Wiele aktywów w tym roku notuje ujemne stopy zwrotu. Rynek kryptowalut radzi sobie jednak szczególnie źle. Nie pomagają nastroje inwestorów z globalnych rynków, którzy obawiają się inflacji, zacieśniania monetarnego i możliwego spowolnienia gospodarczego.

Bitcoin po 10 tys. USD?

Cena bitcoina znajduje się obecnie w okolicy 29 tys. USD. Dla porównania, historyczny rekord osiągnięty w listopadzie wynosi ponad 68 tys. USD. Tylko od początku tego roku notowania bitcoina spadły o ponad 37 proc.

Znany inwestor Mark Mobius, założyciel funduszu Mobius Capital Group, ma nadal pesymistyczne prognozy. W rozmowie z Financial News Mobius zauważył, że niektórzy inwestorzy na rynku kryptowalut odnosili wcześniej sukcesy w praktykowaniu strategii „kupowania dołków", kiedy po mocnej przecenie nabywali tokeny w nadziei na ich odbicie.

GG Parkiet

– Nie zadziała to tym razem, dopóki cena bitcoina nie osiągnie 20 tys. USD, skąd może nastąpić odbicie, ale wtedy następnym celem będzie 10 tys. USD – ostrzegał Mobius.

Pod presją nie jest jednak wyłącznie bitcoin. Mniejsze tokeny tracą jeszcze mocniej. Ethereum od początku roku staniało o ponad 47 proc., a solana czy avalanche o ponad 70 proc. Obecnie, jak wynika z danych CoinMarketCap.com, kapitalizacja całego rynku cyfrowych walut wynosi około 1,2 bln USD. Dla porównania w listopadzie było to blisko 3 bln USD.

– Uważamy, że przecena kryptowalut jest we wcześniejszej fazie niż rynku akcji. W ostatnich miesiącach cyfrowe waluty były zaskakująco odporne na pogarszanie się nastrojów wokół innych ryzykownych aktywów. Żaden scenariusz, włącznie z powtórką z 2018 r., nie jest tu wykluczony, także korekta do poziomów z kwietnia 2020 r., czyli wymazanie całej hossy lat 2020–2021. Rynek NFT wciąż jest bańką, a upadek sieci terra może być pierwszym kamyczkiem z lawiny, którą w pełni mogłyby uruchomić obawy o kondycję którejś z największych giełd, „de-pegging" tetheru czy ostrzejsze regulacje – mówi Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa Inwestycyjnego w DI Xelion.

Spektakularny krach

GG Parkiet

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Jeszcze dwa tygodnie temu kapitalizacja kryptowaluty luna wynosiła blisko 30 mld USD. Obecnie jest poniżej 1 mld USD. Jak do tego doszło?

Zdaniem Daniela Kosteckiego, dyrektora polskiego oddziału Conotoxii, na początku warto pokrótce opisać ekosystem terra, który w pierwotnym założeniu wyglądał bardzo dobrze. – Główna kryptowaluta, czyli luna, była swego rodzaju udziałem/kryptowalutą, której wartość rosła wtedy, gdy coraz więcej użytkowników korzystało ze stablecoina ekosystemu, czyli UST. W Korei Południowej, gdzie projekt powstał, pojawiało się coraz więcej transakcji w UST, głównie w sektorze e-commerce. Czyli im większa adopcja stablecoina, tym wyżej znajdowała się cena luny. To tak, jakby cena akcji przedsiębiorstwa rosła wraz ze wzrostem zainteresowania jego produktem. Tu jednak do gry wszedł mechanizm pożyczek i depozytów – Anchor. Oferował on prawie 20 proc. rocznie za deponowanie UST. Jednak z czasem rezerwa środków przeznaczonych na wypłaty odsetek od depozytów była niewspółmiernie niska do deponowanych UST. Dodatkowo twórca ekosystemu chciał zabezpieczyć wymienialność UST na dolara amerykańskiego 1:1 przez rezerwę w bitcoinach, twierdząc, że będzie bronić kursu wymiany, gdy wartość UST spadnie poniżej 0,98 USD – opisuje Kostecki.

Dodaje, że słabość ekosystemu, który powoli nie miał z czego wypłacać odsetek wraz z jasną deklaracją, kiedy zostaną sprzedane bitcoiny, mogły być zaproszeniem dla spekulantów. W pierwszym momencie miało dojść do bardzo dużej sprzedaży UST na giełdach, aby złamać poziom wymiany 1:1 wobec USD, co miało pociągnąć sprzedaż BTC z rezerwy oraz doprowadziło do coraz większego tworzenia luny celem stabilizacji UST. To z kolei mogło prowadzić do spadku wartości luny, a wraz z nią dalszego spadku UST, tworząc spiralę nie do zatrzymania.

– System, który miał popularyzować płatności w stablecoinach, skończył prawdopodobnie jako piramida finansowa, a UST jako algorytmiczny stablecoin bez pokrycia w USD skończył podobnie jak inne tego typu projekty. Tylko tym razem skala była o wiele większa – przyznaje Kostecki.

Eksperci uważają, że ostatnie wydarzenia mogą dać kartę przetargową regulatorom do forsowania ograniczeń w adopcji kryptowalut.

– Załamanie kursu terry przyciągnęło uwagę organów regulacyjnych na całym świecie. W ciągu ostatnich dwóch lat rynek kryptowalut znacznie się rozrósł – można wręcz powiedzieć, że do takich rozmiarów, że obecnie może on stanowić ryzyko systemowe dla pozostałych klas aktywów. Organy regulacyjne nie mogą siedzieć z założonymi rękami i pozwolić, aby to ryzyko rozwijało się na ich oczach, dlatego w pewnym momencie będą musiały zareagować, aby ograniczyć potencjalne ryzyko związane z kryptowalutami – mówi Mads Eberhardt, analityk Saxo Banku. Dodaje, że o ile jeszcze niedawno organy regulacyjne nie miały wystarczających przesłanek do wprowadzenia surowych regulacji w tej branży, to obecnie z pewnością już je mają. – Znając zwykłe tempo działania organów regulacyjnych, ryzyko surowych regulacji z założenia nie ma charakteru krótkoterminowego – przyznaje Eberhardt. Dodaje jednak, że krótkoterminowe jest natomiast ryzyko związane z innymi stablecoinami – m.in. tetherem.