Wczorajszy duży spadek amerykańskich indeksów tym razem znacznie bardziej odbił się na kondycji warszawskiego rynku. Warto jednak zauważyć, że w porównaniu z tym co ma miejsce w Europie, akcje krajowych spółek zachowują się naprawdę nieźle. Niestety wyraźnie widać, że warszawska giełda nie demonstruje już takiej siły jak jeszcze kilka dni temu. Nie zapominajmy, że w ostatnim okresie czasu GPW dwukrotnie "przetrzymała" mocne spadki na rynku amerykańskim. Po wczorajszej sesji za oceanem pojawiły się jednak bardzo negatywne sygnały techniczne i właśnie ten czynnik w połączeniu z notowaniem kontraktów na amerykańskie indeksy wyklucza szybki powrót DJ'a ponad poziom 9600 pkt. Dlatego nasza giełda spada. Obawa przed załamaniem w USA jest moim zdaniem uzasadniona.

Warto się jeszcze zastanowić skąd brała się ta swoista siła (kapitał) na naszej giełdzie, która pozwalała w ostatnich kilku dniach "przetrzymać" spadki w USA i Europie. Przypuszczam, że odpowiada za to tzw. "sezonowy comiesięczny popyt", czyli OFE. Wygląda na to, że dzisiaj pieniędzy już zabrakło.

Dzisiaj słabo zachowują się nawet spółki na temat których napłynęły dobre informacje (TPSA) i wokół których krąży sporo plotek (Elektrim, Optimus). Honor giełdy ratują tylko wybrane firmy budowlane (Mostostal Export i Zabrze). Sesja negatywnie wpłynie na techniczny obraz rynku i będzie kolejnym czynnikiem (po górnych cieniach wczorajszych świec) który zasygnalizuje koniec korekty. Nadzieja jak zwykle w Wall Street.

Patryk Chycki

DOM MAKLERSKI BSK S.A.