Dzisiejsza sesja powinna przynieść wzrost indeksów, który będzie związany z dyskontowaniem wzrostu cen na dzisiejszej sesji na Wall Street. Na możliwość wzrostu na Wall Street wskazują przede wszystkim notowania futures na amerykańskie indeksy - o godzinie 8.30 future na S&P 500 znajdował się na poziomie o 10 pkt wyższym od otwarcia. Rynek amerykański dyskontuje obecnie obniżkę stóp na najbliższym posiedzeniu FED. Wczoraj wieczorem pojawiły się nawet spekulacje mówiące o tym, że obniżka ma wynieść 0,75 pkt procentowego. Przy tak optymistycznych założeniach trudno oczekiwać reakcji rynku na dane statystyczne dotyczące cen produkcji i konsumentów, które będą ogłaszane w piątek i poniedziałek. Pomimo tego sądzimy, że mogą one zwiększyć nerwowość rynku tym bardziej, że ostatnie dane dotyczące cen produkcji w styczniu okazały się zaskakująco złe. Przewidywania dotyczące PPI, który będzie ogłaszany w piątek o 14.30 naszego czasu, mówią o cenach na poziomie niezmienionym w relacji do stycznia.
U nas czynnikiem, który może sprzyjać wzrostom, jest bardzo niski poziom cen, który został osiągnięty na wczorajszym zamknięciu. Dotyczy to głównie akcji polskich spółek technologicznych, które w przeważającej większości prowadzą tradycyjną działalność, a zostały potraktowane przez rynek jak tzw. spółki internetowe.
Obecnie największym zagrożeniem dla istniejącej szansy na odreagowanie spadków jest możliwość pojawienia się nowych czynników negatywnych, których nie sposób przewidzieć. Wczoraj takim czynnikiem była informacja o japońskich bankach. Dlatego też należy z dużą uwagą podchodzić do dzisiejszej sesji, która jest okazją do kupna, ale z bardzo dużym prawdopodobieństwem krótkoterminowego.