Dokładnie połowa czwartkowej sesji charakteryzowała się względnie spokojnym przebiegiem notowań. Wydawało się wręcz, że rynek na coś czeka... Na co? Zapewne na sygnał do zajmowania odpowiednich pozycji. Indeks WIG20 mozolnie piął się do góry, a bohaterami dzisiejszego dnia stały się tuzy warszawskiego parkietu: Elektrim, PKN oraz TPSA. To na nich głównie skoncentrowała się uwaga uczestników rynku, co implikowało wzrosty na rynku.
Dopiero okolice 1500 pkt. przeszkodziły indeksowi największych spółek w dalszej drodze ku kolejnym szczytom. Poziom ten okazał się zbyt silnym oporem, a i stronie popytowej zabrakło w tych okolicach chęci do dalszych zakupów. Około godziny 13 nastąpiło przesilenie i rynek z impetem zaczął oddawać ciężko wypracowane wzrosty. Ze względu na nerwowość rynku i brak pewności co do jego dalszego zachowania, natychmiast uaktywniła się strona podażowa, która sprowadziła indeks WIG20 do poziomu 1469 pkt. Tym samym zamknięte zostało przedwczorajsze okno hossy.
Dzisiejszą sesję można jednak uznać za nierozstrzygniętą. Pomimo deprecjacji głównych indeksów, na parkiecie zmalały obroty, co sugerować może chwilowe niezdecydowanie inwestorów. Wydaje się, że trzydniowa korekta, po trwających przeszło dwa miesiące intensywnych spadkach, to za mało i rynek znajdzie powód, aby w krótkim czasie odrobić jeszcze część strat.
Michał Jabłoński DM BOŚ SA.