Reklama

Kryptowaluta, która wywoła rewolucję

Naukowcy pracujący na zlecenie Banku Anglii dokonali odkrycia, które może umożliwić budowę nowego światowego ładu finansowego.

Publikacja: 19.03.2016 14:15

Powstanie Banku Anglii w 1694 r. było samo w sobie uznawane za rewolucję w systemie finansowym. Tera

Powstanie Banku Anglii w 1694 r. było samo w sobie uznawane za rewolucję w systemie finansowym. Teraz badania prowadzone nad RSCoinem na zlecenie tej instytucji mogą przynieść kolejną rewolucję.

Foto: Archiwum

Bitcoin, najpopularniejsza kryptowaluta (waluta elektroniczna, bazująca na kryptografii, nieistniejąca w postaci fizycznej i będąca tylko komputerowym szyfrem), początkowo był uznawany za ciekawostkę i kolejną zabawkę dla maniaków komputerowych. Z czasem stał się jednostką płatniczą akceptowaną przez coraz więcej uczestników rynku, przedmiotem spekulacji, a nawet promykiem nadziei na budowę nowego ładu w światowych finansach. Zainspirował on powstanie blisko 300 innych kryptowalut, a jego entuzjaści niejednokrotnie wskazywali, że to początek trendu, który może sprawić, że banki centralne staną się niepotrzebne. Bitcoinowa rewolucja może zostać jednak przejęta przez państwowych decydentów. Bank Anglii zlecił w zeszłym roku grupie naukowców związanych z University College London stworzenie bezpiecznej kryptowaluty, która byłaby dystrybuowana przez bank centralny. Zespół kierowany przez George'a Denezisa i Sarę Miklejohn zadanie zrealizował – opracował projekt elektronicznej waluty RSCoin. Pilotażowy program dystrybucji tej waluty ma zostać wdrożony w ciągu 18 miesięcy. Jeśli odniesie on sukces, RSCoin może doprowadzić do największej od XVIII w. rewolucji w bankowości.

Niepotrzebni pośrednicy

Denezis i Miklejohn wskazują w swoim opracowaniu poświęconym kryptowalutom tworzonym przez banki centralne, że waluty takie jak RSCoin pozytywnie wpłyną na szybkość przeprowadzania transakcji, zmniejszą ich koszty i podwyższą bezpieczeństwo. Ta waluta, w odróżnieniu od np. bitcoina, miałaby za sobą autorytet państwa. To samo w sobie sprawiłoby, że byłaby powszechniej akceptowana niż inne kryptowaluty i używana przy większej liczbie transakcji. (Transakcje z udziałem bitcoinów w USA wyniosły w 2015 r. około 5 mld USD, co jest wciąż słabym wynikiem w porównaniu z obrotem tradycyjnymi walutami). RSCoin mógłby dać też Bankowi Anglii większą kontrolę nad polityką pieniężną. Byłby on precyzyjnym narzędziem do zwiększania lub zmniejszania podaży pieniądza, a także umożliwiłby lepszą kontrolę nad tym, gdzie będą trafiały fundusze z banku centralnego.

– Takie rozwiązanie sprawiłoby, że system finansowy lepiej służyłby ludziom. Korzyści z wprowadzenia wirtualnej waluty są ogromne. Gdy pieniądze będą mogły poruszać się szybciej po systemie finansowym, będą lepiej „smarowały koła światowego handlu", a podstawowe usługi finansowe staną się bardziej dostępne dla ludzi na całym świecie – uważa Bhagwan Chowdhry, profesor finansów z UCLA.

Tworzona przez bank centralny kryptowaluta może się okazać jednak zagrożeniem dla pośredników na rynkach finansowych. – Ci, którzy zareagują zbyt wolno na te zmiany, będą przez nie poszkodowani. Mogą stracić swoje biznesy. Spółki powinny więc uważnie się przyglądać, co się z tym dzieje. Istnieją rynki typu dark pool. Są firmy, takie jak Visa, MasterCard i PayPal. Tego typu ludziom możemy zaszkodzić – przyznaje Denezis.

Ben Broadbent, wiceprezes Banku Anglii i zarazem człowiek przychylnie nastawiony do projektu stworzenia RSCoina, wskazuje, że system obsługujący tę kryptowalutę może zostać zaprojektowany tak, by firmy niefinansowe, a nawet zwykli ludzie, mogli otwierać rachunki w banku centralnym. Rachunki te byłyby denominowane w RSCoinach. Kryptowaluta mogłaby być również wykorzystywana do rządowych transferów, wypłaty emerytur i zapłaty podatków. – Gdyby cyfrowa waluta stworzona przez bank centralny (CBDC) była tylko substytutem gotówki, gdyby nie przynosiła dochodu z oprocentowania i nie wiązałyby się z nią żadne korzyści towarzyszące posiadaniu konta w banku, to ludzie najprawdopodobniej chcieliby nadal trzymać większość swoich pieniędzy na kontach w bankach komercyjnych. Ale nawet wówczas możliwy byłby odpływ pieniędzy z istniejących depozytów. Odpływ ten byłby większy, gdyby rachunek w banku centralnym bardziej przypominał prawdziwe konto bankowe. Można sobie również wyobrazić, że depozyty odpływałyby z banków komercyjnych w okresach napięć finansowych i wracały, gdy awersja na ryzyko byłaby niska – uważa Broadbent.

Reklama
Reklama

Jego zdaniem taka migracja depozytów do banku centralnego sprawiłaby, że stałyby się one bezpieczniejsze. Ale jednocześnie uderzyłaby w zdolność banków komercyjnych do udzielania pożyczek. To musiałoby prowadzić albo do zasilania sektora finansowego RSCoinami, by pobudzić akcję kredytową, albo do całkowitej przebudowy sektora bankowego. Przebudowa ta polegałaby na „zwężeniu sektora bankowego", które proponował już XVIII-wieczny ekonomista Adam Smith, czyli do ograniczenia bankom możliwości korzystania z rezerwy cząstkowej. W takim systemie banki musiałyby mieć 100-proc. pokrycie udzielonych przez siebie pożyczek w depozytach.

Plan Chicago

Czy taki system mógłby funkcjonować? Według wybitnego amerykańskiego ekonomisty Irvinga Fishera mógłby. Fisher wraz z grupą ekspertów opracował w 1936 r. plan Chicago przewidujący pozbawienie banków komercyjnych możliwości korzystania z systemu rezerwy cząstkowej. Ten plan był odpowiedzią na wielki kryzys. Według Fishera miałoby to zapobiec powstawaniu cykli kredytowych, następujących po sobie okresów boomu i krachów, które prowadziły do kryzysów gospodarczych i nadmiernej koncentracji bogactwa w rękach finansistów. Projekt ten miał również być rozwiązaniem problemu rosnącego długu publicznego. W planie Fishera banki miały pożyczać od banku centralnego pieniądze na 100-proc. pokrycie udzielanych przez siebie pożyczek. System finansowy stałby się więc dłużnikiem państwa, które mogłoby dzięki temu zaangażować się w wykup i umorzenie długów zwykłych ludzi.

W 2012 r. Jaromir Benes i Michael Kumhof, ekonomiści z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, sprawdzili za pomocą nowoczesnych metod badawczych, jakie skutki miałoby wprowadzenie w życie planu Chicago we współczesnych USA. Wyniki ich badań przerosły oczekiwania. Okazało się, że Irving Fisher miał rację, że pozbawienie banków możliwości korzystania z mechanizmu rezerwy cząstkowej sprawiłoby, że system finansowy stałby się bardziej stabilny, znacznie zmniejszono by groźbę upadków banków, a dług publiczny i prywatny spadłyby bardzo mocno. Dzięki tym zmianom w systemie finansowym PKB USA wzrósłby o dodatkowe 10 proc., a inflacja byłaby bliska zeru, co jednak nie stanowiłoby dużego problemu dla polityki pieniężnej.

Tego typu rozwiązania mają wśród ekonomicznych celebrytów więcej poparcia, niż można by się spodziewać. Richard Werner, ekonomista z Southampton University, twórca terminu QE, mówił blisko pięć lat temu przed brytyjską komisją rządową ds. reformy bankowości (komisją Vickersa), że przejęcie przez państwo pełnej kontroli nad podażą pieniądza miałoby pozytywne skutki dla społeczeństwa. Eliminację systemu rezerwy cząstkowej popierał nawet swego czasu guru neoliberałów Milton Friedman, amerykański ekonomiczny noblista. Frosti Sigurjonsson, islandzki parlamentarzysta, oparł na planie Chicago swój projekt reformy systemu bankowego przedstawiony w 2015 r. w raporcie dla premiera Islandii. (Pomysły tego typu zyskują posłuch także w Polsce. Plan Sigurjonssona mocno chwali w swojej książce „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy" poseł PiS Janusz Szewczak, przewodniczący sejmowej Podkomisji ds. Instytucji Finansowych). W Szwajcarii zaś ma się odbyć w tym roku referendum w sprawie zakazu stosowania rezerwy cząstkowej.

RSCoin może stać się narzędziem, które umożliwi rewolucję w systemie bankowym i realizację planu Chicago. By jednak do tego doszło, potrzeba woli politycznej. To, jak mocno amerykańskie banki lobbowały za rozwodnieniem ustawy Dodda-Franka, pokryzysowej reformy regulacji, a w latach 90. jak mocno dążyły do zniesienia ustawy Glassa-Steagalla (oddzielającej bankowość detaliczną od inwestycyjnej), pokazuje, że sektor finansowy bardzo ostro lobbowałby również przeciwko wszelkim pomysłom w stylu planu Chicago. RSCoin i projekty umożliwiania zwykłym ludziom zakładania rachunków w banku centralnym są dla branży śmiertelnym zagrożeniem, przed którym będzie się ona broniła zębami i pazurami. Finansiści wykorzystaliby wszelkie dostępne im możliwości wpływu na polityków, by uchronić się przed rewolucją. By do tak radykalnych zmian doszło, wymagany byłby prawdopodobnie dużo większy kryzys finansowy niż ten z 2008 r. Z oczywistych przyczyn nikt takiego scenariusza nie chce.

[email protected]

Reklama
Reklama

Odwieczny spór o kontrolę nad podażą pieniądza w gospodarce

Pierwowzorem planu Chicago oraz programu New Deal, który miał za zadanie wyciągnąć USA z wielkiego kryzysu, były... reformy przeprowadzone przez ateńskiego prawodawcę Solona w 559 r. przed Chrystusem. Solon ku oburzeniu oligarchów anulował długi rolników, zwrócił im ziemie przejęte przez wierzycieli, ustanowił ceny minimalne na płody rolne, zwalczał emisję waluty przez instytucje prywatne i zalał rynek państwową walutą. 150 lat później wysłannicy rzymskiej republiki przestudiowali reformy Solona i skopiowali je u siebie. Z czasem jednak reforma ta była „rozwadniana", tak że w czasie wojen punickich rzymscy potentaci zyskali możliwość emisji własnych srebrnych monet. To przyspieszyło proces koncentracji majątku narodowego w ich rękach.

O kontrolę nad podażą pieniądza ostro spierano się również w średniowieczu i renesansie. Formalnie pozostawała ona w rękach władców (ze względu na dość duży niedobór złota i srebra na rynku podaż pieniądza często była zbyt niska jak na potrzeby gospodarki, co prowadziło do długich okresów deflacji, niskich płac, fałszowania monety i towarzyszących temu zaburzeń społecznych), ale rodzący się sektor bankowy zaczynał wówczas stosować mechanizm rezerwy cząstkowej do tworzenia nowych kredytów. Wielu chrześcijańskich moralistów, np. św. Bernardyn ze Sieny, ostro potępiało takie praktyki jako lichwę. Tymczasem władcy oraz dostojnicy kościelni tolerowali tego typu operacje finansowe, gdyż sami również korzystali z hojnych pożyczek od ówczesnych bankierskich potentatów. (Jeden z papieży zastawił nawet tiarę u żydowskich lichwiarzy). Sami czuli się bezpiecznie – gdy nie spłacali pożyczek, był to problem bankierów, za którymi nikt nie płakał. HK

Parkiet PLUS
Wzmocnić Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny
Parkiet PLUS
Mimo wzrostu płac Polacy zmniejszają świąteczne wydatki i biorą kredyty
Parkiet PLUS
Kluczowe rynkowe trendy 2025 r., które będą rzutować na 2026 r.
Parkiet PLUS
Mikołajkowy prezent dla kredytobiorców od RPP. Ale nie dla deponentów
Parkiet PLUS
Czy polskie społeczeństwo w sferze finansowej postępuje uczciwie?
Parkiet PLUS
Inwestorzy nie boją się o obligacje deweloperów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama