Najważniejszy indeks świata Dow Jones z uporem kontynuuje swój marsz na południe. Wczoraj w konsekwencji ostatniego znaczącego pogorszenia sytuacji technicznej oraz za sprawą podanych ostrzeżeń spółek jego wartość obniżyła się o kolejny 1% osiągając poziom 9.389 pkt. Należy jednak odnotować fakt, iż zniżka przez większą część sesji była zdecydowanie większa i miejscami sięgała blisko 4%. Spektakularny wzrost odbył się w czasie ostatniej godziny doprowadzając do ukształtowania się na wykresie świecowym czarnego korpusy z długim cieniem, co daje szansę na odreagowanie ostatnich spadków. Obchodzący w tym miesiącu rocznicę trwania trendu spadkowego, sprawca całego nieszczęścia, stymulator bogactwa Amerykanów Nasdaq przez całą sesję wykazywał wyjątkową odporność, co w konsekwencji przełożyło się na wzrost na koniec sesji wynoszący 3,7% i utrzymanie się indeksu na wieloletniej linii trendu wzrostowego. Na obu rynkach zanotowano zwiększony wolumen obrotu.
Z informacji ze spółek do najważniejszych należy zapowiedź zwolnienia 9% pracowników przez Procter&Gamble (powód dobrze już wszystkim znany). Informacje o spodziewanych niższych zyskach przekaza ły również firmy ConAgra Foods, United Parcel Service, Barnes&Nable ... Co ciekawe, z analizy finansowej firm zwalniających personel wynika fakt, iż sytuacja tych firm nie jest zła. Zarządzający nie zwalniają z powodu braku generowania zysków. Być może spodziewają się oni, że standing finansowy ulegnie w najbliższej przyszłości dalszemu pogorszeniu i stąd ich prewencyjne posunięcia. Goldman Sachs obniżył prognozy sprzedaży i zysku dla Microsoft. Drugą sesją z rzędu bardzo dobrze wypadły akcje Intela wzrastając wczoraj ponad 10%.
Na rynku pojawiły się opinie obwiniające Alana Greenspana za obecną sytuację. Zarzuca się mu zbyt pochopne podnoszenie stóp procentowych od 4,75% w czerwcu 1999 do 6,5% w 2000 r. w warunkach braku presji inflacyjnej. Dodatkowo rozdrabniana jest przez analityków i strategów rynkowych środowa decyzja. Znaczna część fachowców uważa, że w obecnej sytuacji należało zdecydowanie obniżyć stopy procentowe o 75-100 punktów bazowych. Wydaje mi się jednak, że problemem gospodarki nie jest aktualny poziom stóp procentowych, lecz spadek zaufania konsumentów w rezultacie długotrwałej bessy na rynku akcji po uprzednim zdecydowanym ich przewartościowaniu. Amerykanie nie przywykli do funkcjonowania w tych warunkach, gdyż giełda ma dla nich bardzo ważne znaczenie.
Mariusz Puchałka
DOM MAKLERSKI BSK S.A.