Czwartkowe notowania na Wall Street zakończyły się spadkiem Dow Jonesa o prawie 100 pkt i S&P 500 o 4,5 pkt. W czasie sesji sytuacja wyglądała jednak znacznie gorzej, a Dow Jones był notowany nawet o 380 pkt poniżej otwarcia. Wzrosty, które ?wyciągnęły? indeksy, rozpoczęły się na godzinę przed zamknięciem notowań. Bardzo duże były obroty, które na głównym parkiecie wyniosły 1,7 mld akcji przy średniej z ostatnich trzech miesięcy na poziomie 1,2 mld. Nie wystąpiły jednak żadne czynniki fundamentalne, które stanowiłyby impuls dla odnotowanych pod koniec sesji wzrostów. Miały one więc psychologiczny charakter. Tym samym ich znaczenie dla przyszłości staje się trudne do zinterpretowania, podobnie zresztą jak większość wskaźników technicznych, które zostały odnotowane na wczorajszej sesji na Wall Street. Dobrym sygnałem jest wzrost obrotów właśnie w ostatnich godzinach notowań.
Wczorajsza sesja po raz kolejny pokazała, że potencjał spadkowy spółek technologicznych uległ, przynajmniej na razie, wyczerpaniu. W ciągu dnia, kiedy Dow Jones i S&P 500 notowały duże spadki, Nasdaq znajdował się mniej więcej na poziomie otwarcia. Cały dzień zakończył 67,5 pkt wzrostem. Czwartkowa sesja była kolejną, w czasie której wzrosty zanotowały akcje spółek z sektora półprzewodników. Obecnie inwestorzy wierzą w to, że to właśnie ten sektor jako pierwszy wśród spółek IT odczuje oczekiwane na drugą połowę roku ocieplenie nastrojów gospodarczych. Philadelphia Stock Exchange Semiconductor Index wzrosł wczoraj o 12,3%. Wchodzący w skład Dow Jonesa Intel wzrósł z kolei o 11,5%. Również dobrze zachowywały się spółki z sektora internetowego, a Internet Sector Index wzrósł o prawie 5%.
Istnieją duże szanse na to, że wczorajsza sesja była przełomowa. Czy tak było rzeczywiście, pokażą najbliższe dni. W każdym razie dzisiejsze, poranne notowania futures na amerykańskie indeksy wskazują, że przynajmniej piątkowa sesja na Wall Street powinna przynieść wzrosty indeksów.