Dwa tytuły wielkoszlemowe, rankingowy numer 1 na świecie, finał Wimbledonu, finał igrzysk olimpijskich, ponad 8,5 mln dolarów premii tylko za zwycięstwa na kortach – to skrócony bilans jej sezonu na kilka tygodni przed jego zamknięciem.
Mimo tych osiągnięć dla świata Andżelika Kerber nie jest tenisową divą. Powód jest widoczny – z natury to antygwiazda, nie prowokuje gazet kolorowych i internetu do zajmowania się jej życiem prywatnym, nie mówi za dużo, jest konkretna, naturalna, pozytywnie nastawiona do rzeczywistości, jak na normy tenisowych milionerek – wybitnie skromna.