnymi walutami). RSCoin mógłby dać też Bankowi Anglii większą kontrolę nad polityką pieniężną. Byłby on precyzyjnym narzędziem do zwiększania lub zmniejszania podaży pieniądza, a także umożliwiłby lepszą kontrolę nad tym, gdzie będą trafiały fundusze z banku centralnego.
– Takie rozwiązanie sprawiłoby, że system finansowy lepiej służyłby ludziom. Korzyści z wprowadzenia wirtualnej waluty są ogromne. Gdy pieniądze będą mogły poruszać się szybciej po systemie finansowym, będą lepiej „smarowały koła światowego handlu", a podstawowe usługi finansowe staną się bardziej dostępne dla ludzi na całym świecie – uważa Bhagwan Chowdhry, profesor finansów z UCLA.
Tworzona przez bank centralny kryptowaluta może się okazać jednak zagrożeniem dla pośredników na rynkach finansowych. – Ci, którzy zareagują zbyt wolno na te zmiany, będą przez nie poszkodowani. Mogą stracić swoje biznesy. Spółki powinny więc uważnie się przyglądać, co się z tym dzieje. Istnieją rynki typu dark pool. Są firmy, takie jak Visa, MasterCard i PayPal. Tego typu ludziom możemy zaszkodzić – przyznaje Denezis.
Ben Broadbent, wiceprezes Banku Anglii i zarazem człowiek przychylnie nastawiony do projektu stworzenia RSCoina, wskazuje, że system obsługujący tę kryptowalutę może zostać zaprojektowany tak, by firmy niefinansowe, a nawet zwykli ludzie, mogli otwierać rachunki w banku centralnym. Rachunki te byłyby denominowane w RSCoinach. Kryptowaluta mogłaby być również wykorzystywana do rządowych transferów, wypłaty emerytur i zapłaty podatków. – Gdyby cyfrowa waluta stworzona przez bank centralny (CBDC) była tylko substytutem gotówki, gdyby nie przynosiła dochodu z oprocentowania i nie wiązałyby się z nią żadne korzyści towarzyszące posiadaniu konta w banku, to ludzie najprawdopodobniej chcieliby nadal trzymać większość swoich pieniędzy na kontach w bankach komercyjnych. Ale nawet wówczas możliwy byłby odpływ pieniędzy z istniejących depozytów. Odpływ ten byłby większy, gdyby rachunek w banku centralnym bardziej przypominał prawdziwe konto bankowe. Można sobie również wyobrazić, że depozyty odpływałyby z banków komercyjnych w okresach napięć finansowych i wracały, gdy awersja na ryzyko byłaby niska – uważa Broadbent.