Wśród branż, które szczególnie mocno cierpią z powodu epidemii koronawirusa, jest transport. Jak OT Logistics radzi sobie w obecnej sytuacji?
Koronawirus rzeczywiście zaczął paraliżować niektóre sfery biznesu. Pośrednio może to wpłynąć na kondycję całej gospodarki. Coraz częściej słychać także o możliwości zaburzenia łańcucha dostaw. Sytuacja grupy OT Logistics wygląda tu jednak względnie komfortowo. Nasz biznes opiera się głównie na obsłudze części tego kluczowego łańcucha dostaw w aspekcie globalnym. Należy podkreślić, że w tym zakresie nadal podstawową rolę odgrywa droga morska, zarówno dla towarów masowych, jak i drobnicowych oraz kontenerowych. Rzeczywiście, pierwsze powody do niepokoju w zakresie spedycji kontenerowej pojawiły się w pierwszej połowie lutego, kiedy nastąpiło wstrzymanie produkcji w Chinach. Druga połowa lutego przyniosła stopniowy powrót do normalności, a od marca polscy importerzy otrzymywali już potwierdzenia wysyłek. Aktualnie notujemy już wzmożony import z Dalekiego Wschodu. Dość stabilnie wygląda obecnie także sytuacja w zakresie przeładunków portowych w towarach masowych i drobnicowych, gdzie obsługa statków przebiega planowo. Paradoksalnie ograniczony obostrzeniami granicznymi transport drogowy poprawia naszą konkurencyjność np. w zakresie przeładunków w segmencie ro-ro. Oczywiście wpływ koronawirusa niesie także potencjalne ryzyka związane z obsadą ludzką oraz pochodnymi ograniczeń administracyjnych, których ewentualny wpływ na wyniki jest niemożliwy do przewidzenia. W obecnej sytuacji spółki z grupy OT Logistics pracują jednak bez większych zakłóceń, obsługując klientów zgodnie z umowami.