Wczorajsza sesja wyraźnie pokazała jak bardzo nasza giełda skorelowany jest z rynkami światowymi. Negatywne informacje, które pojawiały się w Europie i za oceanem błyskawicznie przekładały się na poziom cen akcji w Warszawie. Nie należy się temu dziwić, ponieważ zawieszenie notowań np. kontraktów na S&P, Nasdaq czy giełdy w Amsterdamie zdarza się raczej rzadko.
Należy przypuszczać, że taki stan rzeczy utrzyma się, a koniunktura na GPW w głównym stopniu zdeterminowana będzie rozwojem sytuacji, zwłaszcza w USA. Analiza tamtejszego rynku zarówno od strony fundamentów jak i analizy technicznej nie napawa optymizmem. Myślę, że nie docenia się także zagrożenia czyhającego w Azji. Wczoraj agencja Fitch poddała analizie obecną sytuację 19 banków japońskich. Istnieją poważne obawy związane ze spadkiem cen ich akcji i jakością aktywów. To zła wiadomość !
Trudno natomiast przypuszczać jak na rynek akcji podziałają informacje krajowe. O ile bowiem można oczekiwać dobrych danych na temat inflacji, to już poziom produkcji stanowi zagadkę. Zdecydowanie źle odbieram natomiast wiadomość, że deficyt budżetowy po marcu prawdopodobnie osiągnie poziom 70% zaplanowanego na cały rok (wypowiedzi J. Bauca). Podobnie ocenić można słowa nowej minister skarbu, że wpływy z prywatyzacji PZU stoją pod znakiem zapytania (chodzi o 5 mld zł.). Ta informacja w połączeniu z problemami prywatyzacyjnymi TPSA źle wróży nie tylko budżetowi, ale i PKN Orlen, KGHM i Pekao. Nie zapominajmy bowiem, że państwo wciąż dysponuje pakietami akcji tych spółek i z jakiegoś źródła będzie musiało pozyskać pieniądze do budżetu. Mamy przed sobą trudny "rok wyborczy".
Jeszcze raz podkreślam, że obecnie pogarsza się krajowa sytuacja makro, co nie może pozostać bez wpływu na kondycję i tym samym wycenę spółek giełdowych. Ten czynnik w powiązaniu z problemami globalnymi dostatecznie tłumaczy bieżącą koniunkturę na GPW. Dziś nasz rynek podążać powinien za kontraktami na amerykańskie indeksy. Rano S&P Futures wzrastał o +10 pkt.
Patryk Chycki